Obserwuj w Google News

Padł komunikat i afera kręci się dalej. PZPN nie cofa się w starciu z Żelaznym

3 min. czytania
19.11.2023 15:02
Zareaguj Reakcja

Polski Związek Piłki Nożnej w niedzielę opublikował komunikat w sprawie Piotra Żelaznego i pisma, jakie w imieniu związku wysłali do dziennikarza prawnicy. "Nie możemy przejść obojętnie obok wpisów i wypowiedzi, które nie noszą znamion krytyki dziennikarskiej, a są po prostu hejtem skierowanym w największy związek sportowy w naszym kraju" - czytamy. Oświadczenie PZPN spotkało się z fatalnym odbiorem wśród kibiców i dziennikarzy.

Cezary Kulesza, prezes PZPN
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Polski Związek Piłki Nożnej od wielu miesięcy zmaga się z kryzysem wizerunkowym i różnego rodzaju aferami, tymczasem teraz dołożył sobie kolejną. Dziennikarz Piotr Żelazny ujawnił pismo, jakie otrzymał od związku i w którym możemy przeczytać, że interesy PZPN zostały rażąco naruszone wpisem na portalu Twitter (X) o następującej treści: "Czy związek, którego wielka reforma polega na tym, że pijani działacze będą teraz wchodzić innym wejściem do samolotu, może komukolwiek stworzyć odpowiednie warunki do pracy?". Prawnicy wezwali Żelaznego do zaniechania dalszych naruszeń dóbr osobistych PZPN poprzez usunięcie wpisu i opublikowania oficjalnych przeprosin.

Tymczasem PZPN nie potrafi awansować z najsłabszej grupy w historii eliminacji Euro, ale umie grozić procesem za bekowanie z wódy i pijanych działaczy. Swoją drogą taki proces może być mega śmieszny - Piotr Żelazny po otrzymaniu pisma

Jak zauważył Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski, zanim PZPN "rozkręcił aferę" wokół wpisu Żelaznego, zobaczyło go około 6 tysięcy użytkowników, natomiast wpis ujawniający pismo wzywające do przeprosin zebrało już ponad milion wyświetleń. Działania PZPN poprzez wysłanie pisma do Żelaznego spotkało się z ogromną falą krytyki. Związek nie zamierzał jednak wycofywać się ze swoich działań i w niedzielę opublikował oficjalny komunikat w sprawie, który wydaje się tylko pogarszać całą sytuację. Kibice nie zapomnieli o aferze alkoholowej i skazanym za korupcję Mirosławie Stasiaku na pokładzie samolotu reprezentacji Polski, lecącego na mecz eliminacji Euro 2024 do Mołdawii. A nawet jeśli, to afera z Żelaznym bardzo dobrze im o niej przypomniała.

Afera PZPN kontra Piotr Żelazny. Jest komunikat związku

Polski Związek Piłki Nożnej do sprawy odniósł się w następujący sposób: "Jak każda organizacja w naszym kraju mamy prawo do ochrony własnego wizerunku. Szanujemy dziennikarzy, ich prawo do krytyki i oceny naszych działań. Nie możemy jednak przejść obojętnie obok wpisów i wypowiedzi, które nie noszą znamion krytyki dziennikarskiej, a są po prostu hejtem skierowanym w największy związek sportowy w naszym kraju. Pan Piotr Żelazny w swoim wpisie, nagraniu oraz audycji opublikowanej w portalu Onet naruszył dobro organizacji, obrażając PZPN, dziesiątki tysięcy działaczy piłkarskich pracujących na co dzień w związku oraz wszystkich naszych partnerów. Nie ma i nie będzie naszej zgody na skalowanie środowiska piłkarskiego".

Dziennikarze i kibice stoją murem za Żelaznym, a on sam zapewnił, że nie ma zamiaru usuwać wpisu i publikować przeprosin. Oświadczenie PZPN pokazuje za to, że związek też nie ma zamiaru się cofać. Możemy więc spodziewać się kolejnych zwrotów akcji w tej sprawie. Pytanie tylko, czy to najlepszy czas na takie afery. Reprezentacja Polski przechodzi jeden z najtrudniejszych okresów w ostatnim czasie i notuje fatalne wyniki. Po remisie z Czechami 1:1 na PGE Narodowym straciła szanse na awans na Euro 2024 poprzez eliminacje. W ośmiu meczach fazy grupowej, gdzie mierzyła się też z Wyspami Owczymi, Mołdawią i Albanią, odniosła tylko trzy zwycięstwa. We wtorek zagra towarzysko z Łotwą i będzie to ostatni mecz biało-czerwonych w tym roku - ostatni też przed marcowymi barażami, które będą ostatnią szansą na zakwalifikowanie się do mistrzostw Europy.

Źródło: Radio ZET/Twitter(X)