Zamknij

Paweł Fajdek ocenił swój występ na IO: "Jestem wściekły na siebie jak nigdy"

12.08.2021 17:01
Paweł Fajdek ocenił swój występ na IO
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/EastNews

Paweł Fajdek na igrzyskach olimpijskich w Tokio po raz pierwszy w imprezie tej rangi przeszedł eliminacje, a następnie stanął na najniższym stopniu podium. Czterokrotny mistrz świata w czwartek wrócił myślami do swojego występu i - delikatnie mówiąc - nie jest z niego zadowolony. "Wściekły jestem na siebie jak nigdy" - pisze w mediach społecznościowych.

  • Paweł Fajdek zdobył brązowy medal w rzucie młotem w igrzyskach olimpijskich w Tokio
  • To dla niego największy sukces w historii występów w imprezie tej rangi
  • W czwartek 32-latek bardzo krytycznie ocenił swój olimpijski występ

Paweł Fajdek po raz trzeci wystąpił w igrzyskach olimpijskich. W debiucie w Londynie spalił wszystkie trzy próby w kwalifikacjach i rzecz jasna nie dostał się konkursu finałowego. Cztery lata później, bogatszy o doświadczenia z Anglii i kolejne sukcesy na arenie międzynarodowej, był głównym faworytem do złotego medalu w Rio de Janeiro. Tam również nic nie poszło po jego myśli, bo w eliminacjach zajął odległe 17. miejsce i ponownie nie stanął do walki o medale. Klątwa igrzysk została przerwana dopiero w Tokio, choć i tu nie obyło się bez nerwów, gdyż reprezentant Polski nie wypełnił minimum kwalifikacyjnego i musiał czekać na rzuty rywali. Ostatecznie udało się dostać do decydującego starcia.

32-letni sportowiec w finale olimpijskim długo znajdował się poza podium. W piątej próbie posłał jednak młot na 81.53 m, co przez chwilę dawało mu nawet srebrny krążek. W walkę między Polakami - klasą samą dla siebie był tego dnia Wojciech Nowicki - włączył się jeszcze sensacyjnie Norweg Eivind Henriksen, który raz po raz bił rekord kraju i wyśrubował go do rezultatu 81.58 m. To sprawiło, że Fajdek musiał zadowolić się brązowym medalem.

Paweł Fajdek wściekły po igrzyskach olimpijskich w Tokio

Oceniając swój występ na IO w Tokio na gorąco, czterokrotny mistrz świata był szczęśliwy, że wreszcie pokonał demony i sięgnął po olimpijski krążek. Od tamtego czasu minął tydzień, a Fajdek diametralnie zmienił optykę na tamte wydarzenia. Wyrazy swojej frustracji i niezadowolenia dał w długim wpisie w mediach społecznościowych.

"Czy jestem szczęśliwy? Zadowolony? Spełniony? Czy ten brązowy medal to jest to, o co walczyłem całe życie? Czy to dla tego krążka poświęciłem tak bardzo wiele? Tyle zniosłem? Choć wiem, że nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na te pytania... to tak właśnie ROBIĘ. MOJA ODPOWIEDŹ BRZMI NIE!" - rozpoczyna 32-latek. Następnie w trzech punktach rzeczowo wyjaśnił, dlaczego tak uważa.

Zobacz także

"Razem z trenerem Szymonem Ziółkowskim oraz fizjoterapeutą Rafałem Stachem odbudowaliśmy mój organizm z tragicznego stanu zdrowotnego do takiego stopnia, że po kilku latach zbliżyłem się do swoich rekordów życiowych, a niektóre nawet udało się poprawić. Kilkukrotnie nawet po przebudzeniu się rano nie odczuwałem żadnych dolegliwości. Przygotowanie do sezonu i forma rzutowa na piątkę! Dzięki Panowie! Wynik 82.98m to najlepszy wynik na świecie od 2017 roku. W finale miało być jeszcze dalej..." - czytamy.

"Jest mi wstyd za mój występ w eliminacjach. Może nie za sam wynik, bo w tych zawodach chodzi o to, żeby po prostu przejść dalej, a nie bić rekordy, to sytuacja, w której się znalazłem, to, że znów musiałem wykonywać 3 próby, w efekcie czego trzeba było oczekiwać na wyniki zawodników z 2. grupy. Cała ta lawina stresu, jaką spuściłem na siebie, wszystkich Kibiców, rodzinę - nie tego oczekuje od siebie jako 4-krotnego Mistrza Świata... Straciłem na ten konkurs za dużo czasu, zdrowia i energii" - uważa.

"Presja - Stres - Klątwa Igrzysk - Demony - itp itd... no jak tak można?!?! 32-letni facet, który rzuca młotem od 20 lat, robi to z automatu, daje się podpuścić mediom i hejterom??? Doprowadza się do takiego stanu, że jest niemiły dla każdego dookoła? Nic tylko dać sobie liścia i wsadzić łeb w wiadro wody z lodem. Więcej klasy Paweł..." - kaja się.

Na koniec zapowiedział, że w Eugene w 2022 roku będzie walczył o piąty z rzędu tytuł mistrza świata.

RadioZET.pl/Instagram