Denis Urubko zdradził kulisy opuszczenia wyprawy na K2

Krzysztof Sobczak
06.03.2018 18:02
Denis Urubko
fot. Facebook/Denis Urubko Fans

Denis Urubko zdradził, że choć sam podjął decyzję o opuszczeniu narodowej wyprawy na K2 (8611 m n.p.m.), to została ona wymuszona przez działanie kierownika Krzysztofa Wielickiego. - Nie rozumiem, jak można mieć dwie różne twarze - ocenił himalaista.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

24 lutego Urubko podjął decyzję o samotnej wspinaczce na jedyny niezdobyty dotąd zimą ośmiotysięcznik. Po dwóch dobach musiał jednak zrezygnować i wrócił do bazy ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne. Następnie zrezygnował z kontynuowania akcji.

Zobacz także

Decyzja o opuszczeniu wyprawy była wymuszona

Himalaista zdradził, że wcale nie zamierzał kończyć wyprawy, ale wyboru nie pozostawił mu kierownik Krzysztof Wielicki.

- Oczywiście myślałem o dłuższym pobycie w bazie. Kiedy wróciłem do niej po mojej solowej akcji, powiedziałem Wielickiemu: "cześć dowódco, jestem, wszystko jest w porządku, działamy dalej". Kilka minut później poprosiłem o dostęp do internetu i Krzysztof odpowiedział mi, że mam zakaz, bo pisałem złe rzeczy. Pokazał mi stronę internetową z tym, co rzekomo napisałem, ale to pisał ktoś inny. Gdy powiedział, że nie będę miał dostępu do internetu, to poprosiłem grupę trekkingową, by towarzyszyła mi następnego dnia podczas zejścia. Byłem oszołomiony działaniem Wielickiego i relacją socjalistyczno-komunistyczną. Zdecydowałem, że nie ma tam dla mnie miejsca. Nikt mnie nie prosił, abym został - żali się Urubko w rozmowie z serwisem desnivel.com.

Nie chcieli zdobyć K2?

Jak się okazuje, Urubko ma żal zarówno do kierownika, jak i innych członków wyprawy. Zastanawia się nawet, czy oni w ogóle chcieli zdobyć ten szczyt.

- Wyprawa była dla mnie trudna ze względu na dziwne relacje, które stopniowo stawały się coraz gorsze. Czułem się nieswojo, byłem nerwowy. Było dla mnie niewiarygodne, że kierownik wyprawy blokuje mnie, nie zezwala na wejście, a potem bardzo miło rozmawiamy. Nie rozumiem, jak można mieć dwie różne twarze - przyznał 44-latek.

Rozlicz PIT i pomóż dzieciom z Fundacji Radia ZET. Ściągnij darmowy program

- Uważam, że każda wyprawa musi przynieść rezultat, a ten daje osiągnięcie szczytu. Robiłem wszystko, by tak się stało. Naprawiałem liny, zakładałem obozy, starałem się jak najszybciej zaaklimatyzować. Wszyscy zakładali, że to nie były prawdziwe działania. Być może nie chcieli zdobyć szczytu? Przypuszczam, że decyzja o zakończeniu wyprawy zależna jest od relacji w grupie i nie zależy od pogody. Widzę, że prognozy są korzystne i można było pracować. Problemy tkwią jednak w mentalności, umysłach członków i kierownika wyprawy - dodał.

W poniedziałek Krzysztof Wielicki podjął decyzję o zakończeniu wyprawy na K2. Jako powód podano złe prognozy pogody.

RadioZET.pl/desnivel.com/Sportowe Fakty/KS