Zamknij
Krzysztof Ignaczak
Krzysztof Ignaczak
fot: Sylwia Dabrowa/Polska Press/East News

Rodzice źle oddziałują na dzieci? Ignaczak: To widać w dorosłym sporcie

Maciej Walasek
Maciej Walasek Redaktor Radia Zet
09.06.2022 21:22

Coraz więcej osób zaczyna mówić o problemie hejtu, radzenia sobie w stresujących sytuacjach, porażkami i dążeniem do perfekcji. Wiadomo, że do tego ostatniego zmierzają sportowcy, ale jeżeli dzieje się to za wszelką cenę, to w pewnym momencie dochodzimy do efektu wypalenia, co prowadzi do tego, że taki zawodnik kończy karierę. To problem, który w najbliższej przyszłości będzie narastał - alarmuje Krzysztof Ignaczak, były reprezentant Polski w siatkówce.

Maciej Walasek: Przed rozmową spojrzałem na pana biogram w mediach społecznościowych, gdzie m.in. ma pan wpisane motywator. To jest coś, czym chciałby się pan zająć na dłużej?

Krzysztof Ignaczak, były reprezentant Polski w siatkówce, mistrz świata z 2014 roku: Nie do końca. To jedna z wielu rzeczy, którą się zajmuje. To są głównie inspiracyjne wystąpienia, które pokazują, że każdy może osiągnąć sukces. Nawet taki człowiek jak Krzysztof pochodzący z Wałbrzycha, mający marzenia, może je zrealizować, stawiając sobie kolejne cele. Dzięki temu jest w stanie dojść na sam szczyt. Jeżeli chodzi o karierę sportową i mówimy o mistrzostwie świata, to jest to rodzaj takiego szczytu. Z tego co widzę, to wiele płaszczyzn biznesu przenika się ze sportem, przez co dużo łatwiej jest to porównywać. Czasami firmy korzystają z tego, żeby ktoś taki jak ja opowiedział o tym, jak budowało się drużynę w szatni i poza nią, jak radzić sobie ze stresem itp.

W reprezentacji Polski nie mamy mentalnego trenera. Czy w kadrze przydałaby się taka osoba?

To wszystko zależy od tego czy Nikola Grbić będzie chciał zatrudnić człowieka, który posłuży chłopakom swoją pomocą. W większości sportowcy, którzy są na fali wznoszącej, zaczynają mieć świadomość, że taka osoba jest potrzebna. Ale część z nich nigdy nie będzie chciała pracować z kimś takim, bo będzie uważać, że to nie jest im potrzebne. Z tego co widzę, mogę powiedzieć, że coraz więcej osób zaczyna o tym mówić. Mam tu na myśli problem hejtu, radzenia sobie w stresujących sytuacjach, z porażką, czy dążeniem do perfekcji.

Wiadomo, że do tego ostatniego zmierzają sportowcy, ale jeżeli dzieje się to za wszelką cenę, to w pewnym momencie dochodzimy do efektu wypalenia, co prowadzi do tego, że taki zawodnik kończy karierę. To problem, który w najbliższej przyszłości będzie narastał. Ostatnio mieliśmy artykuł jednej z gazet, który odbił się szerokim echem. Chodziło o naśmiewanie się w nim z ataku paniki jednej z tenisistek (Simony Halep przyp.red.). Takie zjawiska coraz częściej będą pojawiać się w sporcie zawodowym, w którym presja na wynik i pieniądze są olbrzymie. Dzisiejsi zawodnicy mają zupełnie inne podejście do sportu, niż miało to miejsce w poprzednich latach.

Wiadomo, że sport to biznes, gdzie w parze idą potężne kwoty...

Jak patrzę na sport przez pryzmat dużego biznesu, widzę, że młodzież jest zupełnie inaczej wychowywana. Okres dojrzewania sportowców, w którym młodzi ludzie powinni cieszyć się z gry, mieć z niej czystą przyjemność, znacznie się skrócił. Dzisiaj presja jest nakładana już od młodego wieku. Jednak nie wynika ona z pasji, ale bierze się od rodziców, którzy w tym aspekcie szybko zaczynają stawiać wymagania wobec swoich dzieci. I stąd potem biorą się różne problemy, które zaczynają być widoczne w dorosłym sporcie.

W powołaniach Nikoli Grbicia pojawiło się sporo młodych siatkarzy. Możemy już mówić o zmianie pokoleniowej w kadrze, czy na to jest jeszcze za wcześnie?

Nie wiem, czy to już jest szeroko rozumiana zmiana pokoleniowa. Na pewno musiał nastąpić jej jakiś rodzaj. Doświadczeni zawodnicy mający po 30-parę lat są mniej brani pod uwagę z racji tego, że trzeba budować drużynę pod kątem Igrzysk Olimpijskich, które w 2024 odbędą się w Paryżu. To naturalna kolej rzeczy. Nikola Grbić patrzy na to pod kątem budowania reprezentacji na przyszłość, a nie na tym, co jest tu i teraz. Mamy bardzo mocną i fajną drużynę, ale dwa lata do igrzysk, to krótki okres czasu, w którym trzeba dokonać korekt.

Fabian nie złoży broni i będzie walczył, aby wrócić do kadry. Przed sobą ma kolejny sezon, żeby przekonać Grbicia. Pozostaje tylko kwestia tego, czy trener kiedykolwiek widzi go w reprezentacji

Jakie ma pan oczekiwania wobec kadry Nikoli Grbicia? Czym ten zespół mógłby różnić się od drużyny, którą prowadził Vital Heynen?

Może podjąłbym inne decyzje personalne, ale patrząc opcjonalnie na to, co zrobił Nikola Grbić, to chyba dokonał właściwych posunięć. Jedynym punktem, którego nie potrafię sobie wyjaśnić, jest brak Fabiana Drzyzgi. Pojawia się pytanie, dlaczego Nikola Grbić nie powołał dwukrotnego mistrza świata? Wytłumaczyłem sobie to w ten sposób, że selekcjoner będzie budował osobę rozgrywającego na postaci Marcina Janusza i na niego będzie stawiał.

Rozmawiał pan z Fabianem o tej decyzji?

Fabian nigdy nie zamyka sobie drogi do reprezentacji. Chęci do gry w biało-czerwonych barwach nie można mu odmówić i wciąż ma to „coś”, co powoduje, że chciałby w tej kadrze występować. Jak Nikola Grbić go powoła, to na pewno mu nie odmówi. Pewnie zrobiło mu się przykro, gdy nie znalazł się na liście powołanych, ale o tym nie będzie mówił. Natomiast zawsze, kiedy sportowiec nie otrzymuje powołania, to z tyłu głowy ma pewien żal.

Myślę, że Fabian nie złoży broni i będzie walczył, aby wrócić do kadry. Przed sobą ma kolejny sezon, żeby przekonać Grbicia. Pozostaje tylko kwestia tego, czy trener kiedykolwiek widzi go w reprezentacji. Z tego co czytałem, Grbić nie zamyka mu drogi, ale w tej chwili numerem jeden jest dla niego Marcin Janusz, którego będzie budował. Do dyspozycji będzie miał też Grzegorza Łomacza, który zawsze akceptował i radził sobie z rolą drugiego rozgrywającego. Jednocześnie Grbić daje Januszowi bufor bezpieczeństwa i spokoju, dzięki czemu nie będzie czuł presji z wynikiem. Jeżeli Fabian byłby na ławce i Janusz popełniałby błędy, to wiadomo, że wówczas na boisko powinien wejść Drzyzga. Z tytułu psychologii sportu Grbić chce dać bezpieczeństwo Januszowi.

Z kadrą pożegnało się kilku siatkarzy: Michał Kubiak, Piotr Nowakowski, Dawid Konarski czy Damian Wojtaszek. Wiem, że ci zawodnicy mają jeszcze przed sobą grę w klubie, ale jak przyzwyczaić się, że nagle po długim sezonie ma się aż 3-4 miesiące wolnego?

Na przekroju 20 lat grania w kadrze miałem dwie takie sytuacje, gdy nie zostałem powołany do reprezentacji. Za pierwszym razem miało to miejsce za czasów, gdy drużynę prowadził Waldemar Wspaniały. Wówczas na pozycji występował Rafał Musielak. Drugim momentem był trzymiesięczny rozbrat z kadrą. Na pewno gra w reprezentacji powoduje, że przez cały czas jesteś przygotowany do grania na najwyższym poziomie. Nagle dostajesz 3-4 miesiące wolnego, co jest przepaścią. Siatkarze po zakończeniu sezonu reprezentacyjnego wracają do swoich lig i są na poziomie sportowego topu. Z kolei ci drudzy zawodnicy muszą się do tego przygotować i złapać odpowiedni rytm.

Michał Kubiak i Krzysztof Ignaczak na Memoriale Wagnera w 2014 roku
fot. MICHAL KLAG/REPORTER/East News

Czy ciężko będzie im wrócić do normalnego życia, kiedy już definitywnie pożegnają się z profesjonalną siatkówką?

Tryb sportowy to jednostka prowadzona za rękę. Każdy z nas będzie inaczej na to reagował i sobie z tym radził. Wiem, że Michał Kubiak na pewno nie będzie miał większych problemów, bo już jest człowiekiem biznesu, dlatego będzie miał o wiele łatwiej. Pytanie, co z innymi chłopakami. Będą mieli 4 luźniejsze miesiące, a co będzie, jak skończą kariery? Myślę, ze każdy z nich obmyśla już swój własny plan na to jak to będzie wyglądało.

Powrócę do słów Zbigniewa Bartmana, który w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem użył sformułowania „grupy Kubiakowej”, zaznaczając, że od teraz reprezentacja Polski będzie grać dużo lepiej. Zgodzi się pan z tym stwierdzeniem?

A co to oznacza, że będą grać lepiej? Zagrali na Mistrzostwach Świata i znów zdobyli złoto. Na Igrzyskach w Tokio się nie powiodło. Może zabrakło szczęścia lub umiejętności, ale jak mają grać lepiej? Nie będziemy oceniać reprezentacji przez pryzmat jednego turnieju. To oznacza, że będą wygrywać wszystkie imprezy? Nie rozumiem myślenia Zbyszka. Reprezentacja pod wodzą nie tylko Michała Kubiaka wygrała naprawdę sporo. Miejmy nadzieję, że za kolejnych liderów dalej będziemy zwyciężać.

Pod koniec zeszłego sezonu, kiedy zdobyliśmy brązowy medal na Mistrzostwach Europy, odniosłem wrażenie, że kibice przestali cieszyć się z każdego krążka, wywierając presję na siatkarzach, którzy powinni przywozić same złote medale.

Trochę tak się dzieje, bo przyzwyczailiśmy się do zwycięstw. Nie możemy zapominać, że jest osiem zespołów na świecie, które przez cały czas liczą się w walce o najwyższe trofea: Francuzi, Amerykanie, Włosi, Brazylijczycy, czy nawet Słoweńcy. To, że my zawsze jesteśmy brani pod uwagę jako faworyci, to tylko powinno nas cieszyć. Mimo to przesłania nam fakty, że jak zdobywamy jakiś medal, to chcielibyśmy tylko wygrywać. Jednak to była zasłona dymna, bo w pewnym momencie pozyskaliśmy jednego z najlepszych siatkarzy na świecie - Wilfredo Leona. Od tego momentu z góry zostaliśmy skazani na to, że my z Leonem będziemy wygrywać wszystko. Jednak sport szybko to zweryfikował i na tym polega jego piękno.

Na pozycji libero rywalizował pan z Piotrem Gackiem, potem nastąpiła symboliczna „zmiana warty” z Pawłem Zatorskim. Jakub Popiwczak jest postrzegany jako następca Zatorskiego. Ile mu brakuje, aby do tego doszło?

Sportowym poziomem na pewno mu nie brakuje. Jedyną przewagą, jaka przemawia po stronie Pawła Zatorskiego, jest jego doświadczenie. Paweł to dwukrotny mistrz świata, który w swoim dorobku ma też inne medale z różnych imprez. Jednak głównym czynnikiem jest ogranie w najważniejszych spotkaniach: nie tylko w Lidze Narodów, ale w meczach o stawkę: w finałach, półfinałach, czy ćwierćfinałach, gdzie ciężar gatunkowy jest zdecydowanie większy. W tych meczach Paweł zebrał doświadczenie, którego dziś nie ma Popiwczak. Jedynym znakiem zapytania jest to: kiedy i gdzie Kuba będzie mógł je zebrać, aby faktycznie mogła nastąpić ta zmiana.

Krzysztof Ignaczak – siatkarz reprezentacji Polski, mistrz świata 2014, mistrz Europy 2009, zwycięzca Ligi Światowej 2012. Po zakończeniu kariery pracował jako komentator i ekspert w Polsacie Sport. Motywator i felietonista. Od grudnia 2018 do lutego 2020 pełnił funkcję prezesa w Asseco Resovii Rzeszów.

Maciej Walasek
Maciej Walasek

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Sportem pasjonuje się od dziecka. Od lat śledzący wydarzenia ze świata piłki nożnej, siatkówki, Formuły 1 i skoków narciarskich. Gdy tylko ma okazję, dzieli się sportowymi wydarzeniami z każdym, kogo napotka na swojej drodze. Uparcie wierzy w sukces polskich piłkarzy na mundialu i tytuł mistrza świata F1 dla Roberta Kubicy. Kiedy okazało się, że na karierę sportowca jest już za późno, postanowił, że zamiast medali, będzie dostarczał kibicom samych dobrych wiadomości o sukcesach polskich zawodników na sport.radiozet.pl.

Prywatnie miłośnik aktywnego spędzania wolnego czasu, podróży i dobrej muzyki.

Twitter: @maciej_walasek

E-mail: maciej.walasek@radiozet.pl