Obserwuj w Google News

Sułek nie wytrzymała. "Niektóre osoby nie powinny mieć dostępu do internetu"

4 min. czytania
23.08.2023 19:01
Zareaguj Reakcja

Adrianna Sułek-Schubert, wielka nieobecna lekkoatletycznych mistrzostw świata w Budapeszcie, odpowiedziała na nienawistny w swojej wymowie wpis jednej z internautek. - Niektóre osoby nie powinny mieć dostępu do internetu i nie będę się podpisywać pod tak okropnym hejtem, jaki spada na wielu innych sportowców - wyjaśniła wieloboistka.

Adrianna Sułek-Schubert
fot. Adrianna Sułek-Schubert/Instagram

Paweł Wojciechowski jako jedyny z polskich tyczkarzy nie przeszedł eliminacji i nie awansował do finału skoku o tyczce podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata w Budapeszcie. Mistrz świata z Daegu z 2011 roku nie zaliczył 5,55 m, a wysokość kwalifikacyjna wynosiła 5,80 m. O 5 cm niżej skakali Robert Sobera oraz Piotr Lisek, którzy wywalczyli promocję do walki o medale. Nieudany występ pierwszego z nich doprowadził do furii jedną z internautek.

"Niech mi ktoś wytłumaczy: jakim cudem Paweł Wojciechowski wystąpił w tych mistrzostwach? Facet bez wyników od kilku lat. Reprezentuje poziom juniorów, a tu cyk, robi znowu żenadę" - napisała. Wytłumaczyła jej to rekordzistka Polski w wieloboju Adrianna Sułek-Schubert. Bydgoszczanka w następstwie tego wpisu nagrała InstaStories, w którym mocno odniosła się do hejtu, jaki zalewa media społecznościowe.

Redakcja poleca

Adrianna Sułek odpowiada na hejt

- Strasznie się zdenerwowałam, a nie powinnam z moim stanie - rozpoczęła srebrna medalistka halowych mistrzostw świata w Belgradzie w pięcioboju. Przypomnijmy, że Sułek-Schubert nie pojechała do Budapesztu z powodu dużych zmian w życiu osobistym. Obecnie wraz ze swoim mężem spodziewa się dziecka.

Wpis internautki wyprowadził ją z równowagi. - Nie powinniście się wypowiadać w ten sposób, bez względu na to, czy mieliście do czynienia ze sportem, czy nie. Być może byliście mistrzami świata w tej dziedzinie, a być może jesteście tzw. laikami. Wypisywanie nam, że mamy stypendia z Waszych podatków i jakim prawem, mimo że nic sobą nie reprezentujemy, [...] jest bardzo nie na miejscu - podkreśliła 24-latka.

Sułek-Schubert zaznaczyła, że lekkoatleci nie dostają pieniędzy za udział czy za rekordy świata, a jedynie za miejsce w ważnej imprezie. - Czy naprawdę są to tak ogromne pieniądze za kilkanaście lat ciężkiej harówy? Jak za zwycięstwo w MŚ jest kilkanaście tysięcy dolarów? - pytała.

Jej zdaniem kibice nie zagłębiają się w sytuację i nie mają pełnego obrazu zdarzeń. Ale nawet gdyby mieli, hejt w żadnej formie nie jest uprawniony. - Wyobraźcie sobie, jak ja się czuję, nie będąc na zawodach, gdy wiem, ile każdego z nas kosztuje trening pod taką docelową imprezę. Nie każdemu wychodzi przygotowanie formy, ale każdy zapierdzielał na udział w tych zawodach przez parę lat. To nie był tydzień czy miesiąc, jak Wam się wydaje [...]. Bez względu na to, czy komuś idzie rewelacyjnie, czy komuś idzie do dupy, to nie znacie jego historii. Nie wiecie, jak wyglądał ostatni miesiąc przygotowań, czy nie przydarzyła się ogromna kontuzja, z którą walczy, a którą nie chwali się w mediach i pokornie odpowiada na pytania dziennikarzy - wyjaśniła. - Nasi niektórzy dziennikarze prowadzą rozmowy w taki sposób, że nie da się z nich pozytywnie wybrnąć. To też jest bardzo nie na miejscu - dodała.

Lekkoatleci się wspierają

Adrianna Sułek-Schubert pochwaliła dobrą praktykę stosowaną przez stacje telewizyjne. W studiu TVP Sport w trakcie zawodów można usłyszeć ekspercki głos Piotr Małachowskiego i Andżeliki Cichockiej. - Zauważyliście, że lekkoatleci, których zaprasza się do stolika eksperckiego w telewizji, nie mówią niczego negatywnego, a w każdym występie próbują znaleźć coś pozytywnego: docenić najlepszy wynik w sezonie czy rekord życiowy? Albo po prostu powiedzieć, że dziś nie był jego dzień, ale na pewno całe serce włożył w swój występ? - wyliczała.

- Jestem osobą, która wyłącza się podczas przygotowań czy startów i w moim kierunku hejt nie za bardzo mnie boli, ale naprawdę uważam, że niektóre osoby nie powinny mieć dostępu do internetu i nie będę się podpisywać pod tak okropnym hejtem, jaki spada na wielu innych sportowców czy celebrytów - przyznała.

Redakcja poleca

Na koniec zwróciła się bezpośrednio do hejterów i podkreśliła, że jej kibice są najlepsi - wspierają, a nie dobijają. - Jestem przekonana, że osoby, które hejtują, w życiu też popełniają wiele błędów i nie chciałyby, aby na każdym kroku było im to wytykane. Uwierzcie mi: my mamy grono osób, które są od rozliczania nas - przede wszystkim trenerzy, bliscy i my sami, nasze odbicie lustrzane, związki - naprawdę potrafimy być surowi dla siebie. I nie potrzebujemy fali hejtu. Naprawdę nie możecie skomentować tego smutną emotką albo życzyć nam powodzenia w kolejnych startach? Każdemu żyłoby się lepiej. Naprawdę byście nie chcieli, aby spotkały Was z tego tytułu jakieś konsekwencje. Każdemu życzę więcej dobra - wyznała.

Mistrzostwa świata w lekkoatletyce 2023 w Budapeszcie nie najlepiej układają się reprezentacji Polski. Po czterech dniach rywalizacji biało-czerwoni wywalczyli tylko jeden krążek - srebrny Wojciecha Nowickiego w rzucie młotem. Kolejna szansa w środę przy okazji finałowego startu Natalii Kaczmarek w biegu na 400 m.