Uczestnicy wyprawy na K2 wrócili do kraju."Znajdziemy sposób, żeby zdobyć górę"

Andreas Nicolaides
19.03.2018 14:40
Krzysztof Wielicki
fot. PAP/EPA

Żyjemy - to była moja pierwsza myśl po wylądowaniu w Warszawie - przyznał kierownik Narodowej Wyprawy na niezdobyty zimą szczyt K2 (8611) Krzysztof Wielicki. - Znajdziemy sposób, żeby wejść na górę - dodał.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Wystarczyło trochę luzu, a już koledzy myślą o następnej wyprawie. Żałuję oczywiście, że pogoda i splot różnych wydarzeń uniemożliwiły im prowadzenie działalności górskiej, która zakończyłaby się zdobyciem szczytu. Przeanalizujemy wszystko dokładnie i liczę, że znajdziemy sposób żeby zdobyć górę. Uważam, że rozpoczęte dzieło musimy kontynuować. K2 powinno być zdobyte przez Polaków - powiedział PAP Wielicki.

Uczestnicy wyprawy K2 wrócili do Polski

Na lotnisku w Warszawie czekał na niego 9-letni syn - także Krzysztof oraz żona Katarzyna Karwecka-Wielicka. - Mam to szczęście, że nie muszę przeżywać tak jak inni, których bliscy się wspinają. Krzysiek zakończył już zdobywanie ośmiotysięczników i nie muszę drżeć co się z nim stanie, gdy idzie w góry wysokie - zaznaczyła.

- Nie pójdę w ślady taty, nie lubię się wspinać, żadne góry, uprawiam piłkę nożną - oznajmił syn Wielickiego.

Zobacz także

Przewodniczący komitetu organizacyjnego wyprawy Janusz Majer przyznał, że ponowna organizacja ekspedycji na K2 będzie już dużo łatwiejsza. - Mamy przede wszystkim sprzęt, który będzie wymagał niewielkiego uzupełnienia. Mam również deklaracje od kolegów, którzy wyrazili chęć ponownego uczestnictwa w tym zimowym przedsięwzięciu. Teraz nastąpi czas na indywidualne rozmowy z poszczególnymi uczestnikami tej wyprawy, dokładna analiza tego co się działo przez te ponad dwa miesiące, ale już wiadomo, że trzeba wyruszyć znacznie wcześniej, aby w bazie pod K2 zameldować się ok. 20 grudnia. Jest wtedy większa szansa na okna pogodowe z początkiem stycznia, co pozwoliłoby założyć obozy na górze - powiedział PAP Majer.

Z końcem grudnia pod wodzą Krzysztofa Wielickiego do Karakorum wyruszyli: Maciej Bedrejczuk, Adam Bielecki, Jarosław Botor (ratownik medyczny), Marek Chmielarski, Rafał Fronia, Janusz Gołąb, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Piotr Snopczyński (kierownik bazy), Piotr Tomala, Dariusz Załuski (filmowiec) i Denis Urubko. Na miejscu dołączyło do nich czterech bardzo dobrych - jak ocenił Wielicki - pakistańskich wspinaczy.

Akcja ratunkowa na Nanga Parbat

Pod koniec stycznia Urubko uczestniczył wspólnie z Bieleckim, Tomalą i Botorem w akcji ratunkowej na Nanga Parbat (8126 m). Udało im się ocalić francuską alpinistkę Elisabeth Revol, natomiast jej partner wspinaczkowy Tomasz Mackiewicz pozostał na wysokości ok. 7200 m.

Z początkiem lutego z powodów rodzinnych do kraju musiał wrócić Botor, a dwa tygodnie po nim Fronia, u którego doszło do pęknięcia przedramienia w wyniku uderzenia samoistnie spadającym kamieniem w trakcie podchodzenia do obozu pierwszego na 5900 m drogą Basków. Nieco wcześniej w podobny sposób urazu twarzy doznał podczas wspinaczki do "jedynki" Bielecki, który po kilkudniowej przerwie powrócił do działalności górskiej.

Po tych wypadkach Wielicki podjął decyzję o przeniesieniu działalności górskiej na klasyczną drogę pierwszych zdobywców przez tzw. Żebro Abruzzi.

K2 było atakowane zimą w ogóle tylko trzykrotnie. Na przełomie 1987 i 1988 roku próbę podjęła międzynarodowa grupa pod kierunkiem Andrzeja Zawady, w 2003 roku ekipą dowodził Wielicki, a w 2012 wspinali się Rosjanie. Żadna z tych ekspedycji nie przekroczyła jednak progu 7650 m.

RadioZET.pl/PAP/AN