Zamknij

Polka przerwała karierę z powodu depresji. Wróciła i zagra na Wimbledonie

24.06.2022 22:11
Maja Chwalińska przerwała karierę przez depresję. Wróciła i zagra na Wimbledonie
fot. Piotr Molecki/East News

Ponad rok temu Maja Chwalińska ogłaszała, że zawiesza tenisową karierę z powodu depresji. W tym tygodniu Polka wywalczyła w kwalifikacjach awans do pierwszego w jej życiu turnieju wielkoszlemowego w Wimbledonie.

Maja Chwalińska, 20-letnia tenisistka z Dąbrowy Górniczej, w pierwszej rundzie Wimbledonu zmierzy się z Kateriną Siniakova. Wcześniej, w kwalifikacjach, Polka musiała pokonać trzy przeciwniczki: Alionę Bolsovą, Alexandrę Cadantu-Ignatikz Rumunii i byłą 9. tenisistkę świata, CoCo Vandeweghe. Jednak aby w ogóle wyjść na kort, Polka musiała się wcześniej zmierzyć z depresją.

- W 2019 roku zaczęłam czuć się źle. Najpierw na korcie, później także poza. To doprowadziło do depresji. Po zeszłorocznym Wimbledonie postanowiłam, że robię sobie przerwę – przyznała Chwalińska.

Polka nie była pewna, czy w ogóle wróci na kort. - Na początku trudno było mi wychodzić z domu. Potem zostałam chwilę w mieszkaniu, spędziłam czas z rodzicami i przyjaciółmi co mi bardzo pomogło. Ludzie wokół okazali mi wsparcie, nie nakładali na mnie presji. Nawet nie rozmawialiśmy o tenisie, bo wszyscy wiedzieli, że chcę wrócić, jeśli będzie taka możliwość – nie ukrywała Chwalińska.

"Wiele tenisistek pytało mnie, co mają robić"

20-latka ratowała się m.in. treningami biegania i boksu. - To było coś fajnego. Po trzech miesiącach wróciłam do tenisa. Weszłam na kort i pomyślałam: mogę zacząć trenować, zobaczymy, co się stanie – opisywała Chwalińska.

W ostatnich miesiącach Polka wystartowała na turnieju w Loule, Monastir i Pradze. Dobra forma pozwoliła jej też na awans na Wimbledon. - Nie nakładam na siebie żadnej presji i nie karzę się za błędy. Wcześniej, gdy odbijałam forhendem, mówiłam sobie: jestem słaba. Teraz próbuję kontrolować myśli – stwierdziła Chwalińska i dodała: - Po tym, jak ogłosiłam, że zmagam się z depresją, wiele tenisistek napisało, co mają robić, bo same czują się źle.

Polka uważa, że warunki w jakich muszą przebywać tenisistki są często ciężkie. - Nie ma cię długo w domu, a gra jest wymagająca. Uważam, że warto o tym mówić, by poczuć się lepiej – uważa 20-latka. Chwalińska przyznała też, że w tym roku miała jeden cel – awans na Wimbledon. - Dlatego to wszystko znaczy dla mnie tak wiele – podsumowała.

RadioZET.pl/PAB