Zamknij

Pracuś, który został legendą. Łukasz Piszczek żegna się z drużyną narodową

18.11.2019 18:02

Łukasz Piszczek zakończył reprezentacyjną karierę po nieudanych dla całej drużyny mistrzostwach świata w Rosji, ale dopiero teraz nadarzyła się sposobność, by pożegnać go tak, jak na to zasługuje: przy blisko 60 tysiącach kibiców na PGE Narodowym w Warszawie.

Łukasz Piszczek
fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Przez te dwa kolejne lata - od mistrzostw świata do mistrzostw Europy - nie jestem w stanie dać tej drużynie tyle, ile chciałbym dać i dlatego podjąłem decyzję o zakończeniu kariery w drużynie narodowej - mówił Piszczek w sierpniu 2018 roku w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Przez 11 lat z dumą grałem w tej reprezentacji, ale trzeba być uczciwym w stosunku do siebie i drużyny - dodał.

W tym samym wywiadzie przyznał, że do mistrzostw świata nie był dobrze przygotowany fizycznie, nie czuł się najlepiej i na boisku w meczach z Senegalem oraz Kolumbią wyglądał i prezentował się fatalnie. Ten fakt oraz wrodzona ambicja doprowadziły go do podjęcia jednoznacznej decyzji o rozstaniu się z drużyną narodową.

Ostatni mecz w kadrze Łukasza Piszczka

Łukasz Piszczek zadebiutował w reprezentacji za kadencji Leo Beenhakkera w wygranym 4:0 spotkaniu z Estonią. Łącznie rozegrał 65 meczów, w których strzelił trzy gole i zanotował dziewięć asyst. Nigdy nie obejrzał czerwonej kartki. Wystąpił na czterech wielkich turniejach - Euro 2008, 2012 i 2016 oraz MŚ 2018.

Po jego odejściu reprezentacja Polski straciła czołowego prawego obrońcę świata, zawodnika bardzo ambitnego, doświadczonego, lubianego i cenionego przez kolegów.

- To niesamowity pracuś - mówił jeszcze przed spotkaniem z Izraelem jeden z najmłodszych zawodników w kadrze Dawid Kownacki. - Po zmianie pozycji stał się jednym z najlepszych zawodników na świecie grających na prawej obronie - ocenił Robert Lewandowski, który z Łukaszem występował zarówno w reprezentacji, jak i w Borussii Dortmund.

Piszczek o pożegnaniu z reprezentacją i kibicami

Pożegnalny mecz Łukasza Piszczka przypadł na spotkanie zamykające eliminacje Euro 2020. Na konferencji prasowej Jerzy Brzęczek zdradził, że obrońca BVB rozegra ok. 30 minut. Bohater wtorkowego wieczoru również spotkał się z dziennikarzami.

- Chciałem podziękować trenerowi i drużynie, że awansem już w październiku stworzyli mi możliwość pożegnania się z reprezentacją w meczu ze Słowenią i właśnie na Narodowym. Bardzo się ucieszyłem, gdy z taką propozycją zadzwonił do mnie prezes PZPN Zbigniew Boniek - mówił Piszczek.

- Na razie jeszcze spokojnie do tego podchodzę, przygotowuję się jak do normalnego meczu, czyli pełna koncentracja. W kadrze niewiele się przez te półtora roku zmieniło. Hotel ten sam, większość zawodników tych samych, z trenerem też znałem się wcześniej. Do atmosfery reprezentacyjnej zresztą jestem przyzwyczajony. Co będzie po meczu, zobaczymy jutro. Na pewno zejdę z uśmiechem na ustach i podziękuję kibicom za to, że zawsze mnie wspierali - dodał.

Nieco ponad dwa lata w dokładnie takiej samej sytuacji znajdował się Artur Boruc. On żegnał się z reprezentacją w towarzyskim spotkaniu z Urugwajem i kiedy schodził z murawy, nie krył łez. Fani zgotowali mu owację na stojąco, a koledzy stworzyli szpaler. Podobnych emocji należy oczekiwać we wtorek.

Mecz Polska - Słowenia na żywo na sport.radiozet.pl we wtorek 19 listopada o godz. 20:45.

RadioZET.pl/PAP/Przegląd Sportowy/sport.pl