Zamknij

Jacek Murański pokazał skan badań: "Walczyłem z jedną sprawną kończyną"

25.11.2021 14:43
Jacek Murański
fot. Fame MMA/Facebook

Jacek Murański przegrał przez dyskwalifikację z Arkadiuszem Tańcula na gali Fame MMA 12. 52-latek po starciu był wyszydzany, ale jak sam twierdzi, niesłusznie. Na dowód pokazał skany badań, z których wynika, że do walki przystąpił z... trzema kontuzjami.

Jacek Murański w walce z Arkadiuszem Tańculą na gali Fame MMA 12 zastąpił swojego syna Mateusza. Młodszy z klanu Murańskich nabawił się kontuzji ręki i musiał wycofać się z rewanżowego starcia z "AroY'em". Wyzwanie przyjął więc jego ojciec - 52-latek, który wcześniej nie miał okazji rywalizować w MMA.

"Muran" już na ceremonii ważenia dał popis. Zamiast zadawać ciosy, przyjmował je na głowę, kompletnie się przy tym nie broniąc i nie zasłaniając. Chciał w ten sposób pokazać swojemu przeciwnikowi, że jest mocny i nie boi się młodszego, sprawniejszego i dynamiczniejszego Tańculi. W rzymskiej klatce rzeczywiście zaprezentował swoją odporność - chociaż był niemiłosiernie obijany, przetrwał do czwartej rundy. Przegrał jednak przez dyskwalifikacje za uporczywe łapanie się siatki. Wcześniej ugryzł "AroY'a".

Jacek Murański odpowiada Najmanowi

Murański był później wyszydzany m.in. przez wrogo do niego nastawionego (ze wzajemnością) Marcina Najmana. - Żenujące jest to, co on robi poza tym, że nie umie się bić. W rozmowie ze mną zachował się jak kompletny bydlak, uderzając w moją rodzinę - mówił "El Testosteron" w rozmowie z portalem RadioZET.pl. - Facet, który dostaje tak potworne bicie, twierdzi, że widział w oczach Tańculi przerażanie i Arek uciekał z klatki... Jeśli to nie jest gra medialna, to mogą to być objawy jakiejś choroby, jakichś zaburzeń psychicznych. Można to komentować, ale można też to skonsultować z jakimiś specjalistami - czy on nie ma jakiegoś zaburzonego postrzegania rzeczywistości - dodał.

52-latek nie pozostał głuchy na te głosy i w równie mocnych słowach odpowiedział Najmanowi. "Ktoś taki jak tchórz Marcin Najman ma czelność mnie oceniać… Naprawdę? Przecież ten typ po pierwsze z takimi urazami nie wyszedłby do walki. A po drugie, jeżeli już by wyszedł, to tylko po wypłatę... Gdyż po pierwszym uderzeniu Tańculi szukałby poddania. Lub szukałby sędziego Jarosza z okrzykiem »ałła ałła ałła«" - ocenił Murański. Jakie to urazy? Te również opisał we wspominanym poście na Facebooku.

Jacek Murański przejdzie trzy operacje

Zaraz po porażce Murański został wysłany przez włodarzy Fame MMA na szczegółowe badania. Te wykazały szereg obrażeń, a trzy z nich wymagają interwencji chirurga.

"Czekam na w sumie 3 operacje!!! Do wszystkich niedowiarków, obśmiewaczy i zwykłych hejterów - [w środę - red.] będę miał zszywany zerwany (nie naderwany, lecz ZERWANY!!!) biceps lewej ręki. Następna pod nóż idzie prawa noga (zerwane więzadło), a na koniec pod nóż idzie łokieć prawej ręki. Także walczyłem z jedną sprawną w pełni kończyną, a jest to moja słabsza lewa noga" - wyliczał "Muran".

Z powyższych informacji wysnuł wniosek, że bez tych urazów pokonałby Arkadiusza Tańculę. "Teraz już wiem, czemu gilotyna zapięta lewą ręką z zerwanym bicepsem nie mogła się udać (chirurg powiedział mi, że w lewej ręce miałem siły tyle, co małe dziecko), gdyż w normalnych okolicznościach w tej mojej gilotynie głowa Tańculi zostałaby na AMEN. Teraz już wiem, czemu nie mogły dojść do celu (czyli kolan Tańculi) moje frontowe kopnięcia… zerwane więzadła… Mimo wszystko szkoda, gdyż mimo że rozpadałem się podczas walki na części, a mózg przeszywał mi wściekły ból, to w 5 rundzie na pewno byłaby wojna o WSZYSTKO, byłby ogień" - zapewnił.

Dla Arkadiusza Tańculi było to piąte zwycięstwo w szóstej walce w Fame MMA.

RadioZET.pl/Facebook