Alex Txikon o odnalezieniu ciał Nardiego i Ballarda: "Obaj wisieli na linie"

28.03.2019 17:23
sport

Baskijski himalaista Alex Txikon opowiedział dziennikowi "Marca" o dramacie na Nanga Parbat i akcji poszukiwawczej Daniele Nardiego oraz Toma Ballarda. Włocha i Brytyjczyka udało się odnaleźć, ale nie ocalić. Zmarli z powodu hipotermii.

Daniele Nardi i Tom Ballard fot. PlanetMountain

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dramat na Nanga Parbat rozegrał się na przełomie lutego i marca, niemal dokładnie w rok po tragicznej śmierci Tomasza Mackiewicza. 42-letni Nardi oraz 12 lat młodszy Ballard próbowali zdobyć Nanga Parbat przez tzw. Żebro Mummery'ego, drogę wyjątkowo narażoną na schodzące lawiny. Kontakt z nimi urwał się 24 lutego, a ich GPS wskazywał wówczas wysokość 6300 m n.p.m.

Pierwotnie poszukiwania prowadził doświadczony Pakistańczyk Ali Sadpara, ale nie przyniosły one rezultatu. Himalaista natrafił jedynie na ślady lawiny oraz zasypane namioty. Alex Txikon w tym czasie próbował dokonać pierwszego w historii zimowego wejścia na K2, jednak dowiedziawszy się o dramacie swojego kolegi Nardiego, zaoferował pomoc.

Warunki pogodowe nie sprzyjały jednak poszukiwaniom. Bask prowadził je z użyciem drona oraz teleskopu i to właśnie dzięki nim udało mu się zlokalizować ciała Włocha i Brytyjczyka. Akcję ratunkową przerwał 9 marca. Opublikował też ostatnie zdjęcie Nardiego i Ballarda. "Z ogromnym smutkiem muszę poinformować, że zakończono poszukiwania. Txikon i jego zespół potwierdzili, że sylwetki widziane na Żebrze Mummery'ego na wysokości około 5900 m to Daniel i Tom" - napisał.

Txikon: "Wisieli na linie"

Alex Txikon opowiedział o dramacie na Nanga Parbat dziennikowi "Marca".

- Nie spaliśmy przez trzy dni. Szukaliśmy ich po nocach, wypatrując jakiegokolwiek znaku. W takich momentach nie tracisz nadziei. Wiesz, że oni nie żyją, ale podświadomość nie dopuszcza do siebie tej myśli - mówi Bask.

- W końcu odnaleźliśmy ich ciała. Obaj wisieli na linie asekuracyjnej. Zmarli z powodu hipotermii. Okrutna śmierć, w samotności. Przez latarkę dawali znaki do bazy, że są w niebezpieczeństwie. Zimą, po godzinie 17, jeśli zmieni się wiatr, temperatura spada z 30 do 60 stopni poniżej zera. A oni byli już potwornie zmęczeni - tłumaczy.

Txikon znał Nardiego z wyprawy na Nanga Parbat w 2016 roku. Wówczas między Włochem a Simone Moro doszło do konfliktu, przez co ten pierwszy zrezygnował z dalszego wspinania, a Moro i Txikon stanęli na szczycie. - Gdybym tylko potrafił ułożyć wtedy relacje między nim a Simone, to może Daniele nadal by żył - opowiada baskijski himalaista.

RadioZET.pl/eurosport.TVN24.pl/KS

Oceń