Powrót Szarapowej w cieniu protestów. Jej rywalka przeciwna faworyzowaniu "Maszy"

Krzysztof Sobczak
26.04.2017 08:00
Maria Szarapowa
fot. PAP/EPA

- Nie zgadzam się z przyznawaniem "dzikich kart" Marii - powiedziała Roberta Vinci. Doświadczona Włoszka miała wielkiego pecha w losowaniu i zmierzy się z Szarapową już w pierwszej rundzie turnieju WTA w Stuttgarcie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Rosjanka rozegra swój pierwszy mecz po 15-miesięcznej dyskwalifikacji w środę 26 kwietnia o godzinie 18:30. Jej powrót budzi jednak wielkie kontrowersje - nie tyle ze względu na jej dopingową przeszłość, co z uwagi na działania organizatorów. Wszyscy chcą ją mieć u siebie i masowo przyznają jej "dzikie karty" - tak postąpiono w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie.

Zobacz także

Niemcy poszli jeszcze dalej. Ponieważ okres karencji "Maszy" kończy się 26 kwietnia, jej mecz pierwszej rundy maksymalnie opóźnili i zaplanowali na trzeci dzień zmagań.

Organizatorzy jej pomagają

W pierwszej rundzie Szarapowa zmierzy się z Robertą Vinci, z którą ma korzystny bilans (2-0). Tymczasem na konferencji prasowej Włoszka otwarcie przyznała, że działania organizatorów budzą w niej sprzeciw.

- Nie zgadzam się z przyznawaniem jej "dzikich kart". Nie mam nic przeciwko niej. Popełniła błąd i za niego zapłaciła, więc może wrócić, ale nie powinna otrzymywać takiej pomocy - powiedziała Vinci.

- Prawdopodobnie rozegrałaby dwa-trzy turnieje i znów byłaby w czołowej 30. rankingu WTA. Wiele rywalek z pewnością się ze mną zgodzi w kwestii "dzikich kart" - dodała włoska tenisistka.

Fala protestów

W krytyce działań gospodarzy poszczególnych turniejów Vinci nie jest oczywiście odosobniona. Ze światowej czołówki w zasadzie tylko Venus Williams i Karolina Pliskova nie mają nic przeciwko takim zabiegom. Pozostałe - w tym m.in. Angelique Kerber, Caroline Wozniacki, Dominika Cibulkova [która wycofała się z zawodów w Stuttgarcie ze względu na kontuzję nadgarstka - przyp. red.], Swietłana Kuzniecowa i Agnieszka Radwańska - krytykują te rozwiązania.

- Gdyby to ode mnie zależało, nigdy nie dostałaby "dzikiej karty" - mówiła w niedawnym wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" najlepsza polska tenisistka.

"Mam większe problemy"

Szarapowa nic sobie nie robi z całego zamieszania i spokojnie trenuje, by jak najlepiej zaprezentować się w dniu swojego powrotu.

- To ostatnie z moich zmartwień. Nie myślę o tym w ogóle. Wydaje mi się, że nie mam zbytnio wpływu na opinie innych o mnie, a decyduję o tym, jak gram i co robię ze swoją karierą. To działa wymowniej niż jakiekolwiek słowa, które bym wypowiedziała - powiedziała Rosjanka.

Jeśli Szarapowa awansuje do drugiej rundy, to zagra w niej ze swoją rodaczką Jekateriną Makarową, która we wtorek ograła Agnieszkę Radwańską.

RadioZET.pl/Daily Mail/WTA/PAP/KS