Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Hubert Radzikowski
Marcin Wojciechowski
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Piotr Żyła fot. PAP/EPA

Piotr Żyła ogranicza kontakty z mediami. Kibice są źli, a nie mają o co [KOMENTARZ]

27.11.2018

Od początku sezonu Piotr Żyła stroni od rozmów z dziennikarzami, a jego medialna aktywność ogranicza się do publikowania rysunków z pokemonami na portalach społecznościowych. Kibice nie rozumieją takiej postawy i zarzucają mu m.in. brak szacunku do fanów. Moim zdaniem, niesłusznie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dzięki mediom kibice są bliżej skoczków, a skoczkowie bliżej kibiców i dwie minuty rozmowy po konkursach nie powinny być dla zawodników żadnym problemem, ale - z całym szacunkiem - dla fanów brak wywiadu nie powinien mieć żadnego znaczenia i w ogóle nie powinno ich to obchodzić. Oni powinni patrzeć na wyniki, a nie na to, co zabawnego powie czy zrobi przed kamerą Żyła. To jest głównie problem dla dziennikarzy, którzy mają ograniczony dostęp do zawodnika i nie mogą w pełni wykonywać swoich obowiązków, być może także dla sponsorów, bo zainteresowanie mediów przekłada się na marketingową wartość skoczka, a nawet całej kadry. Z drugiej strony, reprezentacja liczy - w naszym przypadku - sześciu skoczków, z których pięciu zawsze jest gotowych do rozmowy z reporterami. To powinno w zupełności wystarczyć.

- Piotrek Żyła często lubi stawiać na swoim i tego się trzymać. Działa zero-jedynkowo – albo jest go w mediach pełno, albo nie mówi nic. Teraz wybrał tę drugą opcję. Nie robi zdjęć, nie udziela wywiadów. Wiadomo, że jest to ciężkie do zrozumienia dla nas, a przede wszystkim dla was, dziennikarzy, ponieważ niejako z tego żyjecie. Rozmowy z przedstawicielami mediów to nieodłączna część życia sportowca. Tego oczekują sponsorzy, kibice. Myślę, że Piotrek w pewnym momencie sam dojdzie do tego, że udzielanie wywiadów jest potrzebne, jednak należy dać mu na to nieco czasu - próbował tłumaczyć swojego kolegę Maciej Kot.

Piotr Żyła szuka nowej drogi

W tych czasach oczywiście nie da się całkowicie zrezygnować z mediów będąc osobą publiczną. To nieodłączny element popularności, naturalna symbioza i tylko od danego zawodnika zależy, jakie relacje będzie chciał budować z dziennikarzami. Są tacy, jak Łukasz Teodorczyk, którzy mają jakieś tam swoje powody i dystansują się od mediów; inni, jak Adam Nawałka, uznają, że wystarczy to, co powiedzą na konferencji i nie mają potrzeby rozwijania swoich myśli w indywidualnych wywiadach; niektórzy, jak Lionel Messi czy Cristiano Ronaldo, którzy aktualnie rozmawiają praktycznie tylko z klubowymi mediami, UEFA bądź z "France Football" przy okazji "Złotej Piłki", są już tak popularni, że nie muszą zabiegać o jeszcze większe zainteresowanie. Wszystkie te podejścia, mniej lub bardziej, są akceptowalne, dopóki każdy z tych sportowców wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków.

Spójrzmy teraz np. na Genie Bouchard. Jako 20-letnia dziewczyna dotarła do finału Wimbledonu 2014 i z dnia na dzień stała się gwiazdą tenisa. Media zaczęły interesować się każdym jej krokiem, a ona całkowicie się w tym pogubiła. Sesje zdjęciowe, pieniądze, bankiety zaczęły być ważniejsze od sportu. Dziś jest tylko byłym talentem, który kilkoma nieodpowiedzialnymi decyzjami zaprzepaścił lata swojej ciężkiej pracy. Być może miała złych doradców, może sama uznała, że da radę połączyć showbiznes ze sportem. Nie dała rady.

Może nie jest to przykład jeden do jednego, bo Piotrek jest doświadczonym zawodnikiem (chociaż można było odnieść wrażenie, że w pewnym momencie się pogubił), a nie młokosem, któremu sodówa uderzyła do głowy. Właśnie to doświadczenie sprawia, że trzeba mu zaufać i nie mieć za złe, że szuka nowej drogi, która ma go zaprowadzić do sukcesów. Zresztą, zwróciliście uwagę, że Żyła do tej pory najlepiej i najrówniej prezentował się w konkursach drużynowych, kiedy cała uwaga mediów i kibiców skupiała się na Kamilu Stochu? Może zamieszanie wokół jego osoby mu przeszkadza i blokuje?

Początek sezonu zwiastuje, że tak właśnie jest. Po trzech konkursach "Wewiór" zajmuje 3. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w Kuusamo wskoczył na podium, a najpewniej także w Wiśle przy lepszych lądowaniach mógł zakręcić się wokół "pudła".

Piotr Żyła obraził się na media?

Można się tylko domyślać, o co tak naprawdę chodzi, bo zawodnik nie chciał tego wyjaśnić. Od zakończenia igrzysk w Pjongczangu o Piotrze Żyle zrobiło się bardzo głośno, bynajmniej nie ze względu na jego wyniki sportowe, ale z uwagi na problemy w życiu prywatnym, rzekomy romans i rozwód, który przed kilkoma dniami został sfinalizowany. Media, mówiąc brutalnie, weszły z butami w jego życie, chociaż trzeba pamiętać, że to Justyna Żyła sama w mediach społecznościowych poinformowała o kryzysie małżeńskim. Cała ta sytuacja nie wpływała korzystnie na skoczka, który już podczas igrzysk był cieniem samego siebie i nie wystąpił w żadnym z trzech konkursów olimpijskich.

Dlatego nie krytykowałbym go za próbę wyciszenia. Po całym tym zgiełku, problemach, które musiały odcisnąć piętno na jego psychice i zawaleniu najważniejszej imprezy czterolecia musi nadejść moment powrotu do równowagi. Jeśli ograniczenie kontaktów z mediami, a przez to także z kibicami ma mu przynieść ukojenie, spokój, a przede wszystkim poprawę wyników, to powinniśmy mu tylko przyklasnąć, a nie krytykować, bo ktoś chciałby usłyszeć coś śmiesznego. Dla niego sport to całe życie, a kariera potrwa maksymalnie jeszcze przez 8-10 lat. Fajnie, że Żyła - jak można wnioskować - wreszcie dojrzał i zrozumiał, że to może być ostatni gwizdek, by zapisać się w historii skoków narciarskich czymś więcej niż tylko zawadiackim sposobem bycia.

PS. To, o co można mieć, w tej konkretnej sytuacji, pretensje do Piotrka, to fakt, że skoro już zgodził się na rozmowę z przedstawicielami TVP czy skijumping.pl, to wypadałoby powiedzieć coś więcej niż "tak", "nie", "nie wiem". A tak wyszedł na "sfochowanego" skoczka, który robi łaskę, że w ogóle stanął przed dziennikarzami. Słabo to wyszło.

źródło: skijumping.pl

Krzysztof Sobczak