Zamknij

Perfekcyjna realizacja planu. Jak reprezentacja Polski przechytrzyła Arabię?

27.11.2022 10:16

- Wszystko, co przygotowaliśmy, udało się przełożyć na boisko - mówił po meczu Kamil Glik, który w kilku słowach najlepiej opisał to, jak zaprezentowaliśmy się w drugim meczu mundialu. Reprezentacja Polski skutecznie neutralizowała atuty Saudyjczyków, uciekała przed ich pressingiem, a przy tym dobrze wykorzystała środki jakie ma do dyspozycji. Szczegółową analizę założeń Polaków, ale także udanych zagrań Saudyjczyków, na które powinniśmy zwrócić uwagę, znajdziecie poniżej. 

Polska -Arabia Saudyjska. Perfekcyjna realizacja planu. Analiza meczu MŚ 2022
fot. PAP/EPA/Ronald Wittek

Pierwsze założenia planu Polaków na mecz z Arabią Saudyjską poznaliśmy kilka minut po początkowym gwizdku. Gdy nasi kadrowicze mieli piłkę na własnej połowie, drużyna Herve Renarda zachowywała się tak, jak w spotkaniu z Argentyną – podchodziła wysoką linią ataku nie zostawiając nam żadnego miejsca na rozgrywanie. Gdy tylko Polacy wymykali się spod pressingu, Arabowie zatrzymywali ich faulami.

Trener Czesław Michniewicz nie chciał ryzykować strat pod własną bramką, przed czym miały nas ustrzec dalekie podania z linii obrony do wychodzącego Przemysława Frankowskiego, Matty’ego Casha lub jednego z napastników: Lewandowskiego lub Milika. Pressing Arabii Saudyjskiej na grafice: 

Pressing Arabii Saudyjskiej
fot. screen

Sposób gry Polaków w meczu z Meksykiem, polegający na grze długim podaniem był krytykowany: wówczas jednak Lewandowski stał nieco osamotniony przez to, że na połowie rywala jedynie Piotr Zieliński zdejmował z niego presję. W spotkaniu z Arabią kapitan kadry miał nieco ułatwione zadanie, bo brudną robotę wykonywał też Arkadiusz Milik, a później Krzysztof Piątek. Choć zagrywanie długich podań prawdopodobnie dalej nie będzie podobało się kibicom, to w tym spotkaniu miało jeden wyraźny cel.

Jakub Kiwior odpowiedzialny za dystrybucję podań 

Arabowie od początku do końca meczu ustawiali się wysoko, a gdy tylko dostawali piłkę za plecy, ich obrońcy mieli się obracać. To umożliwiało większej liczbie Polaków wejście na połowę rywala i automatyczne stworzenie dodatkowych środków nacisku. Czasem był to jedyny sposób, by dostać się pod bramkę Mohammeda Al-Owaisa, bo wysoki pressing Saudyjczyków i gra wysoką linią nie pozwalała nam na to, by móc swobodnie przejść za linię środkową i tam konstruować ataki.

Oczywiście – taka metoda konstruowania akcji miała zalety, o których wspomnę jeszcze później, ale nie można powiedzieć, że działała za każdym razem. W pierwszej połowie kilka dłuższych podań, m.in. do Matty’ego Casha i Roberta Lewandowskiego nie przyniosło lepszego efektu, jednak nietrudno znaleźć tego przyczynę: obaj zawodnicy wygrywali pozycję, ale tracili piłkę, bo byli osamotnieni. Jedna z prób zagrania na skrzydło, a potem za linię obrony, widoczna na poniższej grafice: 

Podanie na skrzydło i próba zagra za linię obrony
fot.

screen

Polacy nie rezygnowali z długich podań i konsekwentnie próbowali w ten sposób mijać wysoką linię ataku Saudyjczyków, jednocześnie wbiegając w przestrzenie, które tworzyły się za ich plecami. Często szukaliśmy długiego podania także wtedy, gdy przed duetem obrońców (Glik i Kiwior) ustawiało się dwóch defensywnych pomocników (Krychowiak i Bielik), między których wchodził jeszcze Piotr Zieliński. Statystyki pokazują jasno, że jeżeli chodzi o rozgrywanie z linii obrony, zadanie polegające na szukaniu dalszego podania spoczywało głównie na Jakubie Kiwiorze. Obrońca Spezii przez cały mecz miał dwa razy więcej takich zagrań (10, 6 celnych) niż grający obok niego Kamil Glik (5, 3 celne).

Kiwior przez 90 minut udowadniał, że ten wybór selekcjonera był słuszny. Dobrze obrazuje to akcja dwójkowa z Robertem Lewandowskim z 29. minuty meczu. Kapitan kadry cofnął się głęboko na naszą połowę, zajmując miejsce prawego obrońcy. „Lewy” odegrał właśnie do Glika, a gdy ten podał Kiwiora, obrońca Spezii bez przyjęcia posłał idealną, mierzoną, zwrotną piłkę wprost do najskuteczniejszego napastnika kadry. Wprawdzie obrona rywali w tym wypadku zareagowała bez zarzutu, to akcja udowodniła nam, że na Saudyjczyków grających wysoko mogą zadziałać tak pozornie proste środki.

Zejście Roberta Lewandowskiego do linii obrony, po chwili Jakub Kiwior posyła do niego podanie:

Jakub Kiwior do Lewadowskiego
fot. screen

Dowód na to, że anegdotyczna "laga" jednak działa dostaliśmy niebawem. W 34 min. Wojciech Szczęsny mija podaniem wysoko ustawioną linię 3 piłkarzy Arabii Saudyjskiej (grafika poniżej). Zagrywa tam, gdzie najczęściej trafiały długie piłki – na skrzydło. Świetnie zgrywa Cash, Frankowski wygrywa pozycję i bardzo dobrze podaje do wychodzącego obrońcy Aston Villi, który odnajduje w polu karnym Roberta Lewandowskiego. Kapitan kadry mógł skończyć akcję, ale choć mu się to nie udaje, po strzale zbiera piłkę pozwalając na to, by Piotr Zieliński trafił do siatki. 

Podanie Wojciecha Szczęsnego otwierające akcję bramkową
fot.

screen

Po chwili z linii obrony reprezentacji Polski zostaje posłane kolejne długie podanie. Dobrze przyjmuje ją Robert Lewandowski, który ciągnie akcję kilkadziesiąt metrów, by wystawić piłkę Arkadiuszowi Milikowi. Nasz napastnik nie dobiega do podania, choć dzięki szybko wyprowadzonej kontrze miał wystarczająco dużo przestrzeni, by móc dojść do wyśmienitej sytuacji strzeleckiej (grafika poniżej).

Arkadiusz Milik blisko dojścia do sytuacji strzeleckiej
fot.

screen

Gol przeciwko tak grającej Arabii Saudyjskiej miał z pewnością spore znaczenie dla nastawienia naszych piłkarzy. Doświadczenie wielu z nich podpowiadało, że zawodnicy Herve’a Renarda będą musieli atakować, co sprawi, że na boisku zostaną wolne przestrzenie. Zdobycie bramki pozwoliło też Polakom na zrzucenie z siebie presji, którą mogła wywoływać gra przed kilkudziesięcioma tysiącami kibiców rywali.

Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik. Choć na boisku nie było widać wielkiej dysproporcji pomiędzy umiejętnościami Polaków i Saudyjczyków, gol przeciwko drużynie mającej mniej jakościowych zawodników pozwala „otworzyć mecz”. Przykładem jest m.in. spotkanie Anglii z Iranem. Persowie w meczu z Walią pokazywali, że są świetnie zorganizowani, jednak gdy tylko podopieczni Garetha Southagate’a po raz pierwszy pokonali ich bramkarza, formacje się posypały, czego dowodem jest końcowy wynik (6:2).

Na co trzeba uważać w meczu z Argentyną? 

Saudyjczycy schodzili do szatni w identycznej sytuacji, jak w trakcie wtorkowego meczu z Argentyną, w którym przegrywali 1:0. Po wznowieniu gry w drugiej połowie zawodnicy Renarde’a dość pokazali, że chcą pozostać stroną dominującą i Polacy do końca spotkania będą musieli zachować czujność.

Dwie z akcji, które przeprowadzili nasi rywale mówią sporo o drobnych problemach w ustawieniu reprezentacji w tym spotkaniu, ale także o zadaniach jakie czekają nas w meczu z arcytrudnym rywalem – Argentyną. Kłopoty sprawiała nam gra między formacjami kapitana Saudyjczyków Salema Al-Dawsariego (grafika poniżej). Jego wejścia z lewego skrzydła do środka w małe przestrzenie, które tworzyły się między obroną a pomocą, doprowadziły do groźnej akcji. Strzał z bliska musiał obronić wówczas Wojciech Szczęsny. Al-Dawsari powtórzył manewr zejścia między formacje jeszcze raz i wówczas także Saudyjczycy stworzyli sobie okazję.

Okazja dla Arabii Saudyjskiej
fot. screen

Dlaczego to istotnie w kontekście meczu z Argentyną? Zakładam, że w środę nie raz i nie dwa znajdziemy się w niskiej obronie, a wejścia między formacje może wówczas wykonywać Lionel Messi. Nie trzeba dodawać, jak dobrze odnajduje się on w małej grze, a także jak potrafi wykonać podanie do napastnika w polu karnym nawet w sytuacji, w której nie ma miejsca.

Schodzi pomocnik, wchodzi drugi skrzydłowy 

Trener Michniewicz reagował na nacisk Saudyjczyków ściągając do linii obrony Arkadiusza Milika, który kilkakrotnie dobrze asekurował Matty’ego Casha, a także Przemysława Frankowskiego. Zawodnik Lille stawał się wręcz piątym obrońcą. Zmiana przeprowadzona przez selekcjonera (Kamiński za Zielińskiego) pozwoliła Polakom na grę jednym dodatkowym skrzydłowym, który w momencie wyjścia z kontrą czekał na połowie rywala na dłuższe podanie. Arkadiusz Milik asekurujący Matty'ego Casha: 

Arkadiusz Milik asekurujący Matty'ego Casha
fot. screen

Kilka akcji z udziałem Kamińskiego pokazywały zresztą dokładnie, jaki był schemat rozpoczynania akcji Polaków. W grafice, którą udostępniam poniżej, widać, jak Grzegorz Krychowiak natychmiast po otrzymaniu piłki zagrywa ją do wychodzącego skrzydłowego. W całym meczu środkowy pomocnik kadry posłał kilka podań „z pierwszej”, a jedno z nich poprzedziło akcję bramkową biało-czerwonych.

W 81. minucie Krychowiak wykonuje dalekie podanie do ustawionego na skrzydle Kamińskiego, który wrzuca piłkę w pole karne. Główkuje Piątek, jednak jego uderzenie jest niecelne. Saudyjczycy błyskawicznie wznawiają, a Polacy reagują, zostając wysoko na połowie rywali. Piątek, Lewandowski i Kamiński wykonują ruch bez piłki, dzięki czemu kapitan kadry może naciskać na środkowego obrońcę. "Lewy" wykorzystuje jego błąd, ustawiając się w tzw. martwej strefie, odbiera piłkę i po chwili cieszy się z pierwszego gola na mundialu.

Podanie "z pierwszej" od Grzegorza Krychowiaka do dobrze ustawionego Jakuba Kamińskiego: 

Podanie Grzegorza Krychowiaka do Jakuba Kamińskiego
fot. screen

Perfekcyjne wdrożenie planu

Sztab reprezentacji Polski z trenerem Czesławem Michniewiczem na czele wdrożył na ten mecz plan, który wykorzystywał nasze atuty i pozwalał ukryć największe słabości. Często graliśmy długimi piłkami i obnażaliśmy grającą wysoko linię obrony i pomocy rywali, tworzyliśmy sobie sytuacje z kontry, a do tego po raz kolejny solidnie zaprezentowaliśmy się w obronie.

W kontekście oceny stylu gry naszej kadry ciekawie brzmią słowa, które po meczu z Arabią Saudyjską wypowiedział Kamil Glik. – Gorsze momenty też trzeba przetrwać, zebrać siły. Zagrać bliżej siebie, kompaktowo. Dać się wyszaleć. Stworzyliśmy mimo wszystko więcej sytuacji. Wszystko, co przygotowaliśmy, udało się przełożyć na boisko - powiedział przed kamerą TVP Sport.

Za to, czyli bardzo dobrą i konsekwentną realizację planu, pochwały należą się zarówno sztabowi, jak i zawodnikom.

RadioZET.pl/PAB