Zimna wojna dla Genie Bouchard. A potem wymowna dedykacja

Krzysztof Sobczak
09.05.2017 11:29
Genie Bouchard
fot. PAP/EPA

Genie Bouchard zadedykowała wtorkowe zwycięstwo z Marią Szarapową wszystkim tenisistkom (i tenisistom), które krytykowały Rosjankę po jej wpadce dopingowej. A to grono było bardzo szerokie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Agnieszka Radwańska, Angelique Kerber, Caroline Wozniacki, Alize Cornet, Roberta Vinci, Dominika Cibulkova - to tylko niektóre z zawodniczek, które publicznie sprzeciwiały się faworyzowaniu Marii Szarapowej i ułatwianiu jej powrotu na szczyt. W podobnym tonie wypowiadali się Andy Murray i Jo-Wilfried Tsonga, wątpliwości miała nawet rodaczka "Maszy", Swietłana Kuzniecowa. Najostrzej wypowiedziała się jednak Bouchard, która nie przebierała w słowach.

Zobacz także

- Ona jest oszustką, a oszuści nie powinni wracać do sportu - zaznaczyła Kanadyjka.

Nawet nie przeprosiła

Bouchard szybko dostała okazję do gry przeciwko Szarapowej, bo już w drugiej rundzie turnieju WTA w Madrycie. Kiedy tylko tenisistki pojawiły się na korcie, widać było, że to nie będzie zwykłe spotkanie.

- Gdyby mogły, to by sobie wydrapały oczy. Jak się baby nienawidzą wychodzi super mecz - napisał w trakcie starcia znany komentator Andrzej Kostyra. - Piękne i nie lubią się. To widać - dodał.

Trudno z tym polemizować, bo to było jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie, a przez wielu już zostało okrzyknięte "meczem roku". Zimne spojrzenia, walka o każdą piłkę, mnóstwo efektownych zagrań i buzujące emocje sprawiły, że to widowisko oglądało się z zapartym tchem. Kiedy przy stanie 5:5 w pierwszym secie Bouchard zdobyła punkt po siatce, to nawet nie przeprosiła. W analogicznej sytuacji "Masza" uniosła rękę do góry, ale nawet nie spojrzała w kierunku rywalki.

Po ostatnim punkcie Kanadyjka "eksplodowała", a następnie z zawziętą miną i szyderczym uśmiechem wyczekiwała Rosjanki przy siatce. Gdyby nie grożąca jej kara, prawdopodobnie nawet nie podałaby jej ręki, ale nawet ten gest nie pozostawił złudzeń - Kanadyjka całą sobą krzyczała: "na oszustów mobilizuje się podwójnie".

Obie nie są lubiane, ale...

Maria Szarapowa stroni od przyjaźni na korcie, uchodzi za bardzo wyciszoną, alienuje się od otoczenia i nie wychodzi ze swojej strefy komfortu. Najlepiej czuje się wśród znajomych i rzadko kiedy dopuszcza do siebie nowe znajomości.

Bouchard jest jej przeciwieństwem. Ona uwielbia błysk fleszy, co zresztą doprowadziło do zapaści jej formy po pamiętnym finale Wimbledonu w 2014 roku. I choć nie należy do najbardziej lubianych osób w światku tenisowym, to właśnie za nią większość trzymała kciuki w rywalizacji z Szarapową.

Po meczu 23-latka zadedykowała swoje zwycięstwo wszystkim, którzy - choć nie tak ostro - zgadzali się z jej zdaniem.

- Moja opinia w tej sprawie się nie zmieniła i myślę, że wiele osób uważa tak samo, ale po prostu boi się do tego przyznać. Przed tym meczem nadzwyczajnie dużo zawodniczek życzyło mi powodzenia. Wygrałam dla nich - mówiła Bouchard.

W trzeciej rundzie turnieju WTA w Madrycie Kanadyjka zmierzy się z Angelique Kerber, która za tydzień powróci na pozycję liderki rankingu WTA.

RadioZET.pl/WTA/Sportowe Fakty/KS