Obserwuj w Google News

Thurnbichler kaja się po krytyce Stocha i Kubackiego. Wszystko wyjaśnione?

3 min. czytania
28.11.2023 18:58
Zareaguj Reakcja

Kamil Stoch i Dawid Kubacki po nieudanym weekendzie w Ruce mieli sporo uwag do pracy sztabu szkoleniowego pod wodzą Thomasa Thurnichlera. Szkoleniowiec odniósł się do ich słów na łamach Wirtualnej Polski Sportowe Fakty. - Musimy skupić się na podstawach i jeśli one będą solidne, dopiero wtedy będziemy dokładać kolejne rzeczy - przyznaje Austriak.

Thomas Thurnbichler
fot. PAP/EPA

Reprezentacja Polski w skokach narciarskich ma za sobą koszmarne wejście w sezon Pucharu Świata. Dawid Kubacki w sobotę oraz Piotr Żyła w niedzielę zajęli 21. miejsce i były to najlepsze lokata biało-czerwonych podczas zawodów w Ruce. Ten pierwszy jako jedyny punktował dwukrotnie, ale "uciułał" zaledwie 18 punktów.

Beznadziejnie spisali się pozostali podopieczni Thomasa Thurnbichlera. Paweł Wąsek był przynajmniej blisko awansu do rundy finałowej, Aleksander Zniszczoł po sobotnim pechu, gdy uplasował się na 32. pozycji, w niedzielnych kwalifikacjach spadł z progu niczym Robert Mateja w 20004 roku na "mamucie" w Planicy (77 m) i uzyskał 79 m. Tak blisko nikt w ten weekend nie lądował. Najgorszy był jednak - niespodziewanie - Kamil Stoch, który zajął odpowiednio 43. i 51. miejsce.  Nic dziwnego, że pojawiła się frustracja.

Stoch i Kubacki krytykują Thurnbichlera

Zawodnicy rzadko wypowiadają tak krytyczne słowa w stosunku do sztabu szkoleniowego. Tym razem nie gryźli się jednak w język. Thurnbichlera bronił Piotr Żyła, natomiast spore pretensje mieli Stoch i Kubacki.

- Nie do końca wierzyłem w pomysł, nie czuję się pewnie. Nie chcę mówić, że myśl szkoleniowa jest zła, system jest zły. Siadając na belce, musisz wierzyć, mieć pewność, że coś zadziała. Ja takiej nie mam. Trochę się w tym wszystkim pogubiłem. Liczę na to, że te kilka dni, które będziemy mieć w Lillehammer, pozwolą mi wrócić - mówił trzykrotny mistrz olimpijski w rozmowie z Kacprem Merkiem z Eurosportu.

- Moim zdaniem, to nie tędy droga. Bo tutaj trzeba się skupić na podstawach. Na tym, co jest proste do zrobienia. A nie rozbijać tych skoków na milion kawałków - wkrótował mu nowotarżanin. - Ja, jak rozmawiałem z trenerem, to raczej w tę stronę. Nie kombinujmy, nie rozkładajmy tych skoków na milion części, bo jak ja rozwalę w sobie koncentrację na siedem różnych rzeczy, to żadna z nich nie zadziała dobrze - dodawał.

Thurnbichler odpowiada Stochowi i Kubackiemu

Thurnbichler do krytyki liderów kadry odniósł się na łamach Wirtualnej Polski Sportowe Fakty. Austriak przyznaje, że nie wszystko poszło po jego myśli, ale zapewnia, że przyczyny tak słabego startu zostały już zdiagnozowane. Podkreśla, że nie był zaskoczony opiniami skoczków.

- Kiedy masz złe rezultaty, to może się zdarzyć, że nawet jeśli masz przed sobą właściwy pomysł, to nie wierzysz, że da ci drogę na szczyt. Odbyliśmy rozmowę w samochodzie. Być może byłem zbyt ofensywny, jeśli chodzi o sposób pracy, drogę, którą chcieliśmy przejść. Teraz próbujemy znaleźć właściwy balans. Będziemy o tym rozmawiać w poniedziałek wieczorem, by stworzyć pomysł, w który Kamil zacznie wierzyć - mówi o postawie Stocha.

A jak odnosi się do zdania Kubackiego, który - jak sam zaznaczał - został zasypany detalami? - Jest w tym trochę prawdy, ale również emocji. Dawid nie skakał zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. To nie jest jednak wielki problem. Próbowałem w Ruce znaleźć u niego zbyt wiele rzeczy naraz, by pomóc mu wrócić na szczyt jak najszybciej. Wszyscy widzieli, jaki był tego wynik. Musimy skupić się na podstawach i jeśli one będą solidne, dopiero wtedy będziemy dokładać kolejne rzeczy - kaja się Thurnbichler.

Trener przypomina ponadto, że Kubacki podczas zgrupowania z Lillehammer był chory i nie mógł trenować na równi z kolegami. Mimo to właśnie on spisał się najlepiej, choć to i tak nie dało mu wiele radości. Kolejny weekend skoków odbędzie się na normalnym obiekcie w Lillehammer i to tam powinna nastąpić już poprawa.

Źródło: RadioZET/WP Sportowe Fakty

Nie przegap