Zamknij
Jakub Kiwior po meczu Polska - Holandia (22.09.2022)
Jakub Kiwior po meczu Polska - Holandia (22.09.2022)
fot: PIOTR DZIURMAN/REPORTER

Najpierw mundial, potem duży transfer? "Kubę stać na grę w wielkim klubie"

Paweł Żurek
Paweł Żurek Redaktor Radia Zet
25.11.2022 14:59

Nie każdy, kto tak jak on przechodzi przez dużą liczbę treningów, staje się od razu reprezentantem. U Kuby to dar od Pana Boga. Jego obecna sytuacja nie zmieniła. Gdy ostatnim razem rozmawialiśmy słychać było, że jaki był kiedyś, taki pozostał – mówi Krzysztof Berger, pierwszy trener Jakuba Kiwiora, o swoim byłym podopiecznym.

Paweł Żurek: Jak się czuje trener, który widzi podopiecznego debiutującego na mistrzostwach świata?

Krzysztof Berger, trener reprezentanta Polski Jakuba Kiwiora: Satysfakcja jest ogromna. Widzieć swojego wychowanka, którego trenowało się od 4. roku życia, którego się prowadziło przez wiele godzin treningu… A dzisiaj mamy Kubusia w reprezentacji. Zagrał bardzo dobrze, jestem z tego bardzo dumny. Oby tak dalej.

Satysfakcja jest jeszcze większa, biorąc pod uwagę to, że Kuba zachował czyste konto, a po drugie niemal nie dało się odczuć, że to jego debiut na takiej imprezie.

Kubuś zawsze był zawodnikiem, który grał solidnie i niemal nie popełniał błędów w grze. Górował solidnością nad kolegami z drużyny pomimo tego, że u nas był zawsze 2-3 lata młodszy od wszystkich. I tak radził sobie lepiej niż rywale. W reprezentacji też widać pracę, którą wykonał.

W waszej szkółce nie było roczników w wieku Kuby?

Tak, to był czas, gdy powstała szkółka Gromu Tychy, grupa była można powiedzieć zebrana na szybko. W zasadzie Kubuś był jednym z najmłodszych zawodników, choć wcześniej mieliśmy jeszcze przedszkolaków. On od razu wskoczył do starszej grupy i tak zostało. To był rocznik 1997, on był z rocznika 2000. Pomimo tego Kubuś ze wszystkim dobrze sobie dawał radę, a nawet stał się maskotką drużyny. Wyjeżdżaliśmy na wiele turniejów halowych: Deichmann, czy Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku, a Kubuś często wchodził na parę minut i dostawał nagrodę dla najmłodszego zawodnika.

Gdy dorastał, zaczął zdobywać też trofea dla najlepszego zawodnika turnieju i króla strzelców. On bardzo szybko się uczył. Wprowadziliśmy w szkółce lekcje judo, które świetnie ułożyły go, jeśli chodzi o gimnastykę. Mieliśmy też zajęcia na piasku, w trakcie których uczyłem chłopców uderzeń z przewrotki. To poskutkowało, bo Kubuś w lidze słowackiej zdobył gola w ten sposób. W trakcie rozmowy z nim słychać było, że zapamiętał to, co się wydarzyło w Gromie Tychy: wszystkie godziny poświęcone na treningi, wyjazdy, turnieje.

Gol Jakuba Kiwiora z przewrotki. Mecz AS Trencin - Železiarne Podbrezová. 

Kuba przychodził do waszej szkółki z rodziny sportowej?

Tata grywał w piłkę na poziomie amatorskim. Trzeba podkreślić jego rolę, bo bez niego pewnie nic by się nie wydarzyło. Tata Kuby pomagał mi, nigdy się nie wtrącał, zawsze był zaangażowany. Był osobą wspierającą, ale jako gracz pozostał na poziomie amatorskim.

Czemu Kuba zawdzięcza to, że debiutuje na takim turnieju, o taką stawkę i praktycznie nie widać po nim stresu?

Myślę, że to dar od Pana Boga. Nie sądzę, żeby każdy mając taką szansę, jak Kuba, taką liczbę jednostek treningowych i wszystkie inne czynniki wpływające na dobry rozwój, staje się od razu reprezentantem. Kuba to akurat ma.

A jak doszło do tego, że z napastnika stał się obrońcą? Ta zmiana zaszła jeszcze w trakcie jego gry w Polsce.

Moja praca opiera się na pracy z dziećmi, na małej przestrzeni w małych grach. Bramkarz plus czterech, pięciu, sześciu zawodników, gdzie każdy obrońca może stać się szybko napastnikiem. Kubuś nie był typowym napastnikiem. Bardziej grał w tyłach, ale wychodził do przodu z uderzeniem lewą nogą. Szukał podania, grania dla zespołu. Gdy trzeba było, wtedy uderzał. W domu półki uginały się od pucharów za turnieje, w których grał, bo zawsze grał dobrze. Do tego to niemalże „bezkontuzyjny” zawodnik. Cały czas trenował solidnie, nigdy nie narzekał.

Gdy dorastał, zaczął zdobywać też trofea dla najlepszych zawodników turnieju i króla strzelców. On bardzo szybko się uczył

Przed wielu laty powiedział pan też o Kubie, że miał wrodzona mądrość w rozgrywaniu piłki. Pewnie Pan słyszał, co mówił o nim Robert Lewandowski. Kapitan kadry chwalił u niego tę umiejętność.

Tak, czyli się nie pomyliłem (śmiech). Obserwując go od małego, widać było skłonności do rozgrywania. Nie było to może rozgrywanie w sensie operowania piłką, ale grał szybko, zdecydowanie i do przodu. Miał dar grania lewą nogą, który mu został do tej pory. Co do kadry – myślę, że Kuba nie powiedział ostatniego słowa. Znam go, wiem, co potrafi. Wiem, że będziemy dumni z jego goli.

Jak wyglądał Kuba na treningu? Jeden z jego byłych opiekunów wspominał, że każde ćwiczenie to było „rwanie trawy”.

Jak najbardziej tak. Wiadomo, że na początku obciążenia nie były jeszcze tak duże. Zaczynał u nas w wieku 4 lat. Metodę treningów Kuby, jak i innych podopiecznych, oparliśmy na system Coervera (uważany za jeden z najskuteczniejszych na świecie – przyp. red). Udało nam się stworzyć wiele ćwiczeń, na których Kuba rozwijał talent.

U niego, a także i innych chłopców głównie skupialiśmy się na operowaniu piłką i ogromnej liczbie zwodów. Chcieliśmy zbudować u nich potężne umiejętności techniczne, by później, gdy przekazywaliśmy ich do kolejnych klubów, nabierali mocy taktycznej. Głównym czynnikiem u Kuby, który u niego zaobserwowałem, była solidność, pracowitość. Nigdy nie powiedział, że mu się nie chce. Wyjeżdżał z chęcią, z uśmiechem na twarzy, gdy nie wiedział, albo czegoś potrzebował, podchodził i się pytał. Zawsze dawał z siebie 200 procent.

Które umiejętności Kuby sprawiły, że tak szybko z debiutanta stał się podstawowym graczem kadry? Po raz pierwszy wystąpił w reprezentacji w meczu z Holandią w czerwcu tego roku. Po pięciu miesiącach gra na mistrzostwach świata.

Hmm... Dobre pytanie. Swoją postawą, solidnością, wypracował sobie miejsce w kadrze. Świadczą też o tym transfery, które przychodziły regularnie. Włosi znają się na futbolu, dostrzegli jego talent i podobnie trener Czesław Michniewicz. Wie, że to chłopak, który zrobi mu dobrą robotę. Kuba notuje dużo odbiorów, nie robi błędów, nie popełnia poważnych fauli, jego odbiór jest zawsze w piłkę. Dobrze się ustawia, przesuwa, gra głową. Coraz bardziej atakuje. Ostatnio miał okazje podbramkowe – w meczu z Chile to po wygranym przez Kubę pojedynku Krzysztof Piątek strzela gola. Widać, że staje się pewniejszy.

Jeśli Kuba tak się będzie rozwijał, kluby same się po niego zgłoszą

Kuba tam, gdzie trafiał, zawsze zapewniał sobie pierwszy skład. Kadra U21, kluby w Słowacji, Spezia, dorosła kadra. Mogę się tylko domyślać, ale poza jakością piłkarską wpływają na to też jego cechy charakteru.

Tak, choć Kuba jest człowiekiem, jak każdy z nas i ma prawo do popełniania błędów. W meczu z Meksykiem zbyt mocno zagrana do niego piłka spowodowała nerwowość, miał kłopoty z odegraniem, choć dostał ją na lewą nogę. Mały błąd w sztuce. Poza tym - Kuba jest osobą twardą, spokojną, mało mówi, choć może jak na środkowego obrońcę zbyt mało, ale i tak doskonale sobie radzi. Jest opanowany, nie widać po nim strachu. Skromny, nigdy się nie afiszował. Ostatnio z nim rozmawiałem – jakiego go znałem sprzed lat, taki został.

Pan rozmawiał z nim przed mundialem?

Tak, 2 tygodnie temu. Rozmawiałem także z jego ojcem.

Był już pewny powołania?

W ten sposób nie patrzył. Nie siedział z ręką na telefonie. Wiedział, że jak ma być ten moment, to będzie. Na takiej zasadzie. Czuł, że może przyjść powołanie, znał trenera Michniewicza.

Jakub Kiwior i Hirving Lozano w trakcie meczu Polska - Meksyk
Jakub Kiwior i Hirving Lozano w trakcie meczu Polska - Meksyk
fot. Darko Vojinovic/Associated Press/East News

Gdzie jest sufit u Kuby? Wygląda na to, że jego następny krok to duży klub z ligi TOP 5.

Jak pan sam widzi wszystko tak szybko płynie, że nie wiadomo co będzie po mistrzostwach świata. Jest tak młodym zawodnikiem, że ma czas na wielkie transfery i kluby. Jeśli będzie się dalej rozwijał, kluby same się po niego zgłoszą. Stać go na pewno, by grać w większym klubie, z większą renomą. Niemniej to trzeba udowodnić na boisku. Dobrze, że zagra na mistrzostwach, może to one będą kluczowe. Chłopak jest na tyle młody i rokujący, że może dostać się do wielkiej piłki.

Jakie ma pan oczekiwania na najbliższy mecz?

Przed turniejem mówiłem, że jak zakwalifikujemy się na mistrzostwa, to będziemy na podium (śmiech). Nie mogę się teraz z tego wycofać. Trener Michniewicz decyduje, niemniej jednak stylu, jaki obraliśmy z Meksykiem, nie preferuję. Bardziej wolę podania po ziemi, rozgrywanie od tyłu przez linię obrony i pomocy. Obecny styl to jednak opcja trenera Michniewicza. Mam nadzieję, że to nie będzie nasz ostatni punkt na mistrzostwach. Chciałbym, byśmy wyszli na Arabię dwoma napastnikami, o co aż się prosiło. Przypomniał mi się mecz z Niemcami za Adama Nawałki, w którym wyszliśmy takim nastawieniem. Jak to mówią, najlepszą obroną jest atak. Według mnie, jeśli będziemy trzymali się tej formacji z meczu z Meksykiem, to na tym wózku daleko nie zajedziemy.

Trener mówił, że nie był w stanie wystawić bardziej ofensywnego składu niż ten, który wyszedł w meczu z Meksykiem. W czym pomogłaby gra dwoma napastnikami?

Taktyka narzucona na mecz z Meksykiem spowodowała, że Lewandowski nie dostawał żadnych piłek. W Barcelonie grają inaczej – dostają piłki po ziemi, cały czas, on od 15 lat gra w innym systemie. Dzisiaj, żeby strzelić gola trzeba mieć go kim strzelić. Nie oszukujmy się – jeśli Lewandowski jest otoczony przez dwóch zawodników z każdej strony, sam nie jest w stanie wygrać. Mając kogoś do pomocy – Piątka, Milika, Świderskiego – siła rażenia na pewno wzrośnie.

Jakub Kiwior jest zawodnikiem włoskiej Spezii i 6-krotnym reprezentantem Polski. Zaczynał w Chrzcicielu Tychy pod okiem trenera Krzysztofa Gerbera, wraz z którym przeniósł się do nowo założonego klubu Grom z tego samego miasta. Jako nastolatek trafił do APN GKS Tychy, a później został przekazany do sekcji młodzieżowej GKS Tychy. W tej drużynie został włączony do pierwszej kadry, ale w wieku 16 lat przeszedł do Anderlechtu Bruksela. Tam rozegrał 5 meczów młodzieżowej LM. Z Brukseli przeniósł się do Słowacji – klubu Železiarne Podbrezová – w którym zadebiutował jako senior. Po jednym sezonie Kiwior został wykupiony przez MKS Zilina. Tam grał przez 3 sezony (2019-2021). 31 sierpnia 2021 roku za półtora miliona euro pozyskała go Spezia Calcio. Kiwior związał się z klubem czteroletnim kontraktem.

Krzysztof Berger jest trenerem i prezesem klubu piłkarskiego UKS Grom Tychy.

Paweł Żurek
Paweł Żurek

W RadioZET.pl pracuje od stycznia 2019 roku. Lubi oglądać piłkę nożną i wszystkie inne dyscypliny, w których Polska ma swoją reprezentację. Wolny czas najchętniej spędza z rodziną. Jeśli akurat nie ma jej w pobliżu, gra w piłkę, czyta powieści lub ogląda ligowe zmagania klubów z Ekstraklasy i La Ligi.