WTA w Pradze: Iga Świątek odpadła w pierwszej rundzie

Andreas Nicolaides
30.04.2019 19:39
Iga Świątek
fot. Piotr Molecki/East News

Iga Świątek odpadła w pierwszej rundzie turnieju WTA na kortach ziemnych w Pradze (pula nagród 250 tys. dol.). Polka, która do głównej drabinki dostała się z kwalifikacji, przegrała z czeską tenisistką Karoliną Muchovą 6:4, 1:6, 4:6.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dla Świątek był to drugi mecz tego dnia. Przed południem wyszła bowiem na kort, by wywalczyć miejsce w zasadniczej części imprezy w trzeciej, decydującej rundzie eliminacji. Pokonała w niej Niemkę Tamarę Korpatsch 6:3, 3:6, 6:3. Ten etap rywalizacji w Pradze przeciągnął się aż do wtorku z powodu deszczu.

Pojedynek z Muchovą był więc dla niespełna 18-letniej zawodniczki ze stolicy czwartym spotkaniem w tym turnieju. Muchova, która dostała od organizatorów tzw. dziką kartę, zaprezentowała się zaś po raz pierwszy.

Zajmująca 95. miejsce w światowym rankingu warszawianka na wstępie straciła podanie, ale od razu odpowiedziała tym samym. W szóstym gemie grająca ofensywnie Polka zmarnowała dwie okazje na przełamanie, ale wykorzystała kolejną taką szansę przy prowadzeniu 5:4.

W jednej z pierwszych akcji drugiej odsłony grająca z pełnym poświęceniem Świątek, dobiegając do piłki zagranej przez rywalkę tuż za siatkę, obtarła kolano. Po "breaku" dla rywalki przy stanie 1:1 poprosiła o przerwę medyczną. Najpierw fizjoterapeutka oczyściła właśnie środkową część lewej nogi Polki, ale potem zajęła się także prawą pachwiną nastolatki.

Świątek po powrocie na kort grała ostrożnie, a Czeszka wykorzystywała to, posyłając mocne returny i kierując piłki w okolice linii. W tym secie Polka nie powiększyła już swojego dorobku.

Trzecia odsłona była już w przypadku warszawianki głównie walką z rosnącym zmęczeniem i emocjami. Tym razem to ona zaczęła od przełamania, ale zaraz sama straciła podanie. Sytuacja powtórzyła się przy wyniku 2:2. W siódmym gemie zmarnowała dwa "break pointy", na co zareagowała frustracją i płaczem. W przerwie podeszła do Świątek należąca od pewnego czasu do jej sztabu szkoleniowego psycholog Daria Abramowicz i próbowała uspokoić młodą zawodniczkę.

Przy prowadzeniu rywalki 4:3 ta dwa razy wyszła z opresji, ale gdy po chwili Czeszka znów miała przewagę i była o gema od wygrania meczu, po policzkach Polki ponownie popłynęły łzy. Gdy spotkanie się zakończyło, schodziła z kortu, również płacząc.

Świątek po raz pierwszy w karierze zmierzyła się z będącą 106. rakietą świata Muchovą, a mecz trwał dwie i pół godziny.

RadioZET.pl/PAP/AN