Bokser zmarł podczas sparingu. Otrzymał śmiertelny cios

10.11.2019 12:32
Dwight Ritchie
fot. Screen/Twitter

Dwight Ritchie nie żyje. Australijski bokser otrzymał śmiertelny cios na korpus podczas sparingu z Michaelem Zerafą, po którym zatoczył się do narożnika i stracił przytomność. Niedługo potem zmarł w szpitalu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Z wielkim smutkiem informujemy, że ''Walczący Kowboj'' Dwight Ritchie odszedł, robiąc to, co kochał. Jako promotorowi Dwighta i jego przyjaciel jest mi niezwykle ciężko zaakceptować tę tragiczną wiadomość. Dwight będzie zawsze pamiętany w środowisku bokserskim jako jeden z najciekawszych talentów w Australii. Jego styl walki był ucieleśnieniem jego życia. Spoczywaj w pokoju, Kowboju - powiedział w sobotę Jake Ellis, promotor Ritchiego.

Dwight Ritchie nie żyje. Otrzymał śmiertelny cios podczas sparingu

Michael Zerafa przygotowywał się z 27-letnim australijskim bokserem do grudniowego rewanżu z Jeffem Hornem. Po krótkiej walce Ritchie otrzymał mocny cios na korpus, po którym zatoczył się do narożnika i stracił przytomność. Lekarzom nie udało się go uratować. Uderzenie okazało się śmiertelne, choć nie wiadomo jeszcze dokładnie, co było przyczyną zgonu sportowca.

Dwight Ritchie był uwielbianym bokserem w Australii. Barwny i niezwykle charyzmatyczny stoczył jako dziecko walkę z rakiem, którą wygrał i od tamtej pory żył pełną piersią. W kolejnym pojedynku na ringu miał wystąpić za niecały miesiąc. Niestety, stał się kolejną ofiarą sportu, który co roku zbiera śmiertelne żniwo.

RadioZET.pl/bokser.org