Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Stoch nadal w cieniu Małysza. "Był jak rosół w niedzielę"

27.03.2017 10:13
sport

- Panie Adamie, prosimy zdjęcie! - to typowa prośba kibiców na skoczniach narciarskich od wielu lat. Adam Małysz, mimo że karierę sportową zakończył w 2011 roku, nadal jest uwielbiany. Nieco w cieniu pozostaje Kamil Stoch, obecna gwiazda tej dyscypliny.

Adam Małysz fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zagłosuj

Którego skoczka darzysz większą sympatią?

Planica, marzec 2011 roku. Ostatni konkurs Pucharu Świata w sezonie. Wygrywa Stoch, trzeci jest Małysz. Następuje zmiana warty w polskich skokach. Ale czy na pewno?

- Kamil boi się stwierdzenia "następca Adama", dlatego nie będę go używał. Ale ten obowiązek spada teraz na niego i będzie musiał przejąć ode mnie pałeczkę - powiedział sześć lat temu Małysz.

Sportowo na pewno mu się udało. Od tego czasu Stoch zdobył dwa złote medale olimpijskie, cztery raz stanął na podium mistrzostw świata, w tym dwukrotnie - raz indywidualnie i raz w drużynie - na najwyższym stopniu, wygrał Turniej Czterech Skoczni i triumfował w Pucharze Świata. Można się spierać, kto ma większe sukcesy na koncie. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, kto cieszy się większym uwielbieniem kibiców. Idolem pozostaje Małysz.

- Nigdy nie będę taki jak Adam. Jestem Kamilem Stochem i próbuję być sobą. Adam pozostanie zawsze Adamem i nikt nie będzie mógł go zastąpić - powtarza na każdym kroku Stoch.

I faktycznie tak chyba jest. Małysz to instytucja. "Król Adam IV" - jak nazywają go nadal kibice. - Był jak rosół w niedzielę - mówią inni. Ci, co wychowali się na jego sukcesach, mają wiele wspomnień. Wszystkie są pozytywne.

- Pamiętam, że jak stawał na podium, to mój tata przez cały dzień chodził i sobie podśpiewywał. Nic innego nie sprawiało mu tyle radości - wspomina jeden z fanów. On był mały, jak Małysz odnosił sukcesy, ale doskonale to pamięta. Teraz przyjeżdża na zawody w skokach narciarskich ze swoimi dziećmi – 4-letnim Patrykiem i 6-letnią Anią. Oni już nie pamiętają czasów "Orła z Wisły", ale na pytanie, czy kojarzą to nazwisko, zgodnie odpowiadają: "Oczywiście!".

ILE POLSCY SKOCZKOWIE ZAROBILI W TYM SEZONIE PŚ?

- Był moment, kiedy wszystko się z nim kojarzyło. Wiele rzeczy robiło się "na Małysza", a gra "skijumping" biła rekordy popularności. Każdy chciał choć przez chwilę być Małyszem - wspomina Tomasz z Warszawy.

Małysz nie siada już na belce. Nie oddaje skoków, nie bije kolejnych rekordów, ale nadal jest uwielbiany. Kibice za nim chodzą, proszą o autografy i zdjęcia. Przed zakończonym w niedzielę sezonem Pucharu Świata wrócił do związku w roli dyrektora sportowego. Znowu zaczął pojawiał się na skoczniach, ale w innej roli. I to znowu on wzbudzał największe emocje kibiców.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń