Zamknij

Dawid Zalewski zrobił to pod wpływem alkoholu. Teraz tłumaczy się i przeprasza

28.10.2021 09:50

Dawid Zalewski znokautował Artura Walczaka podczas piątej gali Punchdown, po czym "Waluś" trafił do szpitala i walczy obecnie o życie. Zaraz po pojedynku "Zaleś" ogłosił, że na miejscu nie było żadnej karetki pogotowia. Teraz tłumaczy się i przeprasza.

Dawid Zalewski
fot. PAWEL DABROWSKI/AGENCJA SE/East News

Do nokautu Dawida Zalewskiego na Arturze Walczaku doszło podczas turnieju TOTALBet PunchDown 5. Cios "Zalesia" okazał się na tyle mocny, że "Waluś" wylądował szpitalu i walczy w nim obecnie o życie. Lekarze wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej.

Po zakończeniu gali pojawiły się głosy, że była słabo zabezpieczona. Piotr "Bonus BGC" Witczak, przyjaciel Walczaka, twierdzi, że na miejscu nie było karetki pogotowia ratunkowego. Początkowo jego słowa potwierdził sam Zalewski, a sprawa stała się na tyle poważna, że jej zbadaniem zajęła się nawet prokuratura.

Dawid Zalewski zrobił to pod wpływem alkoholu. Teraz tłumaczy się i przeprasza

Co zdumiewające, po kilku dniach "Zaleś" zmienił zdanie i niespodziewanie przeprosił organizatorów gali PunchDown 5 za pomocą swoich mediów społecznościowych.

"Odnośnie mojej rozmowy z Bonusem (dzień po gali): pod wpływem emocji oraz alkoholu napisałem bzdurę i źle dobrałem słowa. Karetka była zaparkowana na parkingu, a ja po prostu jej nie widziałem. Zresztą jest tam monitoring, a nagrania z niego są zabezpieczone przez policję" - napisał na Instagramie i dodał: "Chcę przeprosić organizację PunchDown, bo przez moje przejęzyczenie wylała się fala hejtu. Pomoc medyczna była, karetka była - wszystko było na miejscu".

Taka nagła zmiana spojrzenia na sytuację budzi kontrowersje wśród fanów poszkodowanego Walczaka. Zdaniem części internautów, Zalewski mógł zostać zmuszony do opublikowania podobnych przeprosin przez samą organizację PunchDown.

loader

RadioZET.pl/Instagram/zales2102