Agnieszka Radwańska pierwszy raz o swoim ślubie: "Raczej po sezonie"

31.05.2017 14:54
sport

Po miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją stopy Agnieszka Radwańska udanie wróciła na korty. We wtorek w pierwszej rundzie French Open pewna siebie, rozluźniona i uśmiechnięta pokonała Francuzkę Fionę Ferro 6:1, 6:1. - Najważniejsze, że jest zdrowie - powiedziała Polka, która uchyliła także rąbka tajemnicy na temat swojego ślubu z Dawidem Celtem.

Agnieszka Radwańska fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Radwańska, która swój ostatni mecz rozegrała w Stuttgarcie pod koniec kwietnia, gdzie uległa Jekaterinie Makarowej w pierwszej rundzie, wycofała się kolejno z turniejów w Madrycie i Rzymie z powodu kontuzji stopy. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego zaznaczyła, iż była to jedyna możliwa decyzja. Decyzja, która pozwoliła jej uniknąć jeszcze dłuższej przerwy grze i nieobecności na kortach Rolanda Garrosa.

- Nie ma nic gorszego niż wychodzenie na kort, gdy coś boli. To faktycznie jest tak frustrujące i irytujące, że z piłki na piłkę człowiek się czuje coraz gorzej i gdzieś tam to ciało zaczyna inaczej pracować. Jednak jest to takie, jak to się mówi, domino. Coś jednego boli, inaczej się obciąża nogę, za chwilę druga bolała i tak też u mnie było. Zaczęła mnie boleć lewa i to był znak, że trzeba było gdzieś przestać i coś z tym zrobić, bo za chwilę to się skończy tragicznie i będzie mnie czekać kilka miesięcy przerwy, a nie kilka tygodni – podkreśliła polska zawodniczka.

- Więc zrobiłam co mogłam, mnóstwo zastrzyków, badań i USG i gdzieś tam nie było do końca wiadomo co to jest. Okazało się, że te zastrzyki na początku nie były robione w tych miejscach, gdzie była ta dolegliwość i stąd gdzieś tam się to przedłużało o kilka tygodni. Ale w meczu 1. rundy w Paryżu czułam się sobą i mogłam jednak zrobić ten wślizg, wykrok bez żadnego bólu. Najważniejsze jest to, że zdrowie jest. Czułam się dobrze i mam nadzieję, że tak będzie w drugim meczu – dodała.

Najpierw praca, potem ślub

Po przekonującej wygranej 6:1, 6:1 nad reprezentantką gospodarzy, 208. w rankingu WTA Ferro, która dostała się do turnieju dzięki "dzikiej karcie", rozstawiona z "dziewiątką" Radwańska podchodzi ze spokojem do następnych meczów. Jest też ostrożna co do swoich szans w turnieju mimo nieobecności lub odpadnięcia już kilku czołowych zawodniczek, m.in. Johanny Konty czy Petry Kvitovej.

- To pytanie pada za każdym razem, bo zawsze kogoś nie ma, bo ktoś ma kontuzję, bo ktoś gdzieś przegrał, ktoś jest w ciąży i ktoś nie jest w ciąży. Zawsze jest tych kilka innych, które grają na tym samym poziomie. Jest wiele dziewczyn, które mają niższy ranking, ale też potrafią wygrać z najlepszymi, tym bardziej teraz, gdy ten poziom jest bardzo wyrównany. Ja po prostu myślę indywidualnie o każdym następnym mecz i zobaczymy, jak to będzie"– odparła krakowianka, zdradzając jednak konkretny cel na tegoroczny Roland Garros.

- Zawsze jest plan minimum. Ten drugi tydzień jest takim planem minimum. Nigdy nie jest fajnie przegrywać w pierwszym tygodniu – powiedziała Radwańska, która uchyliła też rąbka tajemnicy odnośnie daty ślubu z Dawidem Celtem.

- Będzie to raczej pod koniec roku. Na pewno nie w najbliższych tygodniach – zapewniła.

W kolejnym meczu dziesiąta w rankingu światowym Polka zmierzy się z Belgijką Alison Van Uytvanck - 113. na liście WTA. Obie zawodniczki grały ze sobą do tej pory dwukrotnie. Raz na turnieju w Belgii ćwierćfinał, a drugi raz w Pucharze Federacji. Radwańska wygrała oba pojedynki w dwóch setach.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń