Deontay Wilder znów szokuje: "Jak go zabiję, nie będę miał wyrzutów sumienia"

17.04.2019 14:42
sport

Deontay Wilder (40-0-1, 39 KO), mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej, zaszokował swoją wypowiedzią przed zaplanowaną na 18 maja walką z Dominikiem Breazeale (20-1, 18 KO). - W przypadku śmierci nie będę miał żadnych wyrzutów sumienia - powiedział Amerykanin.

Wilder szokuje przed walką z Breazealem fot. AP/East News
Zagłosuj

Kto wygra walkę?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Walka Wilder vs Breazeale będzie prawdziwą ringową wojną, bo obaj pięściarze szczerze się nie znoszą od lat. Skąd ta nienawiść? Mistrz świata zarzuca swojemu rywalowi szydercze komentarze na temat niepełnosprawnej córki, pretendent z kolei oskarża przeciwnika o napaść w hotelowym lobby po gali w Birmingham.

Wilder: Jak go zabiję, nie poczuję żalu

Deontay Wilder postanowił podgrzać jeszcze atmosferę przed starciem w Nowym Jorku. - Pytacie mnie, czy zabiję rywala w ringu? Co ma być, to będzie. Sprawa jest osobista, dlatego nie mam dla niego dobrego słowa - przyznał cytowany przez "Daily Mail". Na tym jednak nie poprzestał.

- W przypadku śmierci nie będę miał żadnych wyrzutów sumienia. To jest boks, tym się zajmuję. Ludzie na zewnątrz nigdy nie zrozumieją tego sportu, tego, przez co musimy przejść. Walczymy w ringu o nasze życie. Tam wszystko może się zdarzyć. Głowa nie jest stworzona do uderzeń, a po jednym ciosie może być po wszystkim. To jedyny sposób, w jaki możesz skrzywdzić człowieka i otrzymać za to pieniądze. To moja praca, lepszej na świecie nie ma. Uwielbiam ją - tłumaczył.

Wilder znów szokuje

To nie pierwsze tak szokujące, by nie powiedzieć skrajnie nieodpowiedzialne wypowiedzi Wildera. W 2018 roku Amerykanin rzucił w jednym z wywiadów, że "chciałby, żeby syn Breazeale'a po walce spojrzał w oczy człowieka, który uczynił kalekę z jego ojca".

W innej rozmowie powiedział: - Chcę zwłok w rekordzie. Naprawdę tego pragnę. Raz już myślałem, że będę miał zwłoki, to było ze Szpilką. Facet nie oddychał, kiedy padł na deski. Ktoś musi zginąć. Potem przeprosił za te słowa.

RadioZET.pl/bokser.org/TVN24/KS

Oceń