Zamknij

Rozmów o premii nie było. Atmosfera w kadrze? Rewelacyjna. Kulisy zgrupowania

08.12.2022 18:07

Nie było żadnej rozmowy na temat premii. Damian mówił: nie będę o tym mówił, to nie są moje sprawy. Odciął się od tematu, wrócił do klubu, w którym niebawem ma kolejny mecz. Zostaje niesmak, bo zamiast chwilę się pocieszyć, że wyszliśmy z grupy, od razu mamy dyskusję o pieniądzach – mówi nam Krzysztof Szymański. Jego syn, Damian, w meczu z Argentyną zadebiutował na mistrzostwach świata.

MŚ 2022.  Atmosfera w kadrze? Rewelacyjna. Kulisy zgrupowania w Katarze
fot. Jorge Saenz/Associated Press/East News

Damian Szymański w spotkaniu z Argentyną zastąpił na boisku Krystiana Bielika. Pomocnik AEK-u Ateny zaczął grę w 62. minucie, przy stanie 1:0. - Damian wszedł w takim momencie, kiedy Argentyńczycy naciskali na nas mocno. Zresztą nie ma co ukrywać - cały mecz tak wyglądał, to była głównie gra na jednej połowie. Syn nabiegał się, grał dużo w defensywie, bo takie zadania trener mu postawił. Na boisku nie było czasu myśleć. Do tego, 3/4 stadionu stanowili kibice Argentyny, którzy wstawali i krzyczeli, gdy tylko Messi dochodził do piłki. Damian uwielbia grać przy kibicach, nawet przy kibicach rywala, mówi, że dla kibiców się gra, ale młodszych zawodników - Michała Skórasia czy Kubę Kamińskiego mogło to paraliżować. Później ich krytykowano, ale dla nich to jest doświadczenie. Jak go nie masz, to atmosfera może cię przytłoczyć – stwierdził Krzysztof Szymański.

Z relacji reprezentanta Polski wynika też, że pomimo krytyki gry kadry w mediach, w szatni nie było żadnych nieporozumień. - Damian mówił, że atmosfera była rewelacyjna, bardzo sympatyczna, jak między przyjaciółmi. Świetne były też warunki do treningów, baza hotelowa – relacjonował Krzysztof Szymański.

Co nie może zaskakiwać, podczas ćwiczeń ogromne wrażenie na kolegach z drużyny robił Piotr Zieliński. - Rozmawialiśmy z Damianem i on mówi, że jest pod wrażeniem. Piotrek to jeden z najlepszych pomocników w Europie. Ma taką technikę i dar, że wie, jak się ustawić, przyjąć, podać. Czemu z Argentyną było inaczej, tego nie jestem w stanie powiedzieć – szczerze przyznał ojciec reprezentanta Polski.

"Syn odciął się od doniesień. Mówił: to nie są moje sprawy" 

Na atmosferę w szatni nie wpłynęły dyskusja na temat ewentualnej premii, która, jak zapewniał Czesław Michniewicz, trwała łącznie przez 5 minut i nie wywołała żadnych sporów między kadrowiczami. Po zgrupowaniu część zawodników odcięła się od mediów i wyjechała na wakacje lub wróciła do klubów. - Syn mówił mi: nie będę o tym rozmawiał, to nie są moje sprawy – powiedział Krzysztof Szymański w odpowiedzi na pytanie dot. ewentualnych premii. Potem dodał: - On od tych spraw się odcina, jakby to nie były jego sprawy. Wrócił do klubu, teraz ma treningi. Nie czyta tego, nie mówi o tym - zdradził ojciec zawodnika.

Szymański stwierdził jednak, że chciałby, aby zamiast o niedoszłych premiach rozmawiano nt. tego, jak zaprezentowała się kadra na mistrzostwach. - Przewijają się te informacje – staramy się tego nie słuchać, nie czytać, nie zaprzątać sobie głowy. Powinniśmy się trochę pocieszyć, że po tylu latach wyszliśmy z grupy. Reprezentacja grała różnie, każdy widział, jak to wyglądało, krytyka spadła na zawodników, trenera, ale krytykę trzeba przyjmować. Niesmak zostaje – nie doceniamy, że po tylu latach wyszliśmy z grupy. Wiadomo, że jeżeli chodzi o grę oczekiwaliśmy pewnie czegoś innego, bo pokolenie chłopaków jest niesamowite.  Sam bardzo czekałem na awans. Na jednym mundialu odpadliśmy, potem na drugi i trzecim. Teraz gdy poziom jest wyrównany, wyjście z grupy to naprawdę sukces. Poza 3 meczami mogłem wreszcie obejrzeć czwarty – podsumowuje Szymański.

RadioZET.pl/PAB