Stoch po rekordowym skoku: nie wyobrażałem sobie, że wyląduję tak daleko [WIDEO]

Dominik Gołdyn
25.03.2017 14:27
stoch
fot. screen/twitter

Bohaterem sobotniego konkursu drużynowego Pucharu Świata w skokach narciarskich był Kamil Stoch. W Planicy wynikiem 251,5 m poprawił rekord obiektu i Polski. - Nie wyobrażałem sobie, że wyląduję tak daleko - przyznał.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- To znaczy dla nas bardzo wiele, bo zwycięstwo w tej klasyfikacji to sukces wszystkich. Wielu ludzi, a nie tylko jednego zawodnika – podkreślił Stoch.

W sobotę, w ostatnim konkursie drużynowym w sezonie, trener Stefan Horngacher postawił na złotą ekipę z mistrzostw świata. Obok Stocha, w składzie znaleźli się Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Maciej Kot.

Zobacz także

Formą zaimponował przede wszystkim Stoch, który w finale skakał po fenomenalnej próbie Stefana Krafta. Austriakowi zmierzono 251 m i wydawało się, że na Letalnicy dalej wylądować się już nie da.

- To było moje wielkie marzenie, żeby wylądować poza 250. metrem, natomiast nie sądziłem, że to się stanie podczas tego weekendu, a zwłaszcza tutaj w Planicy – przyznał Stoch, podwójny mistrz olimpijski z Soczi.

Na pytanie, czy dotknął jakąś częścią ciała zeskoku, odparł: A kto powiedział, że szorowałem? Jakie to ma znaczenie? Wylądowałem, ustałem, rekord jest.

Wiceliderowi klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zależało na tym, żeby przede wszystkim podziękować osobom, które były w tym sezonie współautorem sukcesów.

- To niesamowity rok dla całej naszej ekipy i dlatego chciałem podziękować z całego serca nie tylko zawodnikom, ale też trenerom, naszym rodzinom, kibicom, wszystkim pracownikom PZN i Adamowi Małyszowi. Każdy kto miał nawet minimalny wkład w nasze sukcesy zasługuje na podziękowania - podkreślił.

Jednocześnie zauważył, że sezon się jeszcze nie skończył. Pozostał ostatni konkurs – indywidualny w niedzielę.

Zobacz także

- Nie wiedziałem tylko, jak będzie na dole. W lotach narciarskich bardzo duże znaczenie ma to, jakie są warunki zwłaszcza w dolnej części zeskoku. Nie było żadnego strachu, chciałem jeszcze, jeszcze i jeszcze dalej - podsumował.
RadioZET.pl/PAP/DG