Pakistańczycy postawili prowizoryczny pomnik Tomaszowi Mackiewiczowi [ZDJĘCIE]

30.08.2018 13:58
sport

Pakistańczycy przewodnicy postawili prowizoryczny pomnik Tomaszowi Mackiewiczowi, który zginął w styczniu w drodze powrotnej ze szczytu Nanga Parbat (8126 m n.p.m.). O "monumencie" poinformowali czescy himalaiści w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty.

Pakistańczycy zbudowali pomnik dla Tomasza Mackiewicza fot. Facebook

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

20 lipca sześciu czeskich himalaistów: Pavel Korinek, Radoslav Groh, Pavel Bem, Tomas Kucera, Pavel Burda i Lukas Dubsky zdobyło Nangę Parbat. Mężczyźni przekazali, że prawdopodobnie odnaleźli namiot, w którym zginął Tomasz Mackiewicz. Nie odważyli się jednak, aby wejść do środka. W rozmowie ze Sportowymi Faktami powody takiej decyzji tłumaczył Burda.

- Można było tam skręcić i nawet lekko odkopać pokrywę śnieżną i próbować zajrzeć do środka. To dało się zrobić. Fizycznie nie byliśmy aż tak wyczerpani. Jednak proszę nas zrozumieć. Emocjonalnie to był cholernie trudny moment. Przez kilka minut patrzyłem na ten namiot, nie znałem Tomka osobiście, ale tam i w tym momencie czułem, jakbym stracił najlepszego przyjaciela. Tomek osierocił trójkę dzieciaków, ja mam dwójkę. Rozkleiłem się - mówi Czech.

- Po drugie, schodząc z okrutnej Nangi, naprawdę ostatnią rzeczą, jaką chcesz zobaczyć, jest ciało innego człowieka. To nie byłoby dobre dla naszej psychiki, która i tak była na granicy wytrzymałości. Dlatego nie odważyliśmy się tam pójść - dodaje.

Pomnik dla Tomasza Mackiewicza

Czechom pomagała ta sama ekipa przewodników, która organizowała wyprawę Mackiewicza i Elizabeth Revol. W stałym obozie na wysokości 3600 m n.p.m. Pakistańczycy postawili "pomnik" zmarłemu Polakowi.

- "Zbudowali" coś na kształt pomnika dla Tomka. Z kamieni. To oczywiście bardzo prowizoryczny monument, ale świadczy o tym, jak ważny dla nich był Mackiewicz - opisuje Burda.

Mackiewicz zginął na Nandze Parbat

Tomasz Mackiewicz i Elizabeth Revol zdobyli Nangę Parbat 25 stycznia br. W drodze powrotnej doszło jednak do dramatu - Polak nabawił się choroby wysokościowej, ślepoty śnieżnej i licznych odmrożeń. Nie był w stanie sam zejść, więc towarzysząca mu Francuzka wezwała pomoc. Sama zaczęła schodzić i została uratowana przez Adama Bieleckiego oraz Denisa Urubkę. Himalaistom niestety nie udało się dotrzeć do Mackiewicza, który pozostał na górze na wysokości ok. 7200 m.

RadioZET.pl/Sportowe Fakty/KS

Oceń