Zamknij

Piotr Hallmann wydał oświadczenie ws. wydarzeń podczas Strajku Kobiet

23.11.2020 17:29
Piotr Hallmann
fot. Pete Goddard / Splash News/EAST NEWS

Piotr Hallmann, były zawodnik UFC, a obecnie policjant, po blisko tygodniu od manifestacji Strajku Kobiet przed siedzibą TVP, w której trakcie tajniacy bili uczestników protestu, wydał oświadczenie. 33-latek potwierdził, że nie było go w miejscu tych wydarzeń i zapowiedział kroki prawne w związku z kierowanymi w jego stronę groźbami.

Piotr Hallmann w latach 2013-2015 stoczył sześć walk w najpotężniejszej organizacji MMA na świecie, Ultimate Fighting Championship (UFC). Jego bilans nie porywał - dwie wygrane, cztery przegrane i wpadka dopingowa po porażce z Brazylijczykiem Gleidonem Tibau, która przerwała jego przygodę ze sportami walki na dziewięć miesięcy. W 2018 roku wstąpił do policji, a w ostatnich dniach zrobiło o nim naprawdę głośno.

Podczas środowego protestu organizowanego przez Strajk Kobiet przed siedzibą TVP na pl. Powstańców Warszawy doszło do brutalnej interwencji policyjnych tajniaków, którzy pałkami teleskopowymi bili i atakowali gazem pieprzowym uczestników. Jednym z nich miał być - zdaniem posłanki Barbary Nowackiej - Hallmann. "To Pan w tej białej masce? Bo na miejscu to wiemy, że Pan był..." - napisała na Twitterze.

Oświadczenie Piotra Hallmanna. Odpiera zarzuty

Po tym wpisie na profilach policjanta w mediach społecznościowych pojawiły się obraźliwe wpisy i groźby karalne, a internauci nie czekając na dowody, m.in. nagrania, wydali swój wyrok i osądzili 33-latka, uznając go za winnego bicia kobiet. Hallmann odpowiadał na łamach mediów, odpierał zarzuty i prosił o usunięcie wpisów, ale dopiero po sześciu dniach od tych wydarzeń zdecydował się wydać oświadczenie. Potwierdza w nim to, co mówił w wywiadach.

"Czuję się zobowiązany wobec moich fanów poinformować, że mimo iż w niektórych mediach przedstawiono moje zdjęcie i moje nazwisko, że wykonywałem czynności na nagraniach, które prezentowane są między innymi w różnego rodzaju stacjach telewizyjnych, oświadczam, że nie byłem w tym konkretnym miejscu, nie wykonywałem w tym konkretnym miejscu żadnych czynności i czuję się skrzywdzony oskarżeniami, a także groźbami, które kierowane są w stosunku do mnie i do rodziny" - pisze popularny "Płetwal" na Facebooku.

"Wymusza to na mnie nie tylko skierowanie oświadczenia do moich fanów, ale również konieczność złożenia zawiadomienia o przestępstwie kierowania gróźb karalnych w stosunku do mnie i do mojej rodziny. Nie mogę pozwolić sobie na to, aby kierowano groźby do mnie i do mojej rodziny w związku z sytuacją, z która nic mnie nie łączy" - dodaje.

"Zdjęcie zostało zrobione w innym miejscu i o innym czasie, nie ma związku z wydarzeniami pokazywanymi na nagraniach" - informuje Hallmann.

Piotr Hallmann pozwie blisko 200 osób?

To nie wszystko. W kolejnym wpisie na Facebooku Piotr Hallmann poprosił internautów o przesyłanie mu screenów gróźb. Wyjaśnił, że zawiadomienie dotyczy 200 osób! "W związku z tą sytuacją złożyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa gróźb karalnych, zniesławienia i znieważenia funkcjonariusza na prawie 200 osób. Osób, które czują się bezkarne, anonimowe, którym wydaje się, że wymierzają sprawiedliwość, bluzgając i grożąc w internecie, a tak naprawdę dały się zmanipulować plotkom i politycznej prowokacji. Jednak to złudne uczucie za jakiś czas się rozwieje, a osoby te będą same w pojedynkę składać wyjaśnienia z tego co zrobiły.

Ziobro zapowiada karanie za ujawnianie personaliów policjantów

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości, w niedzielę przekazał w oświadczeniu, że "ujawnienie nazwisk i adresów policjantów to przestępstwo". "Poleciłem Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszcząć postępowanie karne wobec wszystkich osób, które upubliczniły nazwiska i adresy funkcjonariuszy" - napisał lider Solidarnej Polski.

RadioZET.pl/Facebook