Genie Bouchard o idealnym mężczyźnie. Powinien mieć dom z basenem

27.05.2020 12:30
Genie Bouchard
fot. Genie Bouchard/Instagram

Genie Bouchard, była finalistka Wimbledonu i jedna z najpiękniejszych tenisistek, zdradziła kryteria, jakimi powinien charakteryzować się jej partner. Wśród nich wymieniła m.in. posiadanie... domu z basenem.

Genie Bouchard aktualnie zajmuje 332. miejsce w rankingu WTA. Jej kariera tak samo szybko się rozpoczęła, jak i zakończyła. W 2014 roku Kanadyjka, wówczas 20-letnia dziewczyna, dotarła do półfinału Australian Open i French Open oraz do finału Wimbledonu. Po tak dużych sukcesach zainteresowanie piękną tenisistką osiągnęło apogeum, z czym najwyraźniej nie do końca sobie poradziła. Częściej mówiono o jej sesjach zdjęciowych, nietypowych akcjach związanych z kibicami, kolejnych okładkach, niż o dobrych wynikach. Tych zresztą nie było.

Niedawno Bouchard ogłosiła akcję charytatywną, w ramach której zwycięzca miał pójść z nią na kolację i będzie miał możliwość przyjazdu na jej koszt na jeden z turniejów. Jeden z kibiców zapłacił za to ponad 350 tysięcy złotych! Teraz Kanadyjka opowiedziała o swojej najgorszej randce i cechach pożądanych u potencjalnego partnera.

Bouchard: Idealny facet musi mieć dom z basenem

Genie Bouchard chętnie dzieli się z kibicami swoimi przemyśleniami. Ostatnio przedstawiła cztery zestawy kryteriów, którymi powinien charakteryzować się idealny mężczyzna. Wybrała trzeci, w którym znajdowało się m.in. posiadanie domu z basenem. Inne to umiejętność i chęć robienia niespodzianek oraz nieoglądanie telewizji.

Czy to oznacza, że Kanadyjka jest materialistką? Nie do końca (choć za taką uchodzi), bo w innych zestawach znajdowały się inne "dziwne" kwestie, takie jak posiadanie rodzinnego domu na plaży, kampera czy pisanie poematów na jej cześć.

Bouchard opowiedziała o najgorszej randce

Przy okazji Bouchard opowiedziała o swojej najgorszej randce. Wyznała, że wybrała się z mężczyzną na plażę. Problem w tym, że jej niedoszły partner przybył na spotkanie mimo zatrucia pokarmowego i co 20 minut wymiotował.

- Próbowaliśmy się wyluzować na plaży i mieć z tego ubaw, ale on wciąż znikał, albo w łazience, albo gdzieś za krzakami. - Później mieliśmy iść na kolację, ale oboje zgodziliśmy się, że to nie najlepszy pomysł - przyznała Kanadyjka.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

RadioZET.pl/The Sun/sport.pl