Gdyby nie ta decyzja Elisabeth Revol, akcja ratunkowa mogłaby się nie udać

29.01.2018 10:22
sport

Elisabeth Revol wykazała się wielką determinacją i siłą. Gdyby nie jej upór, akcja ratunkowa na Nanga Parabat mogłaby się nie udać. Dokonała wręcz niemożliwego i cudem ocaliła życie.

Gdyby nie ta decyzja Elisabeth Revol, akcja ratunkowa mogłaby się nie udać fot. Facebook

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Francuzka zdecydowała się na samotne schodzenie w dół. Tomasz Mackiewicz, który wraz z nią atakował szczyt, nie mógł się poruszać. O schodzeniu w jego przypadku nie było mowy.

Revol pokonała samotnie ponad 1000 metrów — będąc skrajnie wyczerpana i mając liczne odmrożenia — w tym, jak się okazało, najwyższego stopnia (teraz grozi jej amputacja kończyn).

Nie spała, bo bała się zamarznięcia

Noc z piątku na sobotę spędziła na wysokości około 6700 metrów. Nie zasnęła, bo bała się zamarznięcia. Przez cały czas była wspierana przez Ludovica Giambiasego — wymieniała z nim wiadomości. To on dodawał jej motywacji.

Revol uparcie schodziła w dół, aż wreszcie na wysokości około 6100 metrów spotkała polską grupę ratowniczą.

Ostatni moment na ratunek

Wydaje się, że to spotkanie nastąpiło w ostatnim momencie. Kończyny Revol odmówiły już posłuszeństwa. Nie była nawet w stanie korzystać z lin poręczowych.

Czy ekipa ratunkowa na Nanga Parbat powinna iść po Tomasza Mackiewicza? Wypowiedz się dla MAM ZDANIE!

Kluczowa w powodzeniu całej akcji była więc decyzja o samotnym zejściu i determinacja, przezwyciężenie bólu i pokonanie własnych słabości. Tym bardziej wielki szacunek dla Francuzki. Gdyby nie zdecydowała się na zejście, spotkania z ratownikami mogłaby nie doczekać.

RadioZET.pl/AN

Oceń