Zamknij

Nie piszesz o wojnie, narażasz się na hejt. Sportowcy walczą z nienawiścią

02.03.2022 11:21
Sportowcy walczą z nienawiścią
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/EastNews

"Co się dzieje z nienawiścią?" - pyta Marius Lindvik, mistrz olimpijski w skokach narciarskich z Pekinu. Norweg, ale nie tylko on, znaleźli się na celowniku hejterów tylko za to, że w swoich mediach społecznościowych nie zamieścili wpisu o wojnie w Ukrainie. Na Twitterze tę kwestię próbował wyjaśnić Halvor Egner Granerud.

Wojna w Ukrainie, którą swojemu sąsiadowi bezpodstawnie wypowiedział mający imperialistyczne ambicje Władimir Putin, trwa od siedmiu dni i pochłania coraz większą liczbę ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej, w tym dzieci. Świat nakłada kolejne sankcje na Federacje Rosyjską, prezydent tego kraju prowadzi go nad przepaść, a tamtejsze władze wciąż utrzymują, że chodzi o "obalenie rządu nazistów". Kłamstwami od wielu lat karmione jest rosyjskie społeczeństwo, ale nawet ono, wraz z niektórymi żołnierzami, zaczyna się buntować przeciwko swojemu władcy.

Agresję dyktatora odczuwają też rosyjscy [i białoruscy, bo w działaniach wojennych pomaga Aleksander Łukaszenka - red.] sportowcy, którzy są wykluczani z większości dyscyplin. Kraj ze stolicą w Moskwie stracił już organizację siatkarskich mistrzostw świata, został zawieszony w prawach członka FIFA i UEFA, co skutkuje wyrzuceniem drużyny narodowej z baraży o mundial w Katarze i z europejskich pucharów, a zawodnicy nie mogą startować m.in. w halowych mistrzostwach świata i w mistrzostwach świata w lekkiej atletyce czy w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Pozwolenie na grę otrzymali m.in. tenisiści, ale zostali oni pozbawieni możliwości używania symboli narodowych, w tym flagi i hymnu.

Wojna w Ukrainie a hejt w sporcie

Nie tylko organizacje, ale także sami sportowcy zabierają głos w kwestii wojny w Ukrainie. Kamil Stoch na swoich nartach napisał apel o zaprzestanie inwazji, Robert Lewandowski i polscy juniorzy startujący w mistrzostwach świata w Zakopanem założyli opaski w kolorach flagi ukraińskiej, a wielu innych zagroziło, że nie ma zamiaru rywalizować z przeciwnikami z państw okupantów.

Nie wszyscy chcą i czują potrzebę komentowania bieżących wydarzeń politycznych i wtedy... narażają się na hejt. Jedną z takich wiadomości otrzymała mistrzyni olimpijska w sztafecie mieszanej Iga Baumgart-Witan, która dziwiła się: "wiecie, że nie można pisać o niczym innym niż wojna?". Również mistrz olimpijski z Pekinu w skokach narciarskich Marius Lindvik dostał kilka nienawistnych komentarzy.

"Co się dzieje z nienawiścią? Nawet jeśli nie udostępniam wszystkiego w mediach społecznościowych, nie oznacza to, że nie obchodzi mnie sytuacja w Ukrainie. Myślę, że to smutne i mam nadzieję, że jak najszybciej znajdą lepsze rozwiązanie niż wojna" - napisał Norweg.

Granerud tłumaczy sportowców

W obronę swojego kolegę z kadry wziął Halvor Egner Graerud.

"Atakowanie kogoś tylko za to, że publicznie nie zabrał głosu na temat wojny w sytuacji, gdy jego zawodem i marzeniem jest jak najdalej dolecieć na skoczni, nie jest w porządku" - zauważył zdobywca Kryształowej Kuli w sezonie 2020/2021. "Byliśmy współlokatorami w Lahti i większość naszych rozmów dotyczyła informacji i okropności, z jakimi wiąże się wojna w Ukrainie. Nie mamy żadnego przeszkolenia medialnego ani edukacji geopolitycznej, a to trudny temat, daleki od skoków narciarskich" - dodał.

Na koniec przyznał, że brak wypowiedzi na temat, w którym człowiek nie czuje się komfortowo bądź na którym po prostu się nie zna, jest odważniejsze niż dzielenie się swoją opinią na siłę. "Jesteśmy sportowcami, nie politykami" - przypomniał.

W środę rozpocznie się cykl Raw Air. Tytułu będzie bronił Kamil Stoch.

RadioZET.pl/Twitter