Zamknij

Badosa stanęła w obronie Raducanu: "Ludzie są dla niej za ostrzy"

21.06.2022 12:43
Paula Badosa stanęła w obronie Emmy Raducanu
fot. AP/Associated Press/East News

Emma Raducanu nie potrafi się odnaleźć w cyklu WTA po sensacyjnym zwycięstwie w ubiegłorocznym wielkoszlemowym US Open. Brytyjka wciąż jest jednak nastolatką, a po sukcesie presja na tak młodą tenisistkę mogła okazać się przytłaczająca. W obronie młodszej koleżanki stanęła Paula Badosa.

Emma Raducanu dopiero w listopadzie będzie obchodzić 20. urodziny, a już jako 18-latka mogła tytułować się mistrzynią wielkoszlemową. W poprzednim sezonie Brytyjka poprzez kwalifikacje dostała się do drabinki głównej US Open, a na koniec to właśnie ona podniosła puchar. W finale pokonała Leylah Fernandez 6:4, 6:3.

- Absolutnie nie czuję żadnej presji. Wciąż mam tylko 18 lat, czuję się swobodnie, obojętnie z czym przychodzi mi się zmierzyć. Tak podchodziłam do każdego meczu tutaj. Tak udało się mi zgarnąć to trofeum, dlatego niczego nie zamierzam zmieniać - mówiła po zwycięstwie w Nowym Jorku. Rzeczywistość zweryfikowała jednak jej plany, gdyż od tamtego czasu już kilka razy zmieniała trenera, a firmy z branży reklamowej rzuciły się na młodą i piękną tenisistkę jak na łakomy kąsek. W mgnieniu oka została milionerką, podpisując liczne kontrakty sponsorskie.

Raducanu - słabe wyniku po US Open

Za wzrostem zainteresowania nie poszły jednak wyniki. Od zwycięstwa w US Open upłynęło kilka miesięcy, a Raducanu nie potrafi potwierdzić swojej pozycji na światowych kortach. Z tegorocznych Australian Open i French Open odpadała w drugich rundach, a najlepiej spisała się w Stuttgarcie. Dotarła wówczas do ćwierćfinału, w którym po dobrym meczu przegrała z Igą Świątek. W rankingu WTA wciąż jest wysoko, bo na 11. pozycji, ale to nie wystarcza kibicom. Oni oczekują od nastolatki kolejnych zwycięstwa, a nie nowych kontraktów reklamowych czy szkoleniowców. Z tego powodu Brytyjka mierzy się z bardzo ostrą, często niesprawiedliwą krytyką.

Temat Emmy Radcuanu jest żywy w cyklu WTA. Ostatnio w jej obronie stanęła 4. zawodniczka zestawienia Paula Badosa. - Myślę, że większość ludzi jest wobec niej zbyt ostra, ale z drugiej strony mogę to zrozumieć - bowiem negatywne nastroje podsyca prasa. Narzuca się jej wielką presję, podczas gdy to wciąż nastolatka i ma jeszcze wiele do nauczenia się - oceniła Hiszpanka podczas dnia mediowego w Eastbourne.

- Ona potrzebuje czasu, musi nabrać doświadczenia. Myślę, że ludzie powinni przestać wywierać na nią presję - dodała. - To, co zrobiła do tej pory, to bardzo dobrze zagrała w jednym turnieju wielkoszlemowym i wtedy pokazała wszystkim, jak świetną jest zawodniczką. Nie możesz jednak oczekiwać, że wygra każdy mecz, bo to jest niemożliwe. Potrzebuje czasu, a jak go dostanie, to pokaże wszystkim, jak wielkim talentem dysponuje - stwierdziła Badosa.

Emma Raducanu w ramach przygotowań do Wimbledonu wybrała się do Nottingham, ale już na otwarcie imprezy skreczowała w starciu z Viktoriją Golubić. Uraz Brytyjki nie jest poważny i nie przeszkodzi jej w występie w Londynie.

Emma Raducanu nie przepracowała sukcesu?

W ostatnim okresie także na polskim podwórku ten temat był często podnoszony z uwagi na osiągnięcia Igi Świątek. Ona także jeszcze jako nastolatka wygrywała French Open i perfekcyjnie odnalazła się w nowej rzeczywistości. Nie wszystkie zawodniczki miały jednak takie szczęście. W ogromny kryzys po finale Wimbledonu 2014 popadła Genie Bouchard, o której prawie nikt już nie pamięta, a z problemami zmagają się też inne zawodniczki.

- Raducanu, Bouchard, Osaka, Stephens czy Ostapenko różnie radzą sobie z przepracowaniem sukcesu. W przypadku Igi znaczenie ma niewątpliwie solidny fundament wyniesiony z domu w procesie wychowania, silny charakter po tacie, pokora, ale przede wszystkim ciężka praca nad tym, by umiejętnie adaptować się do tego, co osiąga i z czym się wiąże sukces - mówiła w rozmowie z Radiem ZET Daria Abramowicz.

RadioZET.pl/ubitennis.net/eurosport.tvn24.pl