Wimbledon 2017: Upał daje się we znaki kibicom i dziennikarzom

05.07.2017 19:27
sport

Tegorocznej edycji wielkoszlemowego Wimbledonu - ku radości tenisistów - towarzyszy jak na razie słońce i ciepło. Niektórzy kibice, nie będąc w stanie wytrzymać upału, zaczęli chować się w cieniu, a dziennikarzom wprowadzono limit pobieranej wody w butelkach.

Wimbledon 2017 fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wimbledon słynie z tego, że jego niemal nieodłącznym elementem jest deszcz. W tym roku podczas turnieju odnotowano jak na razie tylko przelotne opady w poniedziałek, które tylko na chwilkę przerwały kilka spotkań. W środę kibice otwierali nad głowami parasolki, ale tylko po to, by się ochronić przed promieniami słonecznymi.

W komunikatach meteorologicznych już rankiem przestrzegano, że ok. godziny 16 miejscowego czasu temperatura może sięgnąć ok. 30 stopni Celsjusza. Przypominano, by osoby wybierające się na korty zabrały ze sobą lekką odzież, krem przeciwsłoneczny i dużo wody do picia. Nieodzowne okazały się też przyciemniane okulary. Nie wszyscy byli w stanie oglądać mecze, siedząc w pełnym słońcu i musieli skrywać się w cieniu, nawet kosztem dobrej widoczności.

Woda cieszy się dużym powodzeniem również w biurze prasowym. Ta w butelkach na tyle dużym, że w środę zaznaczono, iż każdy z przedstawicieli mediów mógł tego dnia wziąć tylko jedną sztukę, a po wypiciu pozostało mu uzupełniać zawartość w stojącym na korytarzu zbiorniku.

Z dobrej pogody cieszą się tenisiści i członkowie ich sztabów szkoleniowych. Nawet jeśli po meczu czy treningu schodzą cali mokrzy od potu.

- Chyba wszyscy takie warunki preferują i nikt nie lubi deszczu czy wiatru. Jak na razie w Londynie jest fantastyczna pogoda. Jutro ma padać? No trudno, kiedyś musi popadać, choć nawet jak będą to deszcze, to pewnie nieduże. Jak na razie jest fajna pogoda, słońce, nie ma wiatru. Tylko pracować, trenować i cieszyć się - zaznaczył sparingpartner Agnieszki Radwańskiej Dawid Celt.

W pełnym słońcu trzysetowy mecz rozegrał deblista Marcin Matkowski. Jemu również jednak upał nie przeszkadzał. - Mecz był dość krótki, graliśmy pewnie około dwóch godzin. Gdyby przyszło nam jednak spędzić na korcie np. trzy i pół godziny, to miałoby to większy wpływ - przyznał.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń