Zamknij

Trener Świątek szczerze o występie Igi w WTA Finals. To dlatego przegrała

07.11.2022 17:45

Iga Świątek przegrała półfinał WTA Finals z Aryną Sabalenką, przez co straciła szansę na występ w finale. Po meczu trener Świątek Tomasz Wiktorowski podzielił się swoją opinią na temat jej występu. Zdradził, dlaczego przegrała z Białorusinką.

Iga Świątek
fot. LM Otero/Associated Press/East News

Iga Świątek w nocy z niedzieli na poniedziałek przystępowała do półfinału WTA Finals w Fort Worth. Niestety lepsza w spotkaniu okazała się Białorusinka Aryna Sabalenka, który wygrała w trzech setach (2:6, 6:2, 1:6). Tuż po zakończonym meczu trener Świątek Tomasz Wiktorowski udzielił polskim mediom komentarza dotyczącego gry jego podopiecznej.

- Dzisiejszy mecz od początku nie układał się dobrze. To ze względu na kilka błędów Igi. Było trochę za dużo ryzyka. Nie wykorzystała także jednej informacji o kierunku serwowania rywalki. To zaowocowało przewagą Sabalenki na początku mecz. Potem ciężko było wrócić, przy nieźle prezentującej się rywalce, a dalej przy trochę gorzej grającej Idze - ocenił Wiktorowski chwilę po zakończonym półfinale.

Wiktorowski zdradza przyczyny porażki Świątek

Trener Polki przyznał szczerze, że w meczu o finał WTA Finals Świątek była wyraźnie spóźniona. - To dlatego, że trochę gorzej reagowała dziś na korcie, a nie dlatego że rywalka grała bardzo szybko. To nie jest pierwsza przegrana Igi w tym sezonie. Przegrywa się nawet w czasie tak udanego sezonu, jak ten. Można przegrać parę spotkań, a dalej uważać sezon za bardzo udany. Tak na ten sezon patrzymy. Mam nadzieję, że te kilka błędów popełnionych dziś już się nie powtórzy, przynajmniej z tą rywalką - wyjaśnił.

Tomasz Wiktorowski ocenił również cały sezon w wykonaniu Świątek. Porównał poczynania 21-latki do tych Agnieszki Radwańskiej. - Myślę, że intensywność sezonu była podobna jak w przypadku Agnieszki Radwańskiej. Jeśli chodzi o efektywność i wyniki to zdecydowanie jest różnica. Agnieszka miała w szczycie dziewięć tysięcy punktów, Iga ma ponad 11 tysięcy. Teraz czas na wakacje, ale dużo czasu nie ma, gdy rywalizuje się w Turnieju Mistrzyń - przyznał.

Dalej jest dużo do poprawy

- W tenisie na najwyższym poziomie trzeba cały czas zachować pewien dystans do wyników, odrobinę skromności. Dalej zdawać sobie sprawę, że jest dużo do poprawy, wykorzystywać czas na poprawę. Jak się stoi nawet w miejscu to się cofa, bo inni idą do przodu - zakończył Wiktorowski.

loader

RadioZET.pl