Zamknij

Upadek Kingi Rajdy. Trener Łukasz Kruczek opowiedział o przyczynach

23.12.2020 11:45

Kinga Rajda zaliczyła groźnie wyglądający upadek podczas wtorkowych mistrzostw Polski w skokach narciarskich rozegranych na dużym obiekcie im. Adama Małysza w Wiśle. Konkurs toczył się w trudnych warunkach atmosferycznych, ale - jak przyznaje trener kadry pań Łukasz Kruczek - nie tylko to było przyczyną tego zdarzenia.

Upadek Kingi Rajdy
fot. PAP
  • Kinga Rajda zaliczyła upadek podczas drugiej serii mistrzostw Polski w skokach narciarskich
  • Badania USG na szczęście wykluczyły urazu kostne, ale zawodniczka jest mocno poobijana i ma zranioną twarz
  • Trener kadry kobiet Łukasz Kruczek opowiedział o przyczynach upadku swojej podopiecznej

Kinga Rajda po pierwszej serii zajmowała 2. miejsce, ale w drugiej otrzymała silny podmuch i runęła na zeskok. Zawodniczka, która w dniu konkursu obchodziła 20. urodziny", "przetoczyła się" po narcie i doznała licznych potłuczeń oraz urazu twarzy. Skocznię opuściła na noszach, a następnie przetransportowano ją do szpitala w Bielsku-Białej. Na szczęście, badania USG wykluczyły złamania i skończyło się na strachu.

Po upadku czołowej polskiej skoczkini konkurs przerwano i o tytule mistrzyni kraju zdecydowała tylko jedna seria. Złoty medal wywalczyła Kamila Karpiel, a po srebro sięgnęły wspólnie Kinga Rajda i Joanna Szwab.

Łukasz Kruczek o przyczynach upadku Kingi Rajdy

Po zawodach prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner mówił, że przyczyną upadku Kingi Rajdy był jej niewielki błąd polegający na obniżeniu narty, ale także silny podmuch wiatru i miękki zeskok. W rozmowie ze skijumping.pl potwierdził to trener reprezentacji Polski kobiet Łukasz Kruczek.

- Można stwierdzić, że nastąpił splot wydarzeń. Skok był lekko spóźniony, a Kinga przy takich nieco szybciej rozkłada narty do stylu V, do tego trochę nierówno. Tutaj panowały takie warunki, że za progiem wiało mocniej z tyłu, po skosie, i lewa narta nie otrzymała wystarczającego podparcia w locie. Spowodowało to reakcję Kingi - tłumaczył szkoleniowiec.

- Skok wybroniła dobrze, ale nieszczęśliwie przed dotknięciem ziemi była już za bardzo przechylona do przodu, co uniemożliwiło bezpieczne lądowanie - dodał.

Kruczek nie podjął się jednoznacznej oceny, czy zawiniła zawodniczka, czy warunki atmosferyczne. - Nie można wskazać jednoznacznie. Pojedynczy czynnik nie stworzyłby problemu - zapewnił.

Kinga Rajda po badaniach jeszcze we wtorek miała zostać wypisana ze szpitala. Nie wiadomo, czy stawi się na zaplanowanym na 28 grudnia zgrupowaniu.

RadioZET.pl/skijumping.pl