Zamknij

Mariusz P. nie wytrzymał: "Wpuszczę go na podwórko i poszczuję psami"

24.03.2021 19:05
Mariusz Pudzianowski
fot. Facebook/pudzianowski.official/screen

Mariusz P., były znakomity strongman, a obecny zawodnik KSW, został oskarżony o przywłaszczenie mienia ruchomego i grozi mu od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Całą sprawą intensywnie zainteresowali się dziennikarze, co rozwścieczyło znanego polskiego sportowca.

  • Mariusz P. został oskarżony o przywłaszczenie mienia ruchomego i grozi mu od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności
  • Całą sprawą mocno zainteresowały się media, co rozwścieczyło byłego znakomitego polskiego strongmana
  • Obecny zawodnik KSW nagrał filmik, w którym naśmiewa się z pytań jednego z dziennikarzy i "grozi mu", że poszczuje go swoimi psami

Mariusz P. dał upust emocjom, które towarzyszą mu w ostatnich dniach z powodu usłyszenia oficjalnych zarzutów za przywłaszczenie mienia ruchomego, na swoim profilu na Facebooku.

Pięciokrotny zwycięzca mistrzostw świata strongmanów nagrał filmik, w którym naśmiewa się z pytań jednego z dziennikarzy i "zaprasza go" do siebie na podwórko, gdzie... spuści na niego swoje psy.

Mariusz P. nie wytrzymał: "Wpuszczę go na podwórko i poszczuję psami"

- Zacząłem się śmiać z jego pytania, ale chyba powinienem powiedzieć mu tak: "Panie, przyjedź Pan do mnie, to wtedy pogadamy". Wpuszczę go na podwórko, poszczuję go Berelem, Berel mu dupę złoi, a Łuci rozerwie gacie - mówił zdenerwowany Mariusz P.

Takie nagranie świadczy o tym, że utytułowany polski sportowiec z dużym dystansem podchodzi do swojego stanu oskarżenia.

Przypomnijmy, że rzekome przywłaszczenie mienia ruchomego przez P. miało miejsce w 2018 roku. P. wszedł wówczas do jednego z hosteli, gdzie zajął pokoje i zarekwirował meble. Uważał, że część biznesu była jego własnością. Sprawę bada sąd rejonowy w Wadowicach. Z początku prokuratura umorzyła postępowanie, ale sąd uchylił tę decyzję. Potem prokuratura wszczęła czynności, ale znów wszystko umorzono. Wobec tego Andrzej Kowalczyk, który jest współwłaścicielem hostelu, wystąpił w tej kwestii w roli oskarżającego.

Mariusz P. tłumaczył, że połowę udziałów w hotelu otrzymał od byłej żony Kowalczyka. Zdaniem mężczyzny były strongman nie miał prawa przejmować połowy hostelu, ponieważ rozprawa z jego byłą żoną dotycząca podziału majątku jeszcze się nie zakończyła.

Kowalczyk oszacował, że działania byłego strongmana kosztowały go kilkaset tysięcy złotych. Mariuszowi P. grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

RadioZET.pl/Facebook/pudzianowski.official