Zamknij

Tomasz Świątek o popularności Igi: "Będę się starał chronić naszą prywatność"

15.10.2020 11:39
Tomasz Świątek o popularności Igi
fot. AP/Associated Press/East News

Tomasz Światek, tata mistrzyni French Open 2020 Igi Świątek, w rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał, że będzie chronił córkę przed negatywnymi skutkami popularności. - Na początku może to być nawet zabawne czy śmieszne, ale nie da się tak cały czas funkcjonować, bo - jak to mówią - kota można zagłaskać na śmierć - powiedział.

Iga Świątek jako pierwsza polska singlistka (i singlista) wygrała turniej Wielkiego Szlema. Do Paryża 19-latka z Raszyna jechała jako 54. rakieta świata, a wróciła z pucharem i ogromnym awansem w rankingu WTA. Dziś zajmuje 17. pozycję, jej nazwisko odmieniane jest przez wszystkie przypadki, pojawia się w światowych mediach, a popularność lawinowo rośnie.

- Moje życie obróciło się o 180 stopni - mówiła młoda tenisistka w ekskluzywnej rozmowie z Joanną Komolką w specjalnym wydaniu Gościa Radia ZET. - Na pewno będę musiała się przyzwyczaić do nowych rzeczy, m.in. do zainteresowania mediów czy większej liczby fanów. Zawsze o tym marzyłam, więc myślę, że z pomocą moich bliskich podołam. Pierwsze tygodnie będą ciężkie, ale powoli i do tego się przyzwyczaję - dodała.

Tomasz Świątek: "Będę się starał chronić naszą prywatność"

Jedną z tych "bliskich" osób jest tata zawodniczki, Tomasz Świątek, który - jak wielokrotnie podkreślała Iga - wiele poświęcił, by dziś móc cieszyć się z sukcesów córki. Teraz przed nim i jego rodziną nowe wyzwanie - muszą zmierzyć się z popularnością, jaka spadła na 19-latkę.

- Będę się starał chronić naszą prywatność, która jest kluczowa w całym życiu sportowym. Nie wyobrażam sobie, że będziemy musieli wyjechać z kraju. Zbudowaliśmy całe to przedsiębiorstwo o nazwie "Iga Świątek" na tzw. polskich klockach. Z polskimi trenerami, generalnie z polską myślą. Uważam, że mamy się czym pochwalić. To nie jest tak, że pojechaliśmy do którejś zagranicznej akademii i nabyliśmy tam wiedzę. Owszem, były wyjazdy, ale to chodziło o chwilową zmianę otoczenia, nawierzchni czy klimatu. Iga była tam ze swoimi trenerami. Jest takim produktem "made in Poland" - mówi Tomasz Świątek w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

Zobacz także

Podkreśla, że sukcesy sportowe dość naturalnie budzą zainteresowanie mediów i kibiców, ale jednocześnie zaapelował do nich, by pozwolili im normalnie żyć i pracować.

- Chcemy uczestniczyć w tej całej radości i być jej częścią, ale kibice muszą też zrozumieć, że ten turniej to już historia. By cieszyć się sukcesami Igi przez dłuższy czas, musi ona normalnie pracować, rozwijać się i robić swoje. Nie zamierzamy wyjeżdżać z Polski i chować się po jakiś egzotycznych krajach. Chcemy tutaj być i trenować. Chcę, by nie traktować nas jedynie jak kawałka tortu, który można sobie oderwać. Jesteśmy normalnymi ludźmi i musimy normalnie funkcjonować. Nie może być tak, że będę się oglądał za siebie na ulicy, bo tego nie zdzierżę. To byłoby bardzo trudne dla wszystkich. Nie ukrywam, że tego się będę obawiał. Ale zobaczymy, jak to się będzie klarować w najbliższych kilkunastu dniach - tłumaczy.

- Całe życie dążyło się do jakiegoś wyniku. Namawiało się obie córki [Igę i Agatę - red.], by robić jak najlepsze rezultaty, bo chcieliśmy się z tego cieszyć, a nie chować przed ludźmi. Każdy powinien zrozumieć, że nie jesteśmy nie wiadomo kim i nie będzie wyłączności dla jednej czy drugiej stacji - dodaje stanowczo.

Jednocześnie zaznacza, iż jest przekonany, że Iga poradzi sobie z popularnością - nacieszy się nią, a potem będzie robiła swoje.

RadioZET.pl/PAP