"Ninja", "magia", "profesor" - jak zapamiętamy Agnieszkę Radwańską? [KOMENTARZ]

14.11.2018 17:45
Agnieszka Radwańsk zakończyła karierę
fot. AFP/EAST NEWS

Swoją grą doprowadzała do szału rywalki, a jednocześnie przez większość z nich była lubiana. Myślała szybciej od przeciwniczek, wiedział, gdzie stanąć, by to one musiały biegać. Technicznie była najlepsza na świecie, bo nikt tak jak ona nie wykonywał drop-shotów i akcji skrót-lob. W środę Agnieszka Radwańska ogłosiła zakończenie kariery.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

2013, ćwierćfinał turnieju WTA w Miami. Po drugiej stronie siatki stoi Kirsten Flipkens. W jednej z akcji piłka po zagraniu Belgijki odbija się od taśmy i zmierza za plecy Polki. Ta jednak wykonuje pełen obrót, nie widząc piłki odbija ją i zdobywa punkt. Przeciwniczka wypuszcza rakietę z rąk, bezradnie patrzy na krakowiankę i zdaje się mówić: "żartujesz"?

"Najmądrzejsza, jaką widziałem"

To było jedno z najbardziej "magicznych" zagrań w historii występów "Isi" w tourze, ale niejedyne. W latach 2013-2017 Radwańska wygrywała plebiscyt WTA na najlepsze uderzenie roku (Shot of the Year). Jeszcze częściej, bo sześć razy z rzędu (2011-2016) kibice przyznawali jej miano ulubionej tenisistki.

Ona grała inaczej niż większość rywalek. Serena i Venus Williams, Maria Szarapowa, Karolina Piskova, Petra Kvitova - wszystkie potężnie zbudowane, grające mocno i agresywnie. Radwańska takimi warunkami fizycznymi nie dysponowała i musiała wszystko nadrabiać techniką, szybkością i mądrością. I to przez wiele lat znakomicie funkcjonowało - wielokrotnie mogliśmy się przekonać, że Polka jak nikt inny potrafi odczytywać intencje rywalek i kierunki zagrywanych przez nich piłek.

Dla władz WTA Radwańska była kimś na wzór Martiny Hingis - zjawiskiem, na które czeka się latami. Dziennikarze, komentatorzy, kibice i rywalki prześcigali się w wymyślaniu dla niej pseudonimów: dla jednych była ninją, dla innych profesorem, a dla kolejnych... czarodziejką z rakietą zamiast różdżki.

"Zapamiętam ją jako jedną z najmądrzejszych tenisistek, jakie kiedykolwiek widziałem. Doskonale przewidywała grę swoich rywalek" - ocenił na gorąco lider rankingu ATP Novak Djoković.

Radwańska na igrzyskach

Agnieszka Radwańska była finalistką Wimbledonu 2012, mistrzynią WTA z 2015 roku, łącznie wygrała 20 turniejów WTA, ale to nie była tylko kariera usłana różami i zachwytami nad jej postawą. Były też słabsze momenty, a wielu fanów do dziś wypomina jej nieudane występy na igrzyskach, brak orzełka na olimpijskim stroju oraz słowa "łatwo przyszło, łatwo poszło" po porażce w pierwszej rundzie w Londynie z Julią Goerges. Media sugerowały, że dla krakowianki igrzyska nie są ważne, bo bardziej przykłada się do turniejów WTA, gdzie zarabia się znacznie większe pieniądze. Została niesprawiedliwie osądzona.

"Oświadczam, że z moich ust nigdy nie padły słowa, że igrzyska nie są ważne. (...) Porażka zawsze boli, ale to jest sport, nie zawsze się wygrywa, a tenis jest takim sportem, w którym liczą się również inne turnieje. Moim marzeniem jest medal olimpijski jak u każdego innego sportowca, więc będę robiła wszystko, by go zdobyć za 4 lata" - tłumaczyła Polka. Ale wtedy było już za późno, a występ w Rio de Janeiro i kolejna klęska w pierwszej rundzie z Saisai Zheng tylko przywołały złe wspomnienia.

"Isia" najlepiej spisała w swoim olimpijskim debiucie w Pekinie, ale druga runda także jej chwały nie przynosi. To największe plamy w jej karierze. Zdecydowanie większe niż brak zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym, bo tu kilkukrotnie było bardzo blisko końcowego sukcesu.

Radwańska w Wielkim Szlemie

Najbliżej w 2012 roku, gdy dotarła do finału Wimbledonu i w trzech setach uległa Serenie Williams. Najbardziej może jednak żałować tego, co wydarzyło się 12 miesięcy później. Do najlepszej czwórki dotarły - oprócz krakowianki - także Sabine Lisicki, Marion Bartoli i Kirsten Flipkens, które nigdy wcześniej i nigdy później nie odnosiły znaczących rezultatów [poza Francuzką, która w 2007 roku była w finale - przyp. red.]. W półfinale Polka nie sprostała jednak Niemce i straciła ogromną szansę.

Oprócz tych występów Radwańska jeszcze trzykrotnie rywalizowała w półfinale - w 2015 roku w Wimbledonie i w 2014 oraz 2016 w Australian Open. US Open i French Open nigdy jej "nie leżały".

Agnieszka Radwańska przez lata była ambasadorem Polski na całym świecie, żywą reklamą kraju, który na tenisowy talent musi czekać kilka dekad. Za finał Wimbledonu, mistrzostwo WTA, lata emocji i cudownych zagrań - WIELKIE DZIĘKI AGA!

źródło: Twitter/sport.pl

Krzysztof Sobczak