Wimbledon: Tenisistka z Luksemburga zagrała w piątym miesiącu ciąży

04.07.2017 19:39
sport

W pierwszej rundzie Wimbledonu Mandy Minella przegrała z Francescą Schiavone 1:6, 1:6. W samej porażce nie ma pewnie nic dziwnego (faworytką nie była), dziwić może natomiast fakt, że tenisistka z Luksemburga w ogóle pojawiła się na kortach w Londynie. Dlaczego?

Mandy Minella fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- To mój ostatni turniej w tym roku. Wrócę za 12 miesięcy właśnie na Wimbledon, ale wtedy pojawię się już z dzieckiem - powiedziała Minella wprawiając w osłupienie zgromadzonych na sali dziennikarzy. 32-latka wyjaśniła, że jest już... w piątym miesiącu ciąży.

To jednak nie oznacza, że tenisistka z Luksemburga nie zagra już w tym roku. Przed nią jeszcze występ w grze podwójnej, a jej partnerką będzie Anastazja Sewastowa.

Jedni chwalą zawodniczkę z Luksemburga za odwagę, inni podkreślają, że występ na niebezpiecznej nawierzchni (za jaką uchodzi trawa) w tak zaawansowanej ciąży jest przejawem nieodpowiedzialności i... chciwości. Za występ w pierwszej rundzie Minella otrzymała 35 tysięcy funtów.

Mandy Minella plasuje się obecnie na 82. miejscu rankingu WTA.

RadioZET.pl/KS

Oceń