Zamknij

Uwłaczające warunki na gali Royal Division. Zawodnicy rezygnowali przed walką

01.05.2022 14:24

Materace i karimaty sklejone taśmą, worki z piaskiem przypominające o powodzi z 1997 roku, kaloryfery okryte welurowymi kocami i zawodnicy, którzy po sprawdzeniu warunków rezygnowali ze swoim walk - tak w skrócie wyglądała pierwsza "gala" Royal Division. Niedoszli uczestnicy zapowiedzieli pozew zbiorowy przeciwko organizatorom.

Royal Division
fot. Instagram/Paweł Moryc/screen

Gala Royal Division od początku zyskała złą sławę. Firmujący to wydarzenie swoim nazwiskiem i wizerunkiem Antoni Królikowski zapowiedział walkę "fake-Putina" z "fake-Zełenskim", co spotkało się z niespotykaną w polskim internecie jednoznaczną krytyką. Wreszcie aktor przeprosił za zamieszanie i wycofał się z mediów społecznościowych, tłumacząc to koniecznością zadbania o własne zdrowie. W późniejszych wywiadach zdradził, że cierpi na stwardnienie rozsiane.

Jedno niepowodzenie nie zniechęciło organizatorów - Bartosza Anaszewskiego i Tomasza Olejnika - i wydarzenie ostatecznie się odbyło. Dla wszystkich byłoby jednak lepiej, by świat tego nie zobaczył, a ta pseudogala nie doszła do skutku. Po tym, co można było zobaczyć w internecie, nie można dziwić się zapowiedziom złożenia pozwu zbiorowego przez uczestników.

Royal Division: skandaliczne warunki [ZDJĘCIA, WIDEO]

- Nie będę brał udziału w takiej błazenadzie. Wracam do domu i na pewno będzie jakiś zbiorowy pozew przeciwko organizacji, która ustalała z zawodnikami całkiem inne warunki, miał być oktagon, sędzia, zabezpieczenie medyczne. A ostatecznie skleili taśmą kilka karimat i chcieli wymusić na zawodnikach udział w czymś takim, grożąc im karami umownymi - relacjonował na InstaStory Paweł Moryc, który miał walczyć na tej "gali".

Pokazał również zdjęcia i filmy. Zamiast obiecanego ringu były ułożone na ziemi koce, karimaty i materace przypominające zajęcia wf-u z początku lat 90'. Pole walk wyznaczały worki z piaskiem, mniejsze, ale podobne do tych, które ustawiono na wałach przy okazji wielkiej powodzi z 1997 roku. Uderzenie głową o twarde podłoże groziło kalectwem, o czym mówiły nawet obecne na miejscu służby medyczne. Kaloryfery osłonięto welurowymi kocami. Wydarzenie odbyło się w studiu fotograficznym przy udziale jednej kamery (nie tej obiecanej z TVP Sport). W trakcie "imprezy" interweniowała policja.

A tak wyglądała jedna z walk. Zawodnicy mieli zasłonięte oczy.

- Jakieś gówno z tego wyszło, idę stąd - mówił znany z Fame MMA Maksymilian Wiewiórka, który również miał brać udział w debiucie nowej organizacji MMA na polskim rynku. Royal Division skrytykował też właściciel wspomnianego Fame MMA Michał "Boxdel" Baron.

"Podobno na tej nowej »gali« nie ma obsługi medycznej, ziomek skręcił kostkę przed chwilą, testując ten pseudo-oktagon i nikt się nim nie zajął. Olejnik odstaw te kwasy i nie rób krzywdy tej branży, proszę" - napisał.

Tomek Olejnik zdradził jedynie, że przestrzegał o możliwych problemach. Nie był w stanie jednoznacznie powiedzieć, czy na miejscu był... sędzia. Wobec krytyki zablokował swoje konta na Instagramie, w tym profil Royal Division.

RadioZET.pl/AntyFakty YouTube/Instagram/Twitter/WP Sportowe Fakty