Obserwuj w Google News

Michał Listkiewicz: "Powinniśmy być wpisani do Księgi Rekordów Guinnessa"

Krzysztof Sobczak
3 min. czytania
15.12.2022 19:28
Zareaguj Reakcja

- Niesamowita historia, że taką rodziną jesteśmy, która chyba powinna być wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Nie przypominam sobie, by ojciec i syn byli w finale MŚ - powiedział Michał Listkiewicz w rozmowie z Mateuszem Ligęzą z Radia ZET. Jego syn Tomasz Listkiewicz będzie jednym z asystentów Szymona Marciniaka w finale MŚ 2022 w Katarze.

Michał Listkiewicz
fot. East News

Szymon Marciniak jako pierwszy polski sędzia główny poprowadzi finał piłkarskich mistrzostwa świata, w którym Argentyna zmierzy się z Francją. Na liniach asystować mu będą Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolinicki, natomiast arbitrem technicznym będzie Tomasz Kwiatkowski.

Do tej pory tylko jeden polski sędzia miał zaszczyt pracować przy decydującym spotkaniu mundialu. W 1990 roku Michał Listkiewicz był arbitrem liniowym w meczu RFN z Argentyną (1:0). Teraz będzie mógł pękać z dumy, oglądając poczynania swojego syna Tomasza. O swoich odczuciach opowiedział Mateuszowi Ligęzie z Radia ZET.

Michał Listkiewicz o udziale syna w finale MŚ

W finale MŚ 1990 jedną z największych gwiazd na boisku był nieżyjący już Diego Armando Maradona. W niedzielnym starciu oczy całego świata będą zwrócone na Lionela Messiego, kapitana "Albicelestes" i jednego z dwóch największych piłkarzy współczesnego futbolu.

Redakcja poleca

- To jest porównywalne, bo Messi to współczesny Maradona. Utworzyła się taka trochę sztafeta: ja sędziowałem Maradonie, potem byłem obserwatorem UEFA w meczu, w którym grał Messi, a trenerem był Maradona na mistrzostwach świata w RPA, a teraz Tomek będzie sędziował Messiemu - mówi w Radiu ZET Michał Listkiewicz. - Niesamowita historia, że taką rodziną jesteśmy, która chyba powinna być wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Nie przypominam sobie, by ojciec i syn byli w finale MŚ - może piłkarze z dawnych lat - i żeby obaj sędziowali Argentynie. Przede wszystkim jednak ogromne gratulacje dla Szymona, bo on jest liderem, on narzuca standardy pracy swojemu zespołowi, a zespół jest tak zgrany, że obudzony w środku nocy posędziuje doskonale - dodaje.

Listkiewicz-senior zdradził, że jego syn miał problemy przed mundialem i nie było jasne, czy będzie mógł pojechać do Kataru. - Szymon chorował, potem miał poważną kontuzję. Mój syn Tomek rzutem na taśmę zaliczył egzaminy, jeszcze dzień czy dwa wcześniej nie było wiadomo, czy będzie w stanie biegać. Ogromny wysiłek, heroiczna praca, która przyniosła efekty - tłumaczy.

Listkiewicz o sukcesie Marciniaka

Były arbiter międzynarodowy cieszy się, że wreszcie nie będzie jedynym polskim sędzią, który miał okazję pracować w finale MŚ. Nie czuje zazdrości, lecz dumę. - To największy sukces w 100-letniej historii polskiego sędziowania. Jestem szczęśliwy, że moja klątwa została zdjęta. To na pewno jest większe osiągnięcie niż moje, bo ja byłem sam, a tu jest cały 4-osobowy zespół świetnie pracujący od lat. Dobrze wiem, jakim to wysiłkiem zostało okupione - ocenia Listkiewicz.

- To jest świetne zakończenie mundialu dla polskiego futbolu. Po tych wszystkich dyskusjach i kontrwersjach wokół występu reprezentacji, który przecież też nie był zły, bo wyszliśmy z grupy, tym ukoronowaniem będzie udział naszej czwórki sędziowskiej w finale MŚ. To coś wspaniałego - wyznaje.

Relacja na żywo z finału MŚ 2022 Argentyna - Francja na sport.radiozet.pl w niedzielę 18 grudnia od godz. 16.

RadioZET.pl