Problemy polskich skoczków po przylocie do Pjongczang

13.02.2017 21:21
sport

Organizatorzy konkursów Pucharu Świata w skokach narciarskich w Pjongczang zapomnieli o... polskich zawodnikach. Naszej kadrze nie zapewniono jedzenia, nie poinformowano również, gdzie znajdują się ich pokoje.

Piotr Żyła fot. Facebook/Piotr Żyła
Zagłosuj

Czy Polacy powtórzą wynik z Sapporo i wygrają dwa konkursy w Pjongczang?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebook

Jeszcze w niedzielę skoczkowie rywalizowali w Sapporo, a już we wtorek czekają ich kwalifikacje do pierwszego z dwóch indywidualnych konkursów w Pjongczang, gdzie za rok odbędą się zimowe igrzyska olimpijskie. W Japonii brylowali biało-czerwoni - w sobotę wygrał Maciej Kot, a dzień później najlepszy był Kamil Stoch. Polacy są także liderami Pucharu Narodów, a mimo to w Korei Południowej czekała na nich niemiła niespodzianka. Wyglądało to tak, jakby zupełnie o nich zapomniano.

Lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zdradził w rozmowie z TVP Sport, że na miejscu nie mieli się gdzie podziać, gdyż nikt z organizatorów nie powiedział im, gdzie znajdują się ich pokoje. - Chodzimy, błądzimy - mówił Stoch.

Kiedy wreszcie udało się znaleźć nocleg, miejsca zabrakło w restauracji. Kolację skoczkom przyrządził więc... Piotr Żyła, a jedzenie zostało zakupione w miejscowych sklepach. - Nie wiem, co to było, jakaś mieszanka mięs i ryżu - przyznał Maciej Kot.

Całą sytuację z humorem skomentował też "Wewiór" - Jak widać czekali na nas z kolacją. Na szczęście moje zdolności kulinarne są bardzo dobre - napisał w mediach społecznościowych, publikując przy tym zdjęcie.

Kwalifikacje do środowego konkursu odbędą się w walentynki, 14 lutego, o godzinie 13 czasu polskiego. Zawody zaplanowano na godzinę 12.

Oceń