Śmietnik pod K2 nie powstał z winy Polaków. Jest oświadczenie agencji

21.08.2018 18:18
xxx sport

Odpowiedzialna za logistykę wyprawy na K2 pakistańska agencja Jasmine Tours przekazała w oświadczeniu, że polscy himalaiści nie ponoszą odpowiedzialności za śmietnik pozostawiony w bazie pod szczytem.

To nie polscy himalaiści ponoszą winę za śmietnik w bazie pod K2 fot. Facebook/screen

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

"Afera" wybuchła w minioną niedzielę (19 sierpnia), kiedy kanadyjski wspinacz i fotograf Jean-Pierre Danvoye opublikował film, na którym widać sterty śmieci w bazie opuszczonej przez Polaków. Nagranie pochodziło z 21 czerwca, a polscy himalaiści już w marcu wrócili do kraju.

Szef programu Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020, a jednocześnie uczestnik wyprawy Piotr Tomala, a także m.in. Adam Bielecki komentowali, że pozostawili po sobie porządek, a worki oraz beczki musiały zostać splądrowane. Ich wersję potwierdza Jasmine Tours.

Oświadczenie Jasmine Tours ws. "afery śmieciowej" pod K2

Z przekazanego przez agencje oświadczenia jasno wynika, że to ona zobowiązana jest to posprzątania terenu po zakończonej ekspedycji. Z tego tytułu każda ekspedycja zobowiązana jest do uiszczenia opłaty w kwocie 68 dolarów.

Jasmine Tours poinformowało jednocześnie, że wszystkie śmieci zostały uprzątnięte 15 lipca, a zatem film, który trafił do sieci, został nagrany miesiąc wcześniej. Personel CKNP (Central Karakorum National Park) nie pracuje zimą, a wcześniej miał do wykonania inne zadania. Stąd tak długo zwklekano z akcją sprzątania pod K2.

"W lecie 2018 Jasmine Tours organizowała wyprawę K2 Broad Peak. Nasz zespół najpierw wspiął się na Broad Peak. W lipcu otrzymaliśmy informacje od przebywających w tym rejonie ludzi, że nasze worki zostały otwarte i wszystkie śmieci rozrzucone przez porterów pierwszej letniej wyprawy na K2. Porterzy być może szukali jakichś wartościowych rzeczy. Od razu zajęliśmy się tą sprawą, bez instrukcji od Krzysztofa Wielickiego lub żadnej innej osoby, 15 lipca pozbieraliśmy śmieci i przekazaliśmy je do personelu CKNP na Concordii" - czytamy.

Oficer łącznikowy Ramzan Mughala przekazał ponadto, że nie dysponuje zdjęcia polskiej bazy po uprzątnięciu, ale kolejni wspinacze nie zgłaszali już problemów w tym rejonie.

Kanadyjczyk usunął film

Co ciekawe, Danvoye, od którego cała ta "afera śmieciowa" się rozpoczęła, usunął już film ze swojego profilu na Facebooku. Internauci domagają się od niego przeprosin skierowanych w stronę Polaków, bo jego wideo mogło wpłynąć na ich reputację w całym alpinistycznym świecie. Na razie na to się nie zdecydował.

RadioZET.pl/TVN24/wspinanie.pl/KS

Oceń