TCS: Kobayashi dołączył do Hannawalda i Stocha, ale to Polak wygrał najpewniej

07.01.2019 17:51
xxx sport

Ryoyu Kobayashi wygrał wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni i tym samym powtórzył dokonania Svena Hannawalda (2001/2002) i Kamila Stocha (2017/2018). Jego przewaga nad drugim Markusem Eisenbichlerem była ogromna, ale i tak mniejsza od tej, jaką osiągnął Polak. Trzeci w tej klasyfikacji jest Niemiec.

Kobayashi, Stoch i Hannawald fot. Sammy Minkoff/Imago Sport and News/East News / AFP/EAST NEWS

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wszystkim szlaki przetarł Hannawald, który jako pierwszy w historii zdobył "karetę" w TCS. Wtedy skoki wyglądały inaczej niż podczas podobnych sukcesów Stocha i Kobayashiego - nie było przeliczników za wiatr, zmian belki w trakcie serii oraz obowiązku startowania w kwalifikacjach dla pierwszej dziesiątki Pucharu Świata.

To, co łączy całą wielką trójkę to fakt, że swoją przewagę zbudowali w Innsbrucku. Do Bischofshofen jechali tylko dopełnić formalności.

Za plecami Hannawalda w każdym z czterech konkursów plasował się inny zawodnik - odpowiednio Martin Hoellwarth, Andreas Widhoelzl, Adam Małysz i Matti Hautamaeki. Zmagania Stocha i Kobayashiego prezentowały się bardzo podobnie, bo w Niemczech 2. pozycję zajmowali... Niemcy: Richard Freitag i Markus Eisenbichler, a wszystko rozstrzygnęło się na Bergisel. Polak skorzystał na upadku Freitaga, a Japończyk na słabszej postawie Eisenbichlera.

TCS: Z jaką przewagą wygrywali Stoch, Hannawald i Kobayashi?

Największą przewagę na zakończenie Turnieju Czterech Skoczni osiągnął Stoch, który wyprzedził Andreasa Wellingera o blisko 70 punktów (69.6 pkt). Tylko nieznacznie gorszy w tym zestawieniu jest Kobayashi - 62.1 pkt. Hannawald nad drugim Hautamaekim miał 56.6 pkt przewagi.

Wszyscy mieli po dwa słabsze występy, w których mogli stracić szansę na szlema. Hannawald pokonał Widhoelzla w Ga-Pa o zaledwie 1.7 pkt, a w Bischofschofen wyprzedził Hautamaekiego o 2.5 pkt. Stoch był najpewniejszy, ale różnicę 4.2 pkt w Obestdorfie nad Freitagiem i 3.2 pkt w Bischofschofen nad Fannemelem trudno nazwać przekonującą. Japończyk rozpędzał się powoli, bo na obu niemieckich skoczniach okazał się lepszy od Eisenbichlera łącznie o 2.3 pkt (0.4 i 1.9).

RadioZET.pl/KS

Oceń