Zamknij

Tajfun zatrzymał polskich wioślarzy. Wystartują później niż planowano

25.07.2021 18:39
Tajfun przeszkodzi Polakom w zawodach. Wystartują później niż planowano
fot. Bartlomiej Zborowski/East News

Jeden dzień dłużej będą musiały czekać na swój olimpijski finał polskie osady wioślarskie, m.in. czwórka podwójna. - Jeden dzień przesunięcia to nie jest jakiś problem. Ważne, żebyśmy mieli możliwość trenowania - powiedział PAP Wiktor Chabel.

Tokio 2020. Niekorzystne prognozy pogody i nadciągający tajfun "Nepartak" pokrzyżował plany wioślarzom startującym w Tokio. Organizatorzy igrzysk zostali zmuszenia do zmiany programu i odwołania wyścigów zaplanowanych na poniedziałek i wtorek. W tej sytuacji polskie dwie czwórki podwójne kobiet i mężczyzn muszą poczekać na swój najważniejszy start do środy.

"Jesteśmy uzależnieni od pogody i nic na to nie poradzimy. Na tę chwilę wiemy, że nasz wyścig został przełożony na środę, czyli jeden dzień później. To nie jest jakiś problem, w Rio de Janeiro też były wyścigi przełożone. Dla nas ważne jest to, byśmy mieli możliwość trenowania. W poniedziałek, póki co, o 7.30 wyjeżdżamy na trening" - tłumaczył Chabel z czwórki podwójnej.

Tokio 2020. "Przełożenie zawodów to więcej dni do treningu"

Zdaniem Chabela, jeśli będzie wiało w trakcie finałów, to rywalizacja może nie być do końca sprawiedliwa. Możliwa jest jednak relokacja miejsc w finale, wówczas organizatorzy najlepsze osady z eliminacji ustawią nie na środkowych torach, ale na tych, gdzie są korzystniejsze warunki wietrzne.

"Jeśli wiatr wieje pod kątem, to wówczas uprzywilejowane są tory z jednej strony - od pierwszego do trzeciego" - wyjaśnił.

Przełożenie finałów to jeden dzień więcej do treningów. - Mamy okazje zrealizować różne tematy. To już też rola trenerów, aby nam te zajęcia jakoś urozmaicić - zaznaczył poznański wioślarz.

Tokio 2020. Awans pomimo błędów

Polacy w składzie Chabel, Dominik Czaja, Szymon Pośnik i Fabian Barański w piątek wygrali swój przedbieg pokonując jednego z głównych kandydatów do medalu Włochów o 0,03 sekundy. Chabel przyznał, że mimo zwycięstwa, nie był to perfekcyjny wyścig w wykonaniu jego osady. - Popełniliśmy kilka błędów, ale już na treningach myślę, że udało się nam je wyeliminować. Natomiast na pewno byliśmy zadowoleni z pierwszego startu. Włosi do końca nie odpuszczali, płynęli moim zdaniem na 100 procent, a jeden z ich zawodników zasłabł na mecie. Wygraliśmy minimalnie, ale to też ważne. Mieliśmy też najlepszy czas eliminacji - zaznaczył.

Zawodnik Posnanii podkreślił, że wygrana w eliminacjach i pokonanie Włochów nie spowodowały jakiejś wielkiej euforii."Nasze oczekiwania nie zmieniły się, skupiamy się tylko na wyścigu finałowym i nie myślimy o medalach. Chcemy w środę popłynąć na 100 procent" - podsumował.

Chabel jest jedynym członkiem osady, która w 2016 roku na igrzyskach w Rio de Janeiro zajęła czwarte miejsce. W składzie byli również Dariusz Radosz, Mirosław Ziętarski oraz Mateusz Biskup. 

RadioZET.pl/PAP