Kibice nie chcą oglądać ZIO w Pjongczang. Fatalna sprzedaż biletów

16.11.2017 17:26
sport

Groźba wybuchu wojny i afera korupcyjna z udziałem byłego prezydenta Korei Południowej zniechęcają kibiców do zakupu biletów na zimowe igrzyska olimpijskie w Pjongczang. Na niespełna trzy miesiące przed imprezą w kasach pozostało jeszcze 70 procent wejściówek.

Pjongczang 2018 fot. AP/EastNews
Zagłosuj

Ile medali zdobędą Polacy w ZIO w Pjongczang?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Organizatorzy ZIO w Pjongczang chwalą się nowoczesnymi obiektami, ale milczą w kwestii sprzedaży biletów. Tymczasem lokalni przedsiębiorcy i eksperci są zgodni: to będzie narodowa klęska.

Gospodarze - jak się okazuje - błędnie założyli, że zimowe igrzyska, w których nigdy nie byli potęgą, a wiele dyscyplin, w tym m.in. biegi i skoki narciarskie, jest marginalizowanych, zainteresują lokalną społeczność. Z puli 1,1 miliona biletów aż 750 tysięcy przeznaczono dla Koreańczyków. Ci, jeszcze we wrześniu, nabyli... 125 wejściówek. Obecnie sprzedaż zatrzymała się na poziomie 165 tysięcy, co daje 22 procent. 180 tysięcy, a więc 56 procent, wykupili kibice z innych państw. Łącznie to 345 tys. z 1,1 mln.

Do ZIO pozostało 85 dni i nic nie wskazuje na to, by sprzedaż wejściówek diametralnie skoczyła w ostatnich tygodniach przed imprezą. Tym bardziej, że Koreańczyków mogą odstraszać ceny - te zaczynają się wprawdzie od 18 dolarów, ale mając taki bilet można obejrzeć jedynie biegi narciarskie, które Azjatów kompletnie nie interesują. Aby móc na żywo śledzić popularne łyżwiarstwo figurowe, trzeba liczyć się z wydatkiem 500 dolarów. Więcej trzeba wydać m.in. na łyżwiarstwo szybkie.

Jeszcze gorzej wyglądają kwestie związane z organizacją igrzysk paraolimpijskich. Z puli pond 220 tysięcy biletów obecnie zakupiono... 457.

Zimowe igrzyska olimpijskie w Pjongczang odbędą się w dniach 9-25 lutego.

RadioZET.pl/Bloomberg/KS

Oceń