Zamknij

Świątek zabrała głos po triumfie w Adelajdzie: "Wiem już, że mogę grać świetnie"

27.02.2021 14:55
Iga Świątek
fot. BRENTON EDWARDS/AFP/East News

Iga Świątek zabrała głos po wygranym w sobotę rano mecze ze Szwajcarką Belindą Bencic 6:2, 6:2 w finale turnieju WTA w Adelajdzie. - Teraz już wiem, że mogę grać świetnie. To nie tak, że zdarzyło mi się to tylko raz podczas French Open - wyznała na pomeczowej konferencji.

  • Iga Świątek pokonała Szwajcarkę Belindę Bencic w finale turnieju w Adelajdzie
  • Polka zdobyła tym samym swój pierwszy w karierze tytuł cyklu WTA
  • "Teraz już wiem, że mogę grać świetnie. To nie tak, że zdarzyło mi się to tylko raz podczas French Open" - powiedziała 19-latka z Raszyna na pomeczowej konferencji prasowej

Iga Świątek po triumfie w turnieju WTA w Adelajdzie nie ukrywała, że dobrze się czuje na antypodach. "Uwielbiam grać w Australii. Kocham to miejsce" - zaznaczyła 19-letnia tenisistka po zdobyciu drugiego tytułu w seniorskiej karierze, a pierwszego w kobiecym cyklu.

Rozstawiona z "piątką" Świątek w finale pokonała Szwajcarkę Belindę Bencic (2.) 6:2, 6:2. Podczas tradycyjnej ceremonii zakończenia turnieju początkowo nieśmiało zaczęła swoją przemowę i z uśmiechem przyznała, że to dla niej najtrudniejsza część pomeczowych obowiązków. Następnie skierowała kilka słów do sobotniej rywalki, z którą zmierzyła się po raz pierwszy.

Świątek po triumfie w Adelajdzie: "Wiem już, że mogę grać świetnie"

- Chciałam pogratulować Belindzie dotarcia do finału. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz się spotkamy na korcie - podkreśliła 18. w światowym rankingu Polka.

Już podczas niedawnego wielkoszlemowego Australian Open nastolatka z Raszyna powtarzała, że dobrze czuje się na antypodach. Zapewniła o tym ponownie po sobotnim sukcesie w Adelajdzie.

- Uwielbiam grać w Australii. Kocham to miejsce. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogłyśmy tutaj rywalizować - zaznaczyła.

Następnie podziękowała zgromadzonym na trybunach kibicom, wśród których była spora grupa jej rodaków. Zwróciła się do nich w języku polskim.

- Nie spodziewałam się, że będzie was tylu. Gram na drugim końcu świata, a czuję się jak u siebie - podsumowała.

Podziękowała również swojej rodzinie oraz sztabowi szkoleniowemu. Współpracownikom poświęciła także zamieszczony nieco później na Twitterze wpis. Pod zdjęciem, na którym psycholożka Daria Abramowicz, trener Piotr Sierzputowski oraz odpowiadający na przygotowanie fizyczne Maciej Ryszczuk trzymają ją na rękach po sobotnim finale, napisała:

"Czwórka szczęśliwych dzieciaków. Dziękuję, że jesteście ze mną. Bez Was byłoby mi zdecydowanie mniej zabawnie".

Świątek w finale zmagań WTA wystąpiła w sobotę po raz drugi - w 2019 roku w Lugano musiała uznać wyższość Słowenki Polony Hercog. Teraz po raz pierwszy w karierze wygrała imprezę tej rangi. Już wcześniej zaś miała w dorobku tytuł wielkoszlemowy - w październiku ubiegłego roku triumfowała we French Open.

Świątek: "Mogę grać dobrze przez cały turniej. To nie tak, że zdarzyło mi się to tylko raz podczas French Open"

Na pomeczowej konferencji prasowej w sobotę Polka przyznała, że dobrze się czuła w tym tygodniu.

 - Z pewnością coś "kliknęło". Nie tylko w mojej głowie, ale także pod względem tenisowym. Czuję się dobrze na korcie. Czasem są takie tygodnie, kiedy właśnie wszystko wychodzi. To efekt pracy, jaką wykonuję z moim sztabem - oceniła.

Stwierdziła, że sukces w odniesiony w Adelajdzie utwierdził ją w przekonaniu, że stać ją na kolejne triumfy.

 - Widzę, że mogę grać dobrze przez cały turniej. To nie tak, że zdarzyło mi się to tylko raz podczas French Open. Daje mi to więcej pewności, że rozwijam się jako zawodniczka i mogę częściej grać dobrze. To daje mi motywację. Celem jest teraz, by powtarzać to częściej, bo wiem już, że mogę grać świetnie. To wszystko jest kwestią planowania, celowania w konkretne turnieje, by podczas nich być w możliwie najlepszej formie - dodała Świątek, która w poniedziałek awansuje na 15., najwyższe miejsce w karierze w rankingu WTA.

RadioZET.pl/PAP