Brutalne słowa Krzysztofa Bieguna o skokach narciarskich

Maciej Walasek
15.10.2018 17:18
Krzysztof Biegun
fot. Lukasz Kalinowski/East News

Krzysztof Biegun zakończył karierę skoczka narciarskiego w wieku 24 lat. Po kilku dniach Polak skomentował swoją decyzję ujawniając brutalną prawdę o tej dyscyplinie sportu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebook

Kiedy na inaugurację sezonu 2013/14 Krzysztof Biegun wygrywał zawody w Klingenthal, polscy kibice zaczęli mieć nadzieję, ze w przyszłości, zawodnik dokona wielkich rzeczy w skokach. Jednak czas pokazał, że było zupełnie odwrotnie. W późniejszych konkursach, Polak tylko cztery razy zdołał przebijać się do czołowej trzydziestki Pucharu Świata. Po blisko pięciu latach, Biegun postanowił zakończyć karierę skoczka.

- Nigdy się nie obrażę na moją dyscyplinę. I można dzięki skokom fajnie żyć, ale tylko pod warunkiem, że regularnie jest się w czołowej trzydziestce Pucharu Świata. Ja nie byłem, a doszedłem do wieku, w którym trzeba się jakoś utrzymać. Niby uprawiałem sport na wysokim poziomie, ale brakowało, żeby walczyć z najlepszymi. Nie chcę zrzucać wszystkiego na brak pieniędzy, ale stabilność jest potrzebna, żeby walczyć z czystą głową. Inaczej robi się nerwowo. Poza tym trzeba szukać innej pracy, a to trudno łączyć z treningiem – mówił w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.

Zobacz także

Przez niekwalifikowanie się do najlepszej trzydziestki konkursów Pucharu Świata, 24-latek nie mógł liczyć na zarobek. W związku z tym Biegun musiał pracować, żeby mieć za co żyć. Był dostawcą pizzy i jako kierowca jeździł też po Europie.

-  Wyjeżdżałem na trzy tygodnie i jeździłem z Włoch do Francji i odwrotnie. Dostałem w kość. Trzeba było ogarnąć dokumenty i, przede wszystkim, radzić sobie ze zmęczeniem, bo siedziałem za kierownicą po 40 godzin. Rekord to 46 godzin jazdy bez przerwy. Bałem się sprzeciwić, bo byłem nowy, a zależało mi na pracy. Mówili, że tak trzeba i tyle, więc nie dyskutowałem. Tylko po tylu godzinach człowiek reaguje tak, jakby był pod wpływem jakichś środków. Robi się niebezpiecznie, po prostu – tłumaczył.

Wobec tego zawodnik musiał zmienić pracodawcę, ale nadal był kierowcą zawodowym. Wciąż pojawiał się na treningach i starał się wrócić do dobrej formy, która pozwoliłaby mu nawiązać do sukcesu z Klingenthal. Ostatecznie Krzysztof Biegun podjął decyzję o zakończeniu kariery.

RadioZET.pl/przeglądsportowy.pl/MW