Zamknij

Piotr Hallmann odpiera zarzuty o bicie kobiet podczas strajku: "Nikogo nie uderzyłem"

21.11.2020 14:12
Piotr Hallmann odpiera zarzuty o bicie kobiet podczas strajku
fot. Marcin Bruniecki/REPORTER/EastNews

Piotr Hallmann, były zawodnik UFC, a obecnie policjant, odpiera stawiane mu zarzuty o bicie kobiet pałką teleskopową podczas środowego strajku na pl. Powstańców Warszawy. Mówi, że nikogo nie uderzył. - Zostałem pomówiony i skrzywdzony - twierdzi. Nie zaprzecza jednak, że jest funkcjonariuszem Biura Operacji Antyterrorystycznych (BOA).

Piotr Hallmann w latach 2013-2016 stoczył sześć walk w najpotężniejszej organizacji MMA na świecie, Ultimate Fighting Championship (UFC). Wygrał tylko dwie z nich, a do tego po przegranym pojedynku z Gleisonem Tabou Brazylijska Komisja Atletyki MMA (CABMMA) poinformowała o wykryciu w jego organizmie niedozwolonych substancji. Zawodnik z Gdyni twierdził, że jest niewinny, ale mimo zapewnień został zawieszony na dziewięć miesięcy. Po zakończeniu kariery w MMA wstąpił do policji.

W środę posłanka Barbara Nowacka opublikowała zdjęcie tajniaków, którzy mieli brać udział w biciu kobiet podczas strajku przed siedzibą Telewizji Polskiej na pl. Powstańców Warszawy. Jednym z nich miał być Piotr Hallmann. "To Pan w tej białej masce? Bo na miejscu to wiemy, że Pan był..." - napisała na Twitterze.

Komentarz Piotra Hallmanna do wydarzeń przed TVP

W następstwie tego wpisu na policjanta spłynęła fala krytyki, a internauci wielokrotnie kierowali pod jego adresem groźby. Hallmann długo milczał, ale w końcu zdecydował się odpowiedzieć na zarzuty. Nie potwierdza jednoznacznie, że był przed siedzibą TVP, jednak podkreśla, że istotnie to on jest "człowiekiem w białej masce", choć zdjęcie zostało wykonane w innym miejscu. Mówi, że nie używał pałki teleskopowej, nie bił ani kobiet, ani mężczyzn, a cała sprawa jest dla niego niezrozumiała. W rozmowie z "Super Expressem" zdradza, że "pierwszy raz boi się o swoje życie".

W innym wywiadzie, z Arturem Mazurem dla "WP Sportowych Faktów", przyznaje, że jest ograniczony tajemnicą służbową, która w wielu aspektach uniemożliwia mu skutecznie bronienie się przed zarzutami. Nie wyjaśnia, czy należy do Biura Operacji Antyterrorystycznej.

- Chcę stanowczo oświadczyć, że nie przebywałem i nie wykonywałem żadnych czynności w miejscu, w którym doszło do szarpaniny protestujących z przedstawicielami służb - zaznacza Hallmann.

- Nie używałem środków przymusu bezpośredniego wobec nikogo. Nic takiego nie miało miejsca. Proszę przeanalizować nagrania. Nie ma żadnego nagrania, które mogłoby być dowodem na zarzucane mi czyny. Na nagraniach nie ma też nikogo, kto jest mojej postury, kto jest tak samo ubrany - twierdzi.

Piotr Hallmann apeluje do kibiców o opamiętanie się

Piotr Hallmann jednoznacznie odnosi się też do postępowania posłanki Barbary Nowackiej. To ją obarcza o hejt, jaki wylewa się na niego w mediach społecznościowych i jednocześnie wyraża przekonanie, że wśród osób, które mu teraz grożą, są takie, których poniosło. Prosi ich, by usunęli wpisy. W przeciwnym razie posypią się pozwy, niektóre już zostały wystosowane.

- Zostałem pomówiony i skrzywdzony. Patrzę na moje profile w mediach społecznościowych i jestem przerażony. To przykre, że polityk, który uważa się za poważnego, wykorzystuje moje dane do zwykłej nagonki, nie myśląc o tym, że zagraża mojej rodzinie. O siebie się nie martwię, ale boję się o bliskich. Ludzie udostępnili mój numer telefonu, pytają o adres mój i moich bliskich. Czasami niewiele potrzeba, żeby sprowadzić na kogoś niebezpieczeństwo. Szkoda, że ktoś dla własnych celów wykorzystuje mnie i moją rodzinę. Ludziom niewiele potrzeba, żeby wydać wyrok. Zrobili to na podstawie jednego zdjęcia z sieci. Przecież to jest zdjęcie mojej twarzy w masce - podkreśla Hallmann.

- Ludzie są, jacy są i tego nie zmienię. Ta fala hejtu mnie nie dziwi. [...]. W mediach społecznościowych formułowane są bardzo poważne oskarżenia, biorąc pod uwagę fakt, że jestem funkcjonariuszem. Chciałem poprosić tych ludzi, którzy mają chociaż odrobinę przyzwoitości, o usunięcie tych komentarzy. Proszę, żebyście na trzeźwo przeanalizowali nagrania, a wtedy zorientujecie się, że mnie na nich nie ma. [...] Zastanówcie się, zanim skrzywdzicie niewinną osobę - kończy.

RadioZET.pl/se.pl/WP Sportowe Fakty