Zamknij

Daria Abramowicz o płaczu Igi Świątek: "Czasami jeszcze te łzy się pojawią"

30.11.2021 19:05
Daria Abramowicz o płaczu Igi Świątek
fot. ULISES RUIZ/AFP/East News

- Czasami jeszcze te łzy na korcie się pojawią. [...] I to jest zupełnie OK - mówi psycholożka sportu Daria Abramowicz w rozmowie z portalem RadioZET.pl. W ten sposób odniosła się do kilku sytuacji z tego sezonu, gdy Iga Świątek płakała podczas spotkania m.in. z Marią Sakkari w WTA Finals.

  • Iga Świątek niektóre swoje mecze w sezonie 2021 kończyła z płaczem, co wywoływało duże poruszenie wśród kibiców i ekspertów
  • Daria Abramowicz, psycholożka sportu współpracująca z tenisistką, zapewnia, że to "emocja jak każda inna" i nie ma powodu do obaw
  • - Jestem przekonana, że te łzy u Igi jeszcze czasami się pojawią. Nie tylko dlatego, że jest bardzo młoda, ale przede wszystkim ze względu na jej temperament. I to jest zupełnie OK - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl
  • Opowiada też o "koszmarze" Marii Sakkari i o tym, czy zdarza się najlepszej polskiej tenisistce "odlecieć"

Iga Świątek w minionym sezonie kilka razy schodziła z kortu zapłakana. Bardzo przeżyła porażkę w Miami z Aną Konjuh, z Paulą Badosą w igrzyskach olimpijskich w Tokio, a także kolejną z rzędu z Marią Sakkari. Przed ostatnim punktem inauguracyjnego spotkania turnieju WTA Finals w Guadalajarze Polka odwróciła się do bandy i kompletnie nie reagowała na wezwanie sędziego, za co zresztą została upomniana. Kiedy wreszcie zwróciła się ku rywalce, była zalana łzami i w emocjach posłała return w siatkę.

Płacz 20-letniej tenisistki z Raszyna za każdym razem niepokoi kibiców, budzi wątpliwości wśród ekspertów, a komentator Michał Lewandowski w rozmowie ze sport.pl przyznawał nawet, że na tym poziomie takie rzeczy nie powinny się zdarzać. Innego zdania jest psycholożka sportu Daria Abramowicz.

Dlaczego Iga Świątek płacze na korcie?

- Na korcie mamy całe spektrum emocji. W tym roku widzieliśmy Novaka Djokovicia rzucającego rakietą w trybuny w półfinale w Tokio i tego samego Novaka Djokovicia, który płakał przed ostatnim punktem US Open - mówi Daria Abramowicz w rozmowie z portalem RadioZET.pl. - Jednych dopada frustracja, złość, innych smutek i rozczarowanie, a niekiedy jest to płacz i mówiąc zupełnie wprost, jestem przekonana, że te łzy u Igi jeszcze czasami się pojawią. Nie tylko dlatego, że jest bardzo młoda, ale przede wszystkim ze względu na jej temperament. I to jest zupełnie OK - dodaje.

Przykład Serba nie jest jedynym tego typu. Karolina Pliskova kilka lat temu nie mogąc pogodzić się z jedną z decyzji sędziego, zdemolowała jego stołek. Jelena Ostapenko zniszczyła setki rakiet. Tennys Sandgren został zdyskwalifikowany po tym, jak trafił piłeczką arbitra liniowego. Denis Shapovalov również musiał pogodzić się z wykluczeniem ze względu na trafienie z całej siły sędziego głównego w oko. Nickowi Kyrgiosowi czy Benoit Paire'owi po prostu nie chce się grać, gdy widzą, że straty są w ich ocenie zbyt duże. Płacz Igi Świątek jest w tym względzie najmniej inwazyjnym sposobem radzenia sobie z wydarzeniami na korcie.

- To taka sama emocja jak każda inna. Oczywiście pracujemy nad tym, aby jakikolwiek emocje, które pojawią się na korcie i poza nim, pomagały, a nie przeszkadzały w rozwoju - przyznaje Abramowicz.

Iga Świątek nie boi się Marii Sakkari

Maria Sakkari - to największy koszmar Igi Świątek z sezonu 2021. Panie spotkały się trzy razy - podczas French Open, w turnieju w Ostrawie i w fazie grupowej WTA Finals w Guadalajarze - i za każdym razem lepsza była Greczynka. Ba, Polka nie urwała jej ani jednego seta. 20-latka z Raszyna na konferencji prasowej w Warszawie jasno zadeklarowała, że jednym z celów na najbliższy rok będzie pokonanie zawodniczki z Aten, a Daria Abramowicz podkreśla, że reprezentantka biało-czerwonych "nie drży", gdy usłyszy nazwisko Sakkari.

- Pracujemy nad tym, żeby - mówiąc metaforycznie - przeciwniczka była bezimienna i nie miała twarzy. Zawodniczka ma dostać tylko te dane, które są jej niezbędne do realizowania taktyki trenera. Chodzi o to, by nie nadawać emocjonalnego znaczenia rywalce, tylko żeby kontrolować to, na co ma się wpływ: swoją grę, postawę, decyzje - mówi psycholożka sportu.

Po trzeciej z rzędu porażce z Greczynką Iga mówiła, że kiedy nie szło, przypomniały jej się wcześniejsze przegrane starcia. - Rozmawiałyśmy o tym. To coś, nad czym pracujemy, ale tak sobie myślę, że gdyby takie momenty się nie pojawiały, a Iga byłaby zawodniczką kompletną, to nie mielibyśmy nad czym pracować. Jeśli tę robotę wykonamy, to możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość - zapewnia członkini sztabu szkoleniowego 9. takiety świata.

"Woda sodowa nie uderzy jej do głowy"

Rok 2021 był dla Igi Świątek pierwszym pełnym sezonem w seniorskim cyklu WTA. Poprzedni został przerwany z powodu pandemii COVID-19, w minionym zaś odwołano zmagania w Azji, ale pozostałe imprezy odbyły się bez większych przeszkód. To było jedno z wyzwań, z jakimi musiała mierzyć się psycholożka, ale też sama tenisistka. Daria Abramowicz podkreśla, że mistrzyni French Open 2020 "nie odleciała" po ubiegłorocznym sukcesie w Paryżu głównie ze względu na swój charakter, wychowanie i włożoną pracę.

- Woda sodowa na pewno nie uderzy jej do głowy. Ona twardo stąpa po ziemi - mówi. - Niedawno nawet rozmawiałyśmy o tym, że odkąd wygrała turniej wielkoszlemowy, to dba o to, by jeszcze pewniej stać na dwóch nogach. Jej pokora i upór są jednymi z jej największych zalet - dodaje.

Sukces "kulą u nogi"

Abramowicz zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt swojej pracy z Igą Świątek. Historia tenisa zna wiele przypadków zawodniczek i zawodników, którzy nie poradzili sobie ze skonsumowaniem swojego sukcesu. Kto dziś pamięta, że notowana obecnie na 251. miejscu rankingu WTA Genie Bouchard w 2014 roku była finalistką Wimbledonu? Od dnia wielkiego triumfu w US Open duże problemy z wygrywaniem spotkań ma też Emma Raducanu, ale dla niej kluczowa będzie przerwa między sezonami. Jeśli nie przytłoczą jej obowiązki i nie pochłonie świat show-biznesu, np. modeling, to jeszcze długie lata będzie cieszyć nas swoją grą. "Dołek" formy notowała też m.in. Sloane Stephens, a Naomi Osaka, chociaż wciąż jest wielka i potrafi zwyciężać, wpadła z depresję.

- Temat, który Pan porusza, jest niebywale złożony i wielowątkowy - mówi mi Daria Abramowicz. - Raducanu, Bouchard, Osaka, Stephens czy Ostapenko różnie radzą sobie z przepracowaniem sukcesu. W przypadku Igi znaczenie ma niewątpliwie solidny fundament wyniesiony z domu w procesie wychowania, silny charakter po tacie, pokora, ale przede wszystkim ciężka praca nad tym, by umiejętnie adaptować się do tego, co osiąga i z czym się wiąże sukces - przyznaje psycholożka.

- Sportowców przygotowuje się do tego, jak mają radzić sobie z niepowodzeniem i jak sprawić, by było ono lekcją, a nie myśli się o tym, jak przepracować sukces, jak się do niego odnieść. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że jeżeli wyznaczamy sobie jakieś cele, to trzeba przygotować się na to, co się stanie, kiedy je osiągniemy. W sztabie Igi staramy się przewidywać różne potencjalne skutki wysokiej dyspozycji sportowej i sukcesu, który jej towarzyszy. Mam nadzieję, że widać tę pracę, bo ona mnóstwo energii na to poświęca - zapewnia Abramowicz.

Zdecydowanie to widać. Iga Świątek po sukcesie podczas French Open 2020 potwierdziła swoją klasę, jako jedyna tenisistka z cyklu dotarła do co najmniej czwartej rundy każdego z turniejów wielkoszlemowych, "nadprogramowo" zakwalifikowała się do mastersa i zakończyła rok 2021 na 9. pozycji w rankingu WTA. Wygrała dwa turnieje - w Adelajdzie i w Rzymie, gdzie w finale sprezentowała Karolinie Pliskovej "rower" - 6:0, 6:0.

RadioZET.pl