Zamknij

Iga Świątek podsumowała sezon: "Podczas meczu z Sakkari było mi wstyd"

01.12.2021 16:44
Iga Świątek podsumowała sezon 2021
fot. Materiały prasowe

- Podczas meczu z Marią Sakkari w WTA Finals było mi trochę wstyd, że nie jestem w stanie pokazać tego, co wytrenowałam - mówiła Iga Świątek na konferencji prasowej podsumowującej sezon 2021. - Wygrana z nią dałaby mi sporo - dodała najlepsza polska tenisistka.

Iga Świątek ma za sobą pierwszy pełny sezon w gronie seniorek. Poprzedni, zakończony wielkim sukcesem podczas French Open 2020, został przerwany z powodu pandemii COVID-19 i dopiero teraz 20-latka z Raszyna mogła na własnej skórze przekonać się o trudach cyklu WTA. Wytrzymała to wszystko znakomicie - wygrała turnieje w Adelajdzie i w Rzymie, zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich w Tokio i w WTA Finals w Guadalajarze, ale nie brakowało też łez. Z płaczem kończyła starcia z Aną Konjuh w Miami, z Paulą Badosą w IO oraz z Marią Sakkari w mastersie.

Zagrała z niemal całą światową czołówką. Wiodło jej się różnie. Pokonała Karolinę Pliskovą, Barborę Krejcikovą czy Anett Kontaveit, natomiast na jej największe koszmary wyrosły dwa nazwiska - właśnie Sakkari oraz Ons Jabeur. Grała z nimi łącznie pięć razy i wygrała tylko... jednego seta. Nic więc dziwnego, że jako jeden z celów na sezon 2022 wskazała zwycięstwo z Greczynką.

Iga Świątek chce pokonać Sakkari

- Dałoby mi sporo, bo mam z nią "dość ujemny" bilans - mówiła podopieczna Piotra Sierzputowskiego podczas konferencji prasowej w Warszawie.

Ten "dość ujemny" bilans do 0-3. Sakkari ograła Igę w ćwierćfinale French Open, półfinale w Ostrawie i w inauguracyjnym spotkaniu fazy grupowej w WTA Finals w Guadalajarze. Ten ostatni mecz zakończył się tak na dobrą sprawę jeszcze przed ostatnim punktem. 20-latka stanęła wówczas przodem do bandy i kompletnie nie reagowała na wezwania sędziego. Kiedy odwróciła się wreszcie w stronę rywalki, zobaczyliśmy jej łzy. Młoda tenisistka po prostu rozpłakała się i nie była w stanie skoncentrować się na returnie, który posłała w siatkę.

- Podczas meczu czułam, że jest mi wstyd, że po tylu tygodniach ciężkiego treningu, nie byłam w stanie pokazać tego, co wypracowałam - przyznała Polka. - Jestem perfekcjonistką. Sama nakładam na siebie większą presją niż ta, która pochodzi z otoczenia. Czuję oczekiwania, ale od nich jest się łatwo odciąć, wystarczy wyłączyć telefon, nie czytać komentarzy. Muszę skupić się na sobie, by nie narzucać na siebie nadmiernej presji - podkreśliła.

Po wspomnianej porażce z Sakkari Iga Świątek rozegrała solidny mecz z Aryną Sabalenką. Białorusinka przegrała pierwszego seta, ale to ona triumfowała w dwóch kolejnych. Mówiła później, że bez pomocy publiczności nie byłaby w stanie odwrócić losów rywalizacji.

Emocje na korcie

O płaczu Igi Świątek opowiadała portalowi RadioZET.pl Daria Abramowicz, ale o te same kwestie pytana była tenisistka.

- Na korcie jest bardzo dużo emocji, które w jednym momencie zalewają człowieka - zaznaczyła 20-latka. - Od dziecka nie lubię przegrywać. Pracuję na tym, bo wiem, że tenis jest grą błędów i tylko jedna zawodniczka na koniec tygodnia jest wygrana. Nie jest też tak, że przeżywam porażki przez kilka dni, najczęściej wieczorem wszystko wraca do normy. Podpatruję bardziej doświadczone tenisistki i widzę, że one po zejściu z kortu potrafią się nie przejmować. Podziwiam je za to i będę dążyć do tego, by być bardziej wyważoną w trudnych momentach - zapewniła.

Jednocześnie przyznała, że nie potrzebuje "ściągania na ziemię", raczej docenienia, kiedy zrobiła coś dobrze.

Trening z Rafą - prezent od Darii Abramowicz

Iga Świątek podzieliła się przy okazji historią związaną z prezentem urodzinowym, jaki otrzymała na swoją "20" od Darii Abramowicz. Chodzi o wspólny trening z jednym z najlepszych tenisistów świata i idolem Polki Rafaelem Nadalem.

- Trenowałam z nim w niedzielę przed French Open i wygrałam tie-breaka, ale dawał mi "fory". Graliśmy do pięciu punktów, więc nie można tego nazwać profesjonalnym. Jak grałam przez środek, to dawał dużo mocy, tak jak lubi, ale kiedy mnie trochę rozgonił po korcie, to natychmiast zaczęłam nie nadążać za piłkami, dlatego nie przywiązuję się do tego zwycięstwa. To był dzień, który dał mi dużo inspiracji i radości - zdradziła 20-latka.

Jak do tego doszło? - Pomysł pojawił się w Rzymie. Tam w restauracji jest taras, z którego widać wszystkie korty treningowe. Widziałam, że Iga z dużym zainteresowaniem ogląda trening Rafy i zadaje dużo pytań. Pomyślałam, że być może będzie to taka fajna, inspirująca niespodzianka. Z pomocą WTA, która stara się pomagać zawodniczkom, udało mi się skontaktować z otoczeniem Rafy. Na początku powiedzieli, że może być trudno ze względu na terminarz i ważną imprezę, ale sam Rafa chciał to zrobić. No i się udało - tłumaczyła Daria Abramowicz.

Świątek o "trenerskim oku"

Sportowcy rzadko oglądają dyscyplinę, którą uprawiają. Nie inaczej jest w przypadku Igi Świątek. Na konferencji prasowej przyznała, że kiedy zasiądzie przed telewizorem, nie jest w stanie ocenić postawy zawodniczek, skupia się tylko na wyniku. Niemniej wymieniła dwa nazwiska młodych tenisistek, które robią na niej pozytywne wrażenie.

- Leylah Fernandez i Emma Raducanu [nastolatki, które zagrały w finale tegorocznego US Open, wygrała ta druga - red.] - powiedziała, ale zaraz potem dodała, że nie ma "trenerskiego oka", chociaż żałuje. - Może takie szkoleniowe spojrzenie pozwoliłoby mi łatwiej wyciągać wnioski z mojej gry. Na razie staram się nie oceniać, bo nie umiem tego robić - skwitowała najlepsza polska zawodniczka.

Nowy sezon Iga Świątek rozpocznie w Australii. W lipcu zagra przed polską publicznością w Gdyni, na turnieju organizowanym przez jej tatę Tomasza Świątka.

RadioZET.pl