Zamknij

Rosyjski skoczek obwinia Polaków. Nie był w stanie dłużej milczeć

Maciej Walasek
02.04.2022 17:18
Jewgenij Klimow
fot. nph / Hafner/Imago Sport and News/East News

Jewgienij Klimow zabrał głos po zakończeniu sezonu Pucharu Świata. Rosyjski skoczek wrócił do sytuacji, w której został skrytykowany za swój gest podczas jednego z konkursów w Lahti. Zawodnik uważa, że gdyby nie Polacy, wydarzenie przeszłoby bez echa.

Jewgienij Klimow razem z resztą rosyjskich skoczków został wykluczony z ostatnich konkursów Pucharu Świata. Był to efekt rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Dwa dni po ataku Rosjan odbywały się zawody PŚ w Lahti. I to wtedy sportowiec wzburzył kibiców, pokazując po swoim skoku flagę Rosji na rękawiczce. Wielu fanów odczytało to jako gest poparcia dla Władimira Putina. Po zakończeniu sezonu Pucharu Świata Klimow udzielił wywiadu serwisowi matchtv.ru. W czasie rozmowy podsumował tegoroczne występy, ale powrócił też do sytuacji z Finlandii, obwiniając Polaków.

"Nie było zakazu występów z symbolami narodowymi. Tę rękawiczki dostałem od sponsorów, nic na nich nie przyklejałem. Polacy dostrzegli w tym prowokacje i zaczęli rozpowszechniać tę historię na portalach społecznościowych" - cytują jego słowa rosyjskie media.

Klimow atakuje Polaków po zakończeniu sezonu

"Tego dnia moje profile w mediach społecznościowych eksplodowały od komentarzy i prywatnych wiadomości. Natychmiast zamknąłem do tego dostępu i nie zwracałem na to uwagi" - czytamy dalej.

Na koniec Klimow ujawnił, że przygotowuje się do nowego sezonu. Na razie nic nie wskazuje na to, że zakaz dla rosyjskich sportowców zostanie zniesiony. Mimo to skoczek jest przygotowany na lokalną rywalizację.

ZOBACZ TAKŻE: Wojna w Ukrainie - najnowsze informacje na żywo

- Słyszałem, że trwają dyskusje o zapraszaniu na nasze zawody sportowców z Kazachstanu i Chin. Może ktoś inny się też włączy. Mam nadzieję, że rywalizacja będzie dla nas interesująca. Dlatego nie kończę kariery - przyznał.

RadioZET.pl